sobota, 31 grudnia 2016

Szczęśliwego Nowego Roku


Niech rok 2017 

będzie dla Was dobry!








Pozdrawiam



Mój rok 2016

Co takiego szczególnego wydarzyło się u mnie w kończącym się roku?

Nie było w zasadzie jakichś spektakularnych wydarzeń. Tym bardziej trzeba się cieszyć codziennością.


Rodzina
Żona wróciła do zdrowia i do pracy. Synowie rosną - w każdym razie ten najmłodszy jest już w domu najwyższym. Moi rodzice trzymają się nieźle - oby tak dalej. W zeszłym tygodniu pochowaliśmy babcię żony - Omusię. Ale miała do tego pełne prawo, bo właśnie dziś zaczynałaby 99 rok życia, a w wieczności już się nie musi upływem czasu martwić.

Praca
To był trudny rok. Ja (jeszcze) pracę mam, ale nie wszyscy mieli tyle szczęścia. 

Podróże
Pierwszy raz od 20 lat byliśmy z żoną na wczasach we dwoje i to na Krecie. Przeżyliśmy niezapomniany tydzień otoczeni pięknem.

Kreta
Z zagranicznych miejsc miałem okazję zobaczyć jeszcze Norymbergę oraz skosztować piwa na Okoberfest. W Polsce było też sporo ciekawych miejscowości: wspomnę tylko Gniezno, Wrocław, Toruń, Czernę i wiele innych.

Kultura
Miałem okazję odwiedzić kilka muzeów np. te w Radzionkowie czy Muzeum Śląskie w Bytomiu. Słuchałem pięknej muzyki na koncertach bluesowych, jazzowych, poważnych, bardzo poważnych i mniej poważnych 😀 

Książki
Kilka przeczytałem lub wysłuchałem w formie audiobooka. Zdecydowany numer 1 to "Król" Twardocha.

Sprawy śląskie
Tu między innymi mój nowy pomysł polegał na cotygodniowym tłumaczeniu na nasze niedzielnych ewangelii.

Wiara
Nie wiem, bo całe szczęście nie da się tego zmierzyć, czy po minionym roku moja wiara jest większa. Mam jednak nadzieję, że mogę za św. Pawłem powtórzyć "wiary ustrzegłem". Ze spraw zewnętrznych cieszę się każdą przeżytą eucharystią, spowiedzią czy adoracją. Dziękuję też Bogu za spotkanie na Jasnej Górze z papieżem Franciszkiem.

Papież Franciszek na Jasnej Górze

Za rok 2016 - Bogu niech będą dzięki!



Pozdrawiam  



piątek, 30 grudnia 2016

Zdjęcie roku 2016

Lubię robić zdjęcia.

Spróbowałem wybrać po jednym z każdego miesiąca roku 2016:

Styczeń
Orkiestra górnicza - Makula na Boże Narodzenie

Luty
Na nartach - Beskid Śląski

Marzec
Brenna

Kwiecień
Gniezno - u grobu św. Wojciecha

Maj
Bydgoszcz

Czerwiec
Wrocław - Flow

Lipiec
Kreta

Sierpień
Toruń

Wrzesień
Norymberga

Październik
Warszawa - grób ks. Popiełuszki

Listopad
Czerna

Grudzień
Anwil - Włocławek


Pozdrawiam



Wiara i Tron

Przed końcem roku udało mi się skończyć jeszcze jedną książkę:

Wiara i tron - Dominika W. Rettingera

Rzecz się dzieje w początkach polskiej państwowości (przynajmniej w rozumieniu, które się pojawiło kilkaset lat później). Mamy tu księcia Bolesława zanim został królem i zanim pojawił się przydomek "Chrobry". Mamy obraz średniowiecznej Europy i przede wszystkim mamy postać biskupa Adalberta znanego i czczonego w Polsce do dziś pod imieniem św. Wojciecha.

Cieszę się, że lektury nie można zaliczyć do "żywotów świętych", w tradycyjnym rozumieniu. Tu Adalbert jest człowiekiem z krwi i kości, a nie nierealnym, odczłowieczonym ideałem. (Czasem się boję, że nic nie jest w stanie bardziej zrazić ludzi do świętości, niż czytanie literatury hagiograficznej).


Choć rozszerzyłem sobie wiedzę o czasach sprzed tysiąca lat, autor nie porwał mnie w wir opisywanych zdarzeń. Owszem Panu Rettingerowi udało się wybić ponad nudną książkę pokazującą li tylko historyczne fakty, jednak fabuła nie powaliła mnie na kolana, nie zachwyciła, nie wciągnęła do środka.


Jeden wniosek wydaje się jednak bezsprzeczny. Przez tysiąc lat nie nauczyliśmy się zbyt wiele, nie potrafiliśmy wyciągnąć wniosków, które są ciągle te same:

Gdy Kościół wiąże się z rządzącymi, zawsze ostatecznie na tym źle wychodzi. 

Wiary nie da się zadekretować z Tronu tak samo, jak namaszczanie na Tron nie służy Wierze.



Pozdrawiam



czwartek, 29 grudnia 2016

Rok 2016 w polityce

Trudno pisać na ten temat.

