niedziela, 31 lipca 2016

Bóg moim "kibicem"

Na mszy papieskiej była czytana inna ewangelia, ale normalnie w kościołach można było usłyszeć między innymi taki fragment:

(...) nawet gdy ktoś ma wszystkiego w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia

Boję się ubóstwa, utraty pracy, kłopotów zdrowotnych, klęsk żywiołowych, które mogą zniszczyć mój dom.

Z drugiej strony wydaje mi się, że jakbym dostał jakiś nieplanowany spadek, wygrał na loterii, albo przynajmniej gdy w końcu spłacę frankowy kredyt hipoteczny, wtedy to już będę szczęśliwy.

Prawda jest jednak taka, jak mówi Kohelet:

marność nad marnościami – wszystko jest marnością


Więc co zostaje? Skrajny pesymizm? Niczego nie warto? Nic nie ma sensu?

Ale gdzie tam!

Pięknie mówił o tym dziś Papież Franciszek:

"Bóg jest wierny w miłości względem nas, a nawet nieustępliwy. 
Pomoże nam myśl, że kocha nas bardziej, niż my kochamy samych siebie, 
że wierzy w nas bardziej, niż my wierzymy w siebie, 
że zawsze nam „kibicuje” jako najbardziej niezłomny z fanów".


Zdjęcie z Jasnej Góry

Życie i działanie ze świadomością, że Bóg kocha mnie bardziej, niż ja sam siebie, że wierzy we mnie bardziej, niż ja sam sobie, to dopiero jest odkrycie!

Jezu ufam Tobie! (Ty wiesz komu "kibicujesz").



Pozdrawiam



sobota, 30 lipca 2016

Moje spotkanie z Papieżem

Długo się wahałem, o której trzeba z Halemby wystartować. W końcu umówiłem się ze znajomymi na godz. 6.00. Z doniesień prasowych już wiedziałem, że wielu koczowało w Częstochowie całą noc, a wejścia do sektorów będą zamykać o 7.00. Wymyśliłem też, że nie ma sensu jechać główną drogą DK1, bo tam może się korkować i pojechaliśmy trasą, jak nasza halembska piesza pielgrzymka.

Podczas drogi z radia usłyszeliśmy, że Papież też podróżuje samochodem i DK1 jest zamykana. Nam udało się bez przeszkód dojechać aż do torów kolejowych - ok. 2 km od Jasnej Góry.

2 km od Jasnej Góry

Ok. 8.30 podchodziliśmy pod klasztor. Myślę sobie, że szanse, żeby zobaczyć Franciszka są znikome, więc zrobiłem przynajmniej takie jego zdjęcie, by mieć na pamiątkę.

Zdjęcie Papieża Franciszka :)

Na miejscu okazało się, że do czerwonego sektora dalej wpuszczają i to od strony ul. św. Barbary właściwie bez kolejki. Po krótkiej kontroli weszliśmy do środka od strony, gdzie nic nie widać.

Wejście do sektora

Spróbowaliśmy już w sektorze przemieścić się bardziej przed front klasztoru i ... udało się.


Nasz widok na papieski ołtarz

Nie spodziewałem się, że będzie nam dane trafić tak dobrze. Doskonale widzieliśmy i słyszeliśmy.


Widziałem, ale przede wszystkim słuchałem Papieża Franciszka

Uczestniczyliśmy w Eucharystii sprawowanej przez Piotra Naszych Czasów.

Eucharystia

Po uroczystościach, Papież przeleciał jeszcze nad nami śmigłowcem i udał się na Światowe Dni Młodzieży do Krakowa.

W drodze na Światowe Dni Młodzieży do Krakowa


Boże dziękuję Ci, że mogłem tam być. Nawet nie marzyłem, że trafią nam się tak dobre miejsca, ale Ty jesteś hojny w Swoich darach. Dziękuję!



Pozdrawiam



czwartek, 28 lipca 2016

Papież Franciszek na Jasnej Górze

Byłem tam dzisiaj.

Papież Franciszek na Jasnej Górze

Po Ewangelii o cudzie w Kanie Galilejskiej, Papież pobłogosławił nas Ewangeliarzem.

Błogosławieństwo Ewangeliarzem

A po tym Franciszek powiedział genialną homilię.

Homilia

Gorąco zachęcam, kto nie słyszał, do zapoznania się z jej treścią: KLIK

"Bóg zatem nas zbawia, stając się małym, bliskim i konkretnym".



Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem dziś doświadczyć spotkania z Piotrem Naszych Czasów.




Pozdrawiam przekazując Boże błogosławieństwo z rąk Papieża Franciszka.




środa, 27 lipca 2016

Papież w Polsce

Papież Franciszek wylądował w Balicach i w tej chwili jedzie na Wawel.



Osobiście nie mam żadnych oczekiwań, co Papież powie, jakie wykona gesty, co zrobi i jak się zachowa.


Mam tylko jedno, nie tyle oczekiwanie, co nadzieję, a właściwie pewność, że Duch Święty będzie go prowadził.



Pozdrawiam



wtorek, 26 lipca 2016

#‎JeSuisPrêtre‬

Jestem księdzem, który został dziś zamordowany przez islamistów we Francji podczas odprawiania Mszy Świętej.

Notre Dame - Paryż

Jestem niepełnosprawnym Japończykiem zasztyletowanym w Kraju Kwitnącej Wiśni.

Jestem berlińskim lekarzem zastrzelonym w szpitalu.

Jestem syryjskim chrześcijaninem mordowanym we własnym domu.

Jestem ...


Można ostatnio tak mnożyć w nieskończoność.


Nie mam żadnej recepty na uzdrowienie świata. Jedyne co mogę zrobić, to z całych sił bronić się przed nienawiścią do kogokolwiek, bo właśnie nienawiść prowadzi do tragedii, które obserwujemy. 

Jeśli chcę naprawdę choć trochę pomóc, muszę bardziej kochać ludzi wokół, kimkolwiek by nie byli.



Pozdrawiam




poniedziałek, 25 lipca 2016

Bliżej na Kujawy

Znów jestem na Kujawach, ale dziś ze Śląska mam duuuużo bliżej.

Przed moim urlopem, gdy jechałem na północ, przed Łodzią, a właściwie jeszcze przed Głuszynem i sławnym Tuszynem trzeba było zjechać z króciutkiej dotychczas autostrady.

zdjęcie z 30.06.2016

Człowiek był zmuszony przejeżdżać przez piękne miasto Łódź, w którym nawet jeśli nie było korków (a prawie się to nie zdarzało) czekały na nas setki skrzyżowań ze światłami, z ograniczeniami prędkości, z drogami rowerowymi i innymi atrakcjami.

Dziś po raz pierwszy miałem okazję zobaczyć sytuację, gdy powyższe barierki są już uprzątnięte i bez używania hamulca można jechać dalej prosto.

zdjęcie z 25.07.2016

Otwarty na początku lipca, w sumie niezbyt długi odcinek autostrady powoduje, że kierowca w ogóle może nie zdawać sobie sprawy, że mija ogromne miasto. Dzięki temu droga jest bezpieczniejsza, mniej męcząca, a przede wszystkim o około 1 godziny krótsza.

Życie jest piękne!



Pozdrawiam z Włocławka




niedziela, 24 lipca 2016

Światowe Dni Młodzieży w Rudzie Śląskiej


Światowe Dni Młodzieży w Rudzie Śląskiej
Młodzież z całego świata pod naszym Urzędem Miejskim na Placu Jana Pawła II
Różne twarze
Różne rasy

Vtorek Band - też międzynarodowy
   
Nasze lokalne rudzkie schole też potrafiły porwać tłumy
Dały ognia!

Kolorowo i kwieciście
 
Burkina Faso

Ks. Karol i Biskup Sorento z Włoch (jesli dobrze zapamiętałem)

Na koniec zespół Deus Meus

... z Mietkiem Szcześniakiem



Mam nadzieję, że i mnie udzieliła się odrobina chrześcijańskiej młodości.


Pozdrawiam



Jest hojny

Dzisiejsze czytanie mszalne to klasyka.

Abraham targuje się z Bogiem, który ma zamiar zniszczyć Sodomę i Gomorę ze względu na zło, które się tam dzieje.

Abraham na spotkaniu z Bogiem - fresk z Lublina z kaplicy zamkowej

Abraham rzekł: «Czy zamierzasz wygubić sprawiedliwych wespół z bezbożnymi? 
Może w tym mieście jest pięćdziesięciu sprawiedliwych; 
czy także zniszczysz to miasto i nie przebaczysz mu przez wzgląd na owych pięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy w nim mieszkają? 
O, nie dopuść do tego, aby zginęli sprawiedliwi z bezbożnymi, aby stało się sprawiedliwemu to samo, co bezbożnemu! 
O, nie dopuść do tego! Czyż Ten, który jest sędzią nad całą ziemią, 
mógłby postąpić niesprawiedliwie?»


A dobry Bóg godzi się, że nie zniszczy miasta ze względy na 50, 45, 30, 20, a nawet 10 dobrych ludzi.

Taka jest Boża sprawiedliwość - zupełnie inna, niż nasza ludzka. Jemu sprawiedliwość nie kłóci się z miłosierdziem. Boże miłosierdzie jest zaś na tyle hojne, że przewyższa nasze wszystkie prośby.

W dzisiejszych czytaniach już tego nie było, ale okazało się, że w Sodomie i Gomorze, nie znalazło się nawet 10 sprawiedliwych, a Bożych posłańców chciano w mieście ... zgwałcić. Mógł więc Bóg zniszczyć miasta nawet mimo prośby Abrahama. I faktycznie zniszczył, ale przed tym wyprowadził rodzinę Lota - jedynego sprawiedliwego, by nie zginął z Sodomitami (do dziś wiemy, co to oznacza).


Prośmy Boga o to, co jest nam potrzebne, targujmy się z Nim. Ale bądźmy otwarci na to, że Jego hojność nie zna granic i otrzymamy o wiele więcej. Wiem coś o tym.



Pozdrawiam



sobota, 23 lipca 2016

Halembskie konie

Pamiętom, że za bajtla, to doś czynsto na nasze łosiedle przijyżdżol formon z koniym i wrzeszczoł:

- kartoooofle, kartofleeeeee!

Do dziś mom w gowie tyn specyficzny zaśpiyw.

Tera to już konia ciynżko spotkać i łod jakegoś czasu nawet na niego poluja (z aparatym), ale sie łokazuje, że gorzij go trefić jak lajona we Afryce. 

I weźcie sie forsztelujcie, że prawie dzisioj cylnoły mi sie aże dwa. 

Piyrszy, jak my ze synym jechali na Wygoda. Prawie mrugoł prawym ślypiym, bo wyjyżdżol z łosiedla.

Na krzyżowce Solidarnosci i 1 Maja

Drugi - i tu sie ździwicie - ... u mie na łogrodku. Sie zoboczcie:

Koń u mie w łogrodzie

Tyż piykny, pra?



Łostońcie z Bogiym



Zamach w Monachium

Kolejny zamach po ostatnich w Nicei, w Turcji, teraz morderca strzela do ludzi w Monachium. 

Byłem w Monachium w 1993


Kolejny raz współczuję ofiarom i ich bliskim.


Współczuję i nie umiem słuchać i czytać "mądrych głów" w TV, w radio i w internetach. 

Prawica grzmi, że to wina lewicowych polityków, multi-kulti i Unii Europejskiej. Nad pewnymi komentarzami "publicysty" spuszczę zasłonę milczenia. Zwolennicy powszechnego dostępu do broni dowodzą, iż gdyby każdy za pasem nosił rewolwer, do masakry by nie doszło. Pacyfiści wskazują na konieczność wyeliminowania możliwości kupowania czegokolwiek, co strzela. Przeciwnicy migrantów wskazują, że to wina zaproszenia do Europy ludzi z całego świata. Itp. Itd.


A ja się pytam, czy kolejna tragedia, która się wydarzyła służy tylko po to, by uzasadnić najczęściej durne opinie polityków, publicystów, dziennikarzy i całych tabunów 'ekspertów"?


Ludzie zamilknijmy!



Pozdrowienia


czwartek, 21 lipca 2016

Legalna lichwa 2

O tym, że w Polsce lichwa jest legalna pisałem jeszcze w czasach PO: klik




Teraz Minister Sprawiedliwości zapowiada walkę z tym niecnym procederem. Jeśli mu się uda, będzie to zmiana na lepsze, bo i takie są możliwe w ramach "dobrej zmiany".

Oby mu się udało!


Pozdrawiam




środa, 20 lipca 2016

Światowe Dni Młodzieży

Nie da się ukryć, choć ciągle czuję się młody, mam już swoje lata.

Świadczy o tym fakt, iż w Światowych Dniach Młodzieży, to owszem uczestniczyłem, ale w roku 1991.