Trudno, głównie dlatego, że sympatycy PO bez zmrużenia okiem twierdzą, że był to rok tragiczny, katastrofalny i najgorszy w historii Polski (jeśli nie w tysiącu, to na pewno w ostatnich 25 latach).

Zaś zwolennicy PiS pod niebiosa wychwalają wspaniałość postawy Pana Prezydenta, Pani Premier i całego Rządu R.P.

Pałac Prezydencki


Czego bym nie napisał, jakiekolwiek podsumowanie bym nie zrobił, jakich przykładów bym nie użył i tak zostanie to odczytane w kontekście powyższych dwóch skrajności.


I właśnie dlatego dla mnie rok 2016 w polskiej polityce był stracony. Nie potrafiliśmy zrobić najmniejszego kroku w stronę narodowego pojednania. Nawet nie spróbowaliśmy wyciągnąć wzajemnie do siebie ręki na zgodę. 
Wręcz przeciwnie spory są z obu stron podsycane, kłótnie coraz bardziej zapiekłe, słowa absurdalnie nienawistne. 

Do czego to doprowadzi w kolejnym roku? Nie wiem.
Jestem jednak pewny, że to nie jest dobry kierunek dla Polski.



Pozdrawiam



środa, 28 grudnia 2016

Blog Roku 2016

Końcówka roku to dobry czas na podsumowania, w tym mojego bloga.



Jak się okazuje, najczęściej czytanym postem mojego autorstwa w 2016 był ten o naszej śląskiej tożsamości: Ślonzok to je czysty Polok. Była to reakcja po wyrzuceniu do kosza przez Sejm obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej dotyczącej Ślązaków. Temat więc z pogranicza polityki i spraw regionalnych.

Drugi w "rankingu" jest tekst związany ze smutną okolicznością śmierci i pogrzebu kolegi: Pogrzeb Jacka. To była nasza lokalna halembska i rudzka uroczystość, ale jak widać ważna, nie tylko dla mnie.

Na trzeciej pozycji w mijającym roku znalazły się treści znowu nasze, śląskie. Nieco zbulwersował mnie wywiad z Panią Pańczyk i pozwoliłem sobie na niego odpowiedzieć: KLIK



Oczywiście powyższe tegoroczne "podium" to tylko statystyka.



Być może jest tak, że tekst, który cieszył się zupełnie niewielkim zainteresowaniem, jednak kogoś szczególnie poruszył i został gdzieś głęboko w sercu.



Jeśli ktoś chciałby się podzielić swoimi wrażeniami z zaglądania na moją stronę, proszę to zrobić poniżej w komentarzach lub w jakiejkolwiek innej formie.




Pozdrawiam




wtorek, 27 grudnia 2016

Moje nieudane Święta

W piątek jeszcze wszystko było ok.

W nocy przed wigilią coś mnie zaczęło łamać w kościach, gardło bolało, zatoki zajęte - no ładnie.

W sobotę podczas przygotowań do świąt zepsuł się router i domowe wifi przestało działać.

Po południu w wigilię zadzwoniła do nas samotna osoba, którą zaprosiliśmy na wieczerzę, że jednak nie przyjdzie. To chyba najbardziej zabolało.


Fragment naszego wigilijnego stołu

Tak więc zamiast, jak każe tradycja, dołożyć jeden talerz, my jedno miejsce przy wigilijnym stole zlikwidowaliśmy.

Na Pasterkę już nie poszedłem, by być w jako takim stanie podczas Świąt. Na prochach, ale było ok.



A Pan Jezus się urodził. Przeszedł na świat niezależnie od tego, jak nam się udało do Świąt przygotować i jak nam się Święta udały.


Gdyby czekał, aż ludzkość będzie gotowa, godna, nawrócona, pojednana i żyjąca w pokoju, obawiam się, że do dziś żylibyśmy w Starym Testamencie. Dobrze, że Bóg daje nam Siebie bezinteresownie i wyprzedzająco: 
Gloria in excelsis Deo!



Pozdrawiam



poniedziałek, 26 grudnia 2016

Franciszek na Boże Narodzenie

Ciągle od tego lipcowego dnia na Jasnej Górze brzmią mi w uszach słowa Papieża Franciszka z homilii tam wygłoszonej:


Uderza przede wszystkim to, jak się dokonuje przyjście Boga w historii: „zrodzony z niewiasty”. 
Nie ma mowy o wejściu triumfalnym, jakiejkolwiek imponującej manifestacji Wszechmogącego: 
nie ukazuje się jako oślepiające słońce, ale przychodzi na świat w sposób najprostszy 
– jako dziecko zrodzone przez matkę, w tym stylu, o jakim mówi nam Pismo Święte: 
jak deszcz spadający na ziemię (por. Iz 55, 10), 
jako najmniejsze z nasion, które kiełkują i rosną (por. Mk 4, 31-32). 

Zatem wbrew temu, czego moglibyśmy się spodziewać, a może chcielibyśmy 
– zarówno wówczas, jak i dziś – 
„Królestwo Boże nie przychodzi dostrzegalnie” (por. Łk 17, 20), ale przychodzi w małości, w pokorze. 


Papież Franciszek na Jasnej Górze

Królestwo Boże przychodzi w małości i pokorze również dzisiaj.

Nie poprawiajmy Boga, bo to nigdy dobrze się nie kończy.



Pozdrawiam świątecznie


sobota, 24 grudnia 2016

Ewangelijo po Ślonsku #11 (ze Pastyrki)

Podle Łukasza:

Kej wyjszło zarzondzynie Cysorza Augusta, coby porachować ludziow na cołkim świecie. Piyrszy roz sie to dzioło, jak ołbrym we Syryji boł Kwiryniusz. Szli bez toż wszyjscy, coby sie zapisać, kożdy do swojigo miasta.

Szoł tyż i Jozik ze Galileje, ze miasta Nazryt, do Judeji, do miasta Dawidowego zwonego Betlejym, bes toż, że boł z doma i z rodu Dawida, coby sie dać zapisać cuzamyn ze swojom ślubnom Maryjkom, kero sie spodziywała.

Kiej tam byli, prziszoł na Maryjka czas. Urodzioła piyrszego Synka, zawinoła Go w bambetle i położyła Go we żłobku, bo niy znod sie dlo nich plac we gospodzie.

Kajsik tam wele nich, w polu byli pastyrze, kerzy wachowali po nocy swojich łowcy. Łoroz znoloz sie przi nich Janioł Pański i chwała Pańsko ich łoślepioła tak, że zlynkli sie niy na żarty. I pedzioł jim Janioł: Niy strachejcie sie chopy! Dyć wom łogłaszom wielgo radość, kerom ucieszy sie cołki narod: dzisiej we mieście Dawida urodzioł sie wosz Zbawiciel, kery je Mesyjaszym. A to bydzie dlo wos znok: znojdziecie Bajtlika zawiniyntego w pieluchy i leżoncego we żłobku.

I łoroz przyłączyło sie do Janioła siła niybieskich zastympów, kere wielbioły Pon Bóczka śpiywkom:

Chwała Pon Bóczkowi na wysokościach, a na ziymi pokoj ludziom, kerym festelnie pszaje.




Łostońcie z Bogiym 

Życzenia

Czy przy setkach i tysiącach przesyłanych sobie w tych dniach życzeń da się jeszcze wymyślić coś oryginalnego?

Nie da się.



Życzę więc Szanownym Czytelnikom najprościej:

Replika figurki z Betlejem w parafii Bożego Narodzenia na Halembie






Bożego narodzenia 
w Waszych sercach!






























Pozdrawiam




czwartek, 22 grudnia 2016

Życzenia (nie)polityczne

Panu Prezydentowi Andrzejowi Dudzie życzę pod choinkę miłości żony i córki.

Panu Prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu życzę przepięknej Pasterki.

Pani Premier Beacie Szydło życzę ciepłych świąt z mężem i synami.

Panu Przewodniczącemu Grzegorzowi Schetynie życzę radości wśród najbliższych.

Panu Marszałkowi Markowi Kuchcińskiemu życzę radosnego kolędowania.

Panu Przewodniczącemu Ryszardowi Petru życzę serdeczności przy wigilijnym stole.

Panu Prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu życzę dobrych świąt wśród szczerych przyjaciół.

Panu Mateuszowi Kijowskiemu życzę wzruszenia się otrzymanym świątecznym prezentem.

Panu Ministrowi Antoniemu Macierewiczowi życzę pokoju w sercu.

Panu Prezydentowi Lechowi Wałęsie życzę na święta serdecznych ludzi wokół.

Pani Prezes Julii Przyłębskiej życzę udanych wigilijnych potraw.

Panu Przewodniczącemu Donaldowi Tuskowi życzę radosnych świąt.



Wszystkim politykom życzę na Święta Bożego Narodzenia pokoju, szczęścia, rodzinnego ciepła, zdrowia i wszelkiego dobra!



Pozdrawiam


środa, 21 grudnia 2016

The best of Adwent

Adwent powoli dobiega końca i mogę sobie pozwolić na podsumowanie.

Najlepszym tekstem, który w tym czasie usłyszałem, był fragment rozważań podczas adoracji Grupy Poniedziałek:

Adwent to czas paradoksów (...). Nie trzeba tego rozumieć. Odpowiedzią jest On sam - Inny. 

Dlatego coraz częściej łapię się na tym, że Go nie znam. (...) Wiem jak ma przyjść, jak ma się objawić. Tylko nie daje mi spokoju zdanie z dawnych rekolekcji - On przyjdzie inaczej.

Jako twój Bóg, twojego życia, twojego uzdrowienia, doświadczony przez ciebie. 
To coś zupełnie innego.*




To jest kolejna rewolucja w moim myśleniu o Bogu!

Do niedawna zastanawiałem się, czy będąc już po tej drugiej stronie poznam Jezusa? Myśl ta nieco mnie męczyła do czasu, aż doszedłem do wniosku, że pewnie On zawoła mnie po imieniu. To będzie Jego inicjatywa, nie moja - zawodna.

Ale czy może być aż tak, że wtedy On stanie się moim Bogiem, mojego życia, mojego uzdrowienia, mojego doświadczenia? To faktycznie coś zupełnie innego!

Jeśli Bóg mógł stać się człowiekiem, to wszystko jest możliwe.