Światowe Dni Młodzieży w roku 1991

Wtedy na Jasną Górę szliśmy pieszo w pielgrzymce z Halemby, która to pielgrzymka z racji ŚDM była nieco nietypowa. Spaliśmy w namiotach gdzieś pod Częstochową.

Nasze noclegi

Pod Jasną Górą staliśmy gdzieś z boku i właściwie nic nie było widać, jedynie z głośników słyszeliśmy, co dzieje się na Wzgórzu.

Jednak w pewnym momencie Papież Jan Paweł II przejeżdżał dość blisko obok nas.

św. Jan Paweł II na ŚDM w 1991


Życzę współczesnym młodym ludziom z Polski, z Europy i z całego świata, którzy właśnie do nas przybywają, przeżycia wspaniałego czasu spotkań z rówieśnikami oraz prawdziwego spotkania z Bogiem, które z pewnością będzie owocowało darem miłosierdzia na całe przyszłe życie.

Duchu Święty, prosimy Cię, wiej!



Pozdrawiam



wtorek, 19 lipca 2016

Uwaga! Daję podwyżkę!

Ponieważ jestem bardzo zadowolony z pracy Pana Prezydenta, który bardzo sumiennie wywiązuje się ze wszystkich swoich wyborczych obietnic, przyznaję mu podwyżkę w wysokości ok. 5 000 złotych.



Ponadto Pierwszej Damie przyznaję uposażenie w wysokości 55% poborów Pana Prezydenta. (Choć się zastanawiam, czy to nie jest dyskryminacja.)

Z uwagi na fakt, iż w przeciągu kilku miesięcy Polska z kraju w ruinie stała się ogólnoświatowym mocarstwem, Pani Premier oferuję podwyżkę w wysokości 7 600 złotych.

Pani Premier nie dałaby rady tego wszystkiego dokonać, gdyby nie sztab wicepremierów, ministrów, wiceministrów, wojewodów. W związku z tym każdej z tych osób proponuję wzrost poborów o jakieś 4 lub nawet 5 000 złotych.

Największą jednak mam satysfakcję z rzetelnej pracy naszych parlamentarzystów. Posłowie i Senatorowie naprawdę ciężko pracują: często w nadgodzinach oraz notorycznie są zmuszeni do pracy na nockę. Jakość (a przede wszystkim ilość) prawa, które stanowią, jest na najwyższym poziomie. Dzięki temu, wszystkim nam z miesiąca na miesiąc żyje się coraz lepiej. Należy im się bez dwóch zdań podwyżka w wysokości 2 700 złotych miesięcznie. (Czy nie należy rozważyć przy okazji dla parlamentarzystów wzrostu kwoty wolnej od opodatkowania?)



Ponieważ to ja wraz z pozostałymi obywatelami RP wypłacam Szanownym wynagrodzenie, a nie byłem o podwyżkę pytany, chciałem więc sam, z własnej woli powyższe potwierdzić, aby przypadkiem ktoś z pobierających dodatkowe apanaże nie miał wątpliwości, czy mu się rzeczywiście należą. 

Tak, należą się Wam! 


Zastanawiam się tylko, czy ta propozycja nie jest jednak zbyt skromna.



Pozdrawiam  




poniedziałek, 18 lipca 2016

Pierwszy dzień w pracy

Pierwszy dzień w pracy po urlopie jest trudny. Tak wiem, to banał.

Jak sobie z nim poradzić? 

Nie jestem psychologiem czy innym specjalistą. Nie chcę też udawać, tak modnych dzisiaj, trenerów rozwoju osobistego czy innych guru. 

Mogę tylko i wyłącznie powiedzieć, jak mnie udało się dzisiejszy dzień przeżyć.


W ciągu dwóch tygodni urlopu, starałem się dość mocno oderwać się od rzeczywistości zawodowej. Generalnie nie czytałem e-maili, nie odbierałem telefonu, nawet starałem się o pracy nie myśleć. 

Mimo to, zaraz z rana udało mi się przypomnieć kod do drzwi biura oraz hasło do mojego komputera - początek dnia był więc już dobry. Specjalnie zresztą przyjechałem do pracy trochę wcześniej, by nie musieć się na początek spieszyć.

Włączyłem komputer i zaczęło mi się ściągać kilkaset e-maili. Zrobiłem sobie herbatę, coś tam przegryzłem na śniadanie. W międzyczasie musiałem zwolnić trochę miejsca na lokalnym dysku. 