Pozdrawiam

* Z tekstu Romana Bieleckiego OP "Wszystkim Ryśkom z Klanu". Wydawnictwo W drodze nr 12/2015


wtorek, 20 grudnia 2016

Mozart - the best!

Znalazłem kilka dni temu ciekawą informację, iż to nie Drake, nie Kanye ani nawet Beyoncé nie są na pierwszym miejscu sprzedaży płyt w 2016 roku. Najwięcej "sprzedał" Wolfgang Amadeusz Mozart. KLIK

Nie mam pojęcia, czy powyższa informacja jest prawdziwa, ale patrząc po sobie, na koncertach żadnego innego artysty nie byłem w kończącym się roku tyle razy, co na Mozarcie 😎 

Na przykład w ostatnią niedzielę miałem przyjemność uczestniczyć w takim oto wydarzeniu:



Jak można wyczytać na plakacie, koncert miał miejsce w Akademii Muzycznej w Katowicach. Bardzo to ciekawe miejsce:

Fasada Akademii Muzycznej
Imieniem Karola Szymanowskiego

























Moim zdaniem, bardzo elegancko udało się tu połączyć historyczne budynki z nowymi przestrzeniami.

Zadaszony dziedziniec pomiędzy starą i nową częścią

O muzyce ... Dość powiedzieć, że było przepięknie.

Śpiewacy wraz z akompaniatorem

Mozart jest the best!


Pozdrawiam



poniedziałek, 19 grudnia 2016

Jak rozwiązać kryzys w Sejmie?

Rozwiązanie kryzysu w Sejmie w dwóch prostych krokach:

Sejm RP
  1. Zabrać Marszałkowi premię za brak umiejętności zapanowania nad obradami*
  2. Wstrzymać wszystkim Posłom wypłaty, diety, delegacje, pokrycie kosztów biur poselskich i wszelkie inne do czasu znalezienia kompromisu w zaistniałej sytuacji


I tyle


 * nawiasem mówiąc wypłacanie premii jakimkolwiek posłom powinno być konstytucyjnie zakazane tak długo, jak przegłosowują budżet z deficytem (widział ktoś firmę z coroczną stratą i jednocześnie premiami?)



Pozdrawiam


niedziela, 18 grudnia 2016

Ewangelijo po Ślonsku #10

Podle Mateusza:

Z narodzyniym Jezusa Krystusa boło tak. Po tym jak Jego Matka, Maryja łostała łobiecano Józikowi, jeszcze przed ślubym, łokozało się, że sie spodziywo, skuli Ducha Świyntego. Jeji szac Jozik, kery boł fest akuratny i niy kcioł Jejij krziwdy, wyforsztelowoł sie, że Jom kajsik po cichu łodeśle.

Jak sie to postanowioł, legnął sie spać i bez syn ukozoł mu sie Janiol z nieba i mu pedzioł: Jozik, niy starej sie. Weź Maryja ku siam, jak swoja połowica. Dyć z Ducha Świyntego je bajtel, co sie Go spodziywo. Bydzie to Synek, kerymu dosz na miano Jezus. Łon zbawi swojich ludziow łod grzychow. A wszysjsko sie to porobioło tak, jak stoi w Piśmie naszkryflane przez Proroka: Czysto dziołszka bydzie sie spodziywać i porodzi Synka, kierymu dajom na miano Emmanuel, co sie czyto Pon Bóczek je s nami.

Jak sie ino Jozik łobudzioł, zrobił tak, jak mu Janioł kozoł: wzion Maryjka za swoja.



Łostońcie z Bogiym  

Życiowe dylematy

Człowiek coś sobie wymyśli, wymarzy, postanowi i powoli drobnymi kroczkami do tego zmierza.

Wiemy jednak wszyscy (a przynajmniej ci z jakimś tam już doświadczeniem), że w życiu bywa różnie. Nie zawsze da się zrealizować to, co by się chciało. Co wtedy? Siąść i płakać?

Nie, trzeba wymyślić, jak wybrnąć z sytuacji, która mnie zaskoczyła. Jak już zupełnie nie wiesz, co zrobić, jak ktoś powiedział, zachowaj się przyzwoicie.

z kościoła św. Józefa w Rudzie

Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.

Przyzwoicie najczęściej oznacza próbę znalezienia takiego rozwiązania, by nikomu nie zrobić krzywdy. Motywacja św. Józefa jest tu wyraźnie zaznaczona: "nie chciał narazić Jej na zniesławienie", bo "był człowiekiem sprawiedliwym".

Jak często moje poczucie "sprawiedliwości" jest dalekie od powyższego. Jeśli coś mi nie wychodzi, coś nie idzie po mojej myśli, ktoś mnie skrzywdził, to pokazuję na cały świat, jaki to ja jestem porządny, a inni tacy wredni. 

Nawet nie chcę myśleć, co by się stało, gdyby Józef pojmował bycie sprawiedliwym tak, jak ja.


Warto jeszcze zwrócić uwagę, że w dramatycznie trudnej sytuacji Józef nie był bierny, nie czekał na natchnienie z góry. Przemyślał, co trzeba zrobić i brał się do roboty. Z drugiej strony choć już postanowił, gdy "powziął tę myśl", ciągle był otwarty na wspomniane "natchnienia z góry". Potrafił zmienić zdanie i ...

wziął swoją Małżonkę do siebie.

I całe szczęście! Dzięki temu mamy Boże Narodzenie.


Żebyśmy tak wszyscy potrafili: nie wyłączać myślenia, a jednocześnie być otwartymi na "polecenia Anioła".



Pozdrawiam



sobota, 17 grudnia 2016

Gdzie jest Prezydent?

Jak rozwiązać konflikt, który mamy w tych dniach w Polsce?

Myślę, że kluczową osobą jest Prezydent RP.




To on, jako jedyna osoba w państwie, ma narzędzia ku temu, by sytuację uspokoić i uporządkować.

Czym Pan Prezydent dysponuje? 

Z jednej strony powaga urzędu, który piastuje pozwala mu na poproszenie, a nawet wezwanie do siebie liderów wszystkich stron konfliktu. Tak, jest tu potrzebna mediacja, którą zaoferował. Trzeba siąść wokół stołu i zacząć ze sobą gadać. Jeśli w naszych Posłach (zarówno z PiS, jak i z opozycji) jest jeszcze choć odrobina dobrej woli, w sensie dbania o całościowy interes Polski, to właśnie teraz powinien do tego zaapelować. Na takim fundamencie można budować niezbędne kompromisy.

Jeśli zaś podczas tych mediacji, Pan Prezydent dojdzie do wniosku, że strony nie są w stanie się dogadać, ma przecież kolejne narzędzie, by wpłynąć zarówno na Prezesa Kaczyńskiego, jak i kierownictwo PO, Kukiz '15 czy Nowoczesnej. Przecież to od Prezydenta zależy, czy podpisze uchwaloną (lub nieuchwaloną) wczoraj ustawę budżetową, co w konsekwencji grozi rozwiązaniem Sejmu, jeśli odmówi.


Można dalsze sposoby rozwiązania sytuacji, która z obu stron niszczy Polskę snuć dalej, ale ... przecież ja nie jestem politykiem. Mnie tylko zależy na tym, by nasi rządzący nie trwonili i nie niszczyli dorobku ponad 25 lat wolnej Polski.


Czy Pan Prezydent ma podobne zapatrywania?



Pozdrawiam



   

Polska bez wrogów

Polska nie potrzebuje wrogów zewnętrznych.

Sejm RP


Sami siebie wystarczająco skutecznie rujnujemy.

I żeby było jasne dotyczy to: 
  • partii rządzącej, która ani z prawem, ani ze sprawiedliwością nie ma nic wspólnego
  • opozycji bezradnej w swoich absurdalnych poczynaniach
  • protestujących pod sejmem
  • rządu
  • prezydenta (my mamy jakiegoś prezydenta?)

Pozdrawiam



czwartek, 15 grudnia 2016

Standardy dziennikarstwa

Jeśli kłamie, to kłamie. Nie ma znaczenia, jakie ma logo. Kłamstwo jest kłamstwem niezależnie od tego, czy na pierwszej stronie napisano: Gazeta Wyborcza czy Gość Niedzielny, Nasz Dziennik czy Tygodnik Powszechny. 



Oszczerstwo jest oszczerstwem i wtedy, gdy wypowiada je ksiądz w koloratce i wtedy, gdy świecki, a nawet antyklerykalny dziennikarz.

Zniesławianie konkretnych osób jest zawsze wredne. Nie ważne czy robi to TVP czy TVN, Trwam czy Polsat, MTV czy CNN.


I w drugą stronę. Rzetelność dziennikarska nie jest przypisana do tej czy innej firmy. 

Wartościowy wywiad można znaleźć w różnych miejscach.



Staram się oceniać, wybierać, preferować to, co wartościowe nie po miejscu skąd pochodzi.

Choć muszę też przyznać, że zło realizowane przez "naszą" stronę bardziej mnie boli. Natomiast coś wartościowego u "tych drugich" jest dla mnie jakby bardziej wartościowe.



Pozdrawiam




środa, 14 grudnia 2016

Anwil by night

Ponad 10 lat temu, gdy jechałem nad polskie morze (lub wracałem do domu) drogą krajową nr 1, bo jeszcze nie było autostrady, trzeba było przejechać przez Włocławek. Jeśli zdarzyło się to nocą, mijałem takie cudo, które podziwiałem tylko zza szyby samochodu myśląc, że gdybym mógł się tu zatrzymać i miał dobry aparat ...

Marzenia się spełniają (jeśli im się trochę pomoże). 

Proponuję dziś galerię zdjęć Anwil Włocławek by night:









Obiekty industrialne mają swój urok, nieprawdaż?


Pozdrawiam z Włocławka



wtorek, 13 grudnia 2016

13 grudnia

Walą do drzwi! 

Ratunku, co się dzieje! 

Żołnierskimi buciorami wyważają. Przerażona matka próbuje zasłonić płaczące dziecko. Wywlekają bezbronnych. Bo tak każe władza. Bo ogłosili stan wojenny. Bo rządzący chcą dalej rządzić i nie chcą dzielić się władzą. Z nikim! Bo takie rozkazy wydała junta - wojskowa dyktatura. Bo takie są interesy tu i gdzieś tam, może na Kremlu.

Wywlekają, odbezpieczają broń i ... Nie, nie muszą odbezpieczać. Karabiny mają cały czas przygotowane. Wystarczyło tylko lekko, bez zmrużenia okiem, pociągnąć za spust i z kałasznikowa idzie mordercza seria.

Podobno dziś zastrzelili 82 osoby - zwykłych ludzi.

Czy to opis wspomnień sprzed 35 lat? Nie! To się dzieje dzisiaj w Aleppo!


Dziś 13 grudnia modliłem się w miejscu, gdzie w konsekwencji wprowadzenia stanu wojennego w Polsce w 1981 roku, zamordowano ks. Jerzego Popiełuszkę: przy tamie i w jego sanktuarium we Włocławku.

Tu przy tamie we Włocławku znaleziono ciało bł. ks. Jerzego Popiełuszki

Sanktuarium tuż obok tamy

Modliłem się za jego wstawiennictwem o pokój tam w Syrii.

bł. ks. Jerzy - módl się za nami

On wie, że zło można zwyciężyć tylko dobrem.



Pozdrowienia z Włocławka

P.S. Te nasze polskie spory, wspominki tego co było, lamenty, wielkie słowa i cały ten polski patriotyzm są groteskowe wobec realnych problemów konkretnych ludzi tam dzisiaj w Aleppo





poniedziałek, 12 grudnia 2016

Coś pozytywnego

Wszyscy narzekają. Ja niestety często też.

Dlatego dziś szukam i znajduję same pozytywy.

Myślę, że potrafię postrzegać świat w wielu barwach. Życie nie jest czarno-białe. Nie jest prawdą, że coś jest li tylko dobre albo absolutnie złe. Warto jednak z cierpliwością odkrywać dobro i piękno również tam, gdzie bywa to trudniejsze.

Przykłady? Proszę bardzo. Może spróbuję według wczorajszej listy, która była jednak dość dołująca:


Krótkie dni, długie noce, zimno, mokro lub mroźno i ... nie ma nic piękniejszego niż w taki czas rozpalić w kominku i wpatrywać się w ogień.

Wersja świąteczna

Cierpienie to jedna z tych bolesnych, niewytłumaczalnych rzeczy na ziemi. Ale jednak jak wiele dobra zawdzięczam ludziom niepełnosprawnym, starszym, schorowanym, wiem tylko ja.

Mogę mieć nadzieję, że niesprawiedliwości, które dotykają przyjaciół, obrócą się koniec końców na ich dobro. Tak często bywa, że jest to impuls do zmian - oby pozytywnych.

Narzekam na naszą polską politykę, a muszę sobie ciągle przypominać, że mam szczęście mieszkać w tej bogatej części świata, gdzie nigdy nie cierpiałem głodu, a swoje przekonania mogę głośno, choćby tu na blogu, publicznie wypowiadać. Większość ludzi na świecie nie ma takich możliwości.

Trudności w pracy? Przecież moja praca właśnie na tym polega, by problemy rozwiązywać.

Ludzie Kościoła. Nawet najbardziej wstrętny kapłan czy biskup, gdy wypowiada na Mszy Św. w imieniu Chrystusa słowa "To jest Ciało Moje", uobecnia najcudowniejsze rzeczy na ziemi.

A czym byłaby wiara bez trudności? Chyba tylko złudzeniem. Trudności w wierze są mi potrzebne, by wiara była prawdziwa, "krwista", żywa. Bez zmagania się, wysiłku, wątpliwości, pytań pewnie już dawno popadłbym w jakąś dewocję czy inny erzac.


Życie jest piękne!



Pozdrawiam





niedziela, 11 grudnia 2016

Ewangelijo po Ślonsku #9

Podle Mateusza:

Jak Jon posłyszoł w hereszcie, co łonaczy Chrystus, posłoł swoich uczniow, coby spytali: Czy Tyś jes Tyn, kery mo prziś, czy tyż momy czekać na inkszego? Jezus im pedzieli: Idźcie curik i wygodejcie sie z tego co sam słyszycie i na co gaftocie: ślepi nazod widzom, kulawe chodzom, tryndowaci som czyste, gusi słyszom, umarloki stowajom żywe, biydnym głosi sie Ewangelio. A bogosławiony je tyn, co wy Mie niy niydowierzo.

Jak łoni szli nazod, Jezus zaczon godac do wszyjskich ło Jonie. Coście prziszli łobejrzeć na pustkowiu? Badyl, co sie huśto skuli wiatru? Ale richtik coście kcieli łoboczyć? Człeka w miyntke szaty łobleczonego? Na zomku kroleskim som te, co sie noszom w miyntkich szatach. Po coście przyjszli? Proroka łoboczoć? Ja, jo wom godom, nawet wiyncyj niż proroka. Łon je tyn, ło kerym stoi napisane: Dyć Jo posyłom umyślnego przed Tobom, coby Ci narychtowoł pońć. Po prowdzie godom: Niy ma wiynkszego łod Jona Krzciciela, kerego mamulka powioła. Eli nojmniyjszy we krolestwie niybieskim je wiynkszy niźli łon.



Łostońcie z Bogiym



Mam dość!

Mam dość!

Może to ta przygnębiająca pogoda i brak słońca. 
Może ogrom cierpienia, które dosięga ludzi gdzieś wokół.
Może niesprawiedliwości, które dotknęły przyjaciół.
Może brak perspektyw w polskim życiu społeczno-politycznym.
Może z uwagi na trudności w pracy.
Może wynika to z różnych rozczarowań ludźmi Kościoła.
Może to przez trudności w wierze.

Mam dość!

Dziś różowo


Dobrze, że św. Jakub w dzisiejszym liście zachęca:

Trwajcie cierpliwie, bracia, aż do przyjścia Pana ...


No to trwam. To mój Adwent.


Pozdrawiam




sobota, 10 grudnia 2016

1 mln podarowałem państwu!

Całe swoje życie zawodowe przez ponad 20 lat pracuję w prywatnej firmie. 

Jako projektant nie wytwarzam czegoś materialnego. Tworząc projekty, przelewam na papier w postaci opisów i rysunków myśli, które pozwalają innym wybudować jakiś obiekt infrastruktury, dzięki której żyje się ludziom lepiej, zdrowiej, w czystszym środowisku, bardziej komfortowo.

Mam poczucie, że te moje lata pracy przyczyniły się do rozwoju Rzeczpospolitej Polskiej.

Zarabiałem przez te lata różnie. Oczywiście w porównaniu do kolegów z Belgii czy Francji kilkakrotnie mniej niż oni. Z drugiej strony moja pensja w miarę nabywania doświadczenia i awansowania w pracy od iluś tam lat przekracza średnią krajową.

Przyjmijmy dla równego rachunku, że zarabiam 6 500 zł miesięcznie brutto, czyli faktycznie na rękę dostaję 4600 zł.

Przeliczając kwotę na rok mam w kieszeni 55 200 zł, ale koszt mojej pracy dla mojego pracodawcy, który musi za mnie odprowadzić, to 94 075 zł. Muszę tu zaznaczyć, że nigdy przez 20 lat nie dostałem nawet złotówki gdzieś pod stołem. Zawsze wszystko było zgodne z prawem z opłaceniem na czas wszelkich podatków, ZUS-u, składek i wszystkiego, co państwo wymaga.

Można więc łatwo policzyć, że podatki związane z moją wypłatą zapłacone od mojej pracy przeze mnie i przez mojego pracodawcę to około 39 tys. rocznie. W ciągu 20 lat daje to kwotę 780 tys. złotych

Te pieniądze, które zarobiłem musiałem wydawać. Nie mam żadnych oszczędności. Musiałem utrzymać rodzinę: nikt nie chodzi głodny, mamy się w co ubrać, wybudowaliśmy dom, z którego kredyt hipoteczny będę spłacał przez jeszcze kilkanaście lat (oby sił i zdrowia starczyło).

Wydawać pieniądze oznacza, że płaciłem kolejne podatki. Przyjmijmy tu dla uproszczenia rachunku, że był to VAT na poziomie 23%, czyli mamy 55 200 x 23% = 12 696 zł rocznie. Tak więc w ciągu 20 lat zapłaciłem państwu kolejne 253 920 zł.

Razem można policzyć, że oddałem państwu ponad 

1 000 000,- zł (słownie: jeden milion złotych)




Gdyby nie podatki, byłbym dziś milionerem :)


Pozdrawiam




czwartek, 8 grudnia 2016

Immaculata

W moim rodzinnym domu, u rodziców na ścianie wisiał obrazek czy może płaskorzeźba Matki Boskiej z podpisem:

Immaculata


Nie wiem, czy to nie był pierwszy wyraz w obcym języku, jaki w życiu poznałem.

Mam nadzieję, że dziś on nie jest "obcy".



Pozdrawiam



środa, 7 grudnia 2016

Instrukcja obsługi koncertu symfonicznego

Po moich ostatnich doświadczeniach przy słuchaniu muzyki poważnej, postanowiłem napisać taki oto tekst:

Instrukcja obsługi koncertu symfonicznego

Sala koncertowa NOSPR w Katowicach

Nie spóźniaj się
Wiem, korki na drodze, nie było gdzie zaparkować, ważne spotkanie się przeciągnęło, może makijaż się rozmazał i ... już się zaczęło. Trudno. Poczekaj na przerwę. Nie wchodź w trakcie delikatnego pizzicato skrzypków. 

Ubierz się przyzwoicie
Nawet jeśli jesteś pracownikiem opery, witasz się osobiście z wszystkimi z obsługi, którzy stoją w eleganckich liberiach czy frakach, to wytarte dżinsy i stara koszula z krótkim rękawem jakoś w biało-złotych wnętrzach po prostu nie przystoją. Fotograf, nawet najlepszy artysta - fotografik też by nikomu krzywdy nie zrobił, gdyby zostawił w szatni puchową kurtkę i zdjął z głowy czapeczkę ubraną daszkiem do tyłu.

Popcorn i cola nie wchodzą w grę
Jeśli miałabyś umrzeć z głodu w czasie trwania utworu, to na drugi raz weź do torebki cukierki z mniej szeleszczącym opakowaniem. Nie częstuj nimi wszystkich dokoła. I jak już, to odpakuj ten cholerny cukierek raz dwa, a nie udawaj, że zrobisz to po cichu, ale za to przez 10 minut.

Komentarze zachowaj sobie na przerwę
Naprawdę żona nie musi poznać twojej opinii po każdym takcie utworu. Zauważ, że sale koncertowe są specjalnie tak akustycznie wybudowane, by nawet lekki szept był dobrze słyszalny.


W przerwach pomiędzy częściami symfonii nie klaszczemy
Cieszę się, że bardzo ci się podobało. Jesteś zachwycony. A jednak, pomiędzy częściami symfonii nie bij brawa. Nie rozpraszaj muzyków. Nie psuj nastroju. Wytrzymaj do końca. Po koncercie możesz bić brawo nawet na stojąco.

Jeśli jesteś chory ...
Jeśli chciałeś pokazać swojemu kilkuletniemu wnukowi piękno klasycznej muzyki, to bardzo ci się to chwali (to akurat przypadek darmowego koncertu w kościele). Nie wiem jednak czy to najlepszy pomysł w momencie, gdy dzieciak jest przeziębiony, pociąga nosem i co dwie minuty ma ataki kaszlu.


I jeszcze specjalny punkt dla mnie samego:

Wyluzuj
Nie bądź przewrażliwiony na to wszystko, co dzieje się dokoła. Po prostu ciesz się muzyką.



Pozdrawiam



wtorek, 6 grudnia 2016

Ślonski Mikołoj

Łodkond żech boł bajtel pamiyntom, że świynty Mikołoj to boł biskup, kery mioł na gowie tako wielgo czopka, jak ... biskup właśnie i w rynku tako srogo kryka z zawijasym na wiyrchu. 

Z Muzeum Archidiecezjalnego w Katowicach

Mikołoj usuchliwym bajtlom dowoł gyszynki. A jak ftoś boł chachor to mog erbnońć hasie abo łoszkrabiny.

No i co s tego, że jo boł porzond posuszny synek, jak jo i tak tego Mikołoja sie festelnie boł. Jak jo łoboczoł te dziwaczne łobleczynia, bioło broda i usłyszoł tako tubalno godka, to jo i tak woloł citnońć i beczoł żech wniebogłosy.

Zy mie to boł jednak fest mamlas.


Dzisiej sie już Świyntego Mikołoja niy lynkom, ino go pokornie prosza, coby za nami porzykoł u Pon Bóczka, żeby my tyż poradziyli być tak miłosierne, jak łon kiejś tam downo tymu.


Łostońcie z Bogiym




poniedziałek, 5 grudnia 2016

225 rocznica śmierci Mozarta

Podobno dzisiaj mamy 225. rocznicę śmierci Wolfganga Amadeusza Mozarta.

Z tej okazji w dniu wczorajszym wybrałem się na bardzo elegancki koncert.

Opera Śląska w Bytomiu

Wszedłem do środka po czerwonym dywanie. A co!

Zostawiłem kurtkę w szatni i znalazłem się w pięknej sali.

Opera

Tak, to był finałowy koncert w ramach "Gorczycki Festiwal", o którym już wspominałem, to tu, to tam

Po Haydnie w pierwszej części, po przerwie mogliśmy wysłuchać Symfonię nr 41 C-dur "Jupiterową" Mozarta. 

Pod batutą Paula McCreesh'a grała Sinfonietta Cracovia.

Orkiestra Stołecznego królewskiego Miasta Krakowa - Sinfonietta Cracovia

Piękna muzyka, pięknie wykonana, a ja się zastanawiałem, jak to możliwe, że 225 lat temu genialny Mozart umierał w samotności, w nędzy, w rozpaczy. Po czym wrzucono jego zwłoki do wspólnego grobu z innymi biedakami, którzy zmarli na ulicach Wiednia w tym czasie.

Czy skończył marnie? 

Pozornie, bo przecież do dziś wspominają go kolejne pokolenia ludzi, zachwycających się jego nieprawdopodobnym talentem i muzycznym geniuszem.

I choć na jego nieznanym grobie nikt nie zapali dziś lampki, każdy kiedykolwiek słuchając jego muzyki, może zmówić za niego modlitwę, by miłosierny Bóg pozwolił mu nie tyle na wieczny odpoczynek, co na wieczną pasję tworzenia najpiękniejszych utworów na niebieską orkiestrę i anielskie głosy.



Pozdrawiam



Etykiety

zdjęcia (982) wiara (550) podróże (411) polityka (325) Pismo Św. (269) rodzina (269) Śląsk (214) humor (206) po ślonsku (187) historia (175) Kościół (157) praca (139) człowiek (135) sprawy społeczne (125) Halemba (122) zabytki (114) muzyka (84) gospodarka (77) książka (75) Ruda Śląska (71) Jan Paweł II (69) ogród (68) filozofia (67) Grupa Poniedziałek (66) sport (57) dziennikarstwo (44) miłosierdzie (40) biurokracja (39) film (33) święci (30) muzeum (27) środowisko (26) varia (24) Papież Franciszek (21) Szafarz (18) teatr (16) św. Jacek (15)