E-maile czytałem w kolejności, jak były wysyłane, czyli zacząłem od tych sprzed 2 tygodni. Przy czytaniu od razu je porządkowałem: co do usunięcia, co do poszczególnych projektów, co do zareagowania - odznaczałem. Nie załatwiałem ich od razu, bo przecież, podczas mojej nieobecności ktoś mnie zastępował i jak się faktycznie okazało, wiele spraw było już w trakcie rozwiązywania, co wynikało z późniejszych e-maili. Oczywiście zajęło mi to kilka godzin, więc musiałem jeszcze przefiltrować na szybko te, z propozycjami spotkań. Okazało się, że najbliższe jest o 12.00 - znalazłem więc wątki i pisma dotyczące tego spotkania, by już na nie się w miarę przygotować.

Poza tym mam bardzo dobrych współpracowników. W dużym projekcie, który prowadzę, zaplanowano mi spotkanie dopiero na jutro - wiedzieli, że dziś to głównie będę się odgruzowywał.

Nie marnowałem dziś też czasu długimi opowieściami dziesiątkom ludzi, jak było na wakacjach. Z jednym uzasadnionym wyjątkiem krótkie komentarze musiały wystarczyć. A i ja się dzięki temu nie frustrowałem zbyt mocno faktem, że było - minęło.

Ponieważ dziś też pierwszy dzień po urlopie do pracy wróciła Pani Kierownik Projektu po stronie Inwestora, była też okazja do wymiany krótkich e-maili z zapewnieniem, że wakacje nam się równie udały i że oboje mamy dziś trudny dzień wracania do szarej rzeczywistości. Taka wspólnota uczuć pomaga.

Generalnie starałem się też w tym co robię nie spieszyć i wejść w obowiązki niezbyt gwałtownie. Nerwówka i próba nadrobienia w jeden dzień dwóch tygodni i tak jest skazana na porażkę i tylko pogłębi problem.


Tak więc pierwszy dzień przeżyłem i teraz powinno być już tylko lepiej. Można ze spokojem zapracować na kolejne wakacje za rok. :)


Czy w przyszłym roku też będą takie widoki?


Pozdrawiam



niedziela, 17 lipca 2016

Mój pierwszy raz

Dziś pierwszy raz dmuchałem w policyjny alkomat jadąc ... na rowerze.



Poruszając się w Bielszowicach ul. Kokota w kierunku Kończyc, jest taki moment, w którym po lewej stronie drogi nagle pojawia się trasa rowerowa. Pędząc w dół trochę te miejsce przegapiłem i jechałem dalej ulicą, do momentu, gdy zauważyłem patrol policji. Zjechałem więc grzecznie na drogę rowerową. Policjant jednak mnie elegancko zatrzymał i najpierw kazał dmuchać. :)

Oczywiście wynik był zerowy. Piwo piję dopiero teraz po powrocie do domu, by uzupełnić elektrolity. :)

Potem jeszcze usłyszałem upomnienie, że powinienem był wcześniej wjechać na ścieżkę rowerową i zostałem puszczony wolno. Uff!


Dobrze być wolnym człowiekiem. :)



Pozdrawiam



Do góry nogami

Wsłuchując się w dzisiejszą Ewangelię o Marcie i Marii przyszła mi do głowy taka dość przewrotna myśl:

Wszyscy zawsze dają za wzór Marię, którą zresztą pochwalił też sam Jezus:

Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona.

Gdzieś tam w Palestynie 

A mnie trzeba uczyć się modlitwy od ... Marty. Gdy była zdenerwowana, gdy nie potrafiła sama ogarnąć wszystkich swoich obowiązków, gdy była wkurzona na siostrę, zwróciła się do Jezusa:

Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? 
Powiedz jej, żeby mi pomogła.


Tak, bo do Chrystusa w modlitwie trzeba przychodzić nie tylko wtedy, gdy jest wszystko ok., gdy siedzi się u jego stóp. Trzeba, jak Marta, zwracać się do Niego, gdy - mówiąc delikatnie - człowiek nie jest w najlepszym nastroju.

Tu jednak jest sprawa najważniejsza: jak już przed Jezusem wyrzucimy z siebie swoje niepokoje, frustracje i porażki, wtedy posłuchajmy, co ON ma nam do powiedzenia w tych sytuacjach. Może się w tedy okazać, że przewróci nasze rozumowanie do góry nogami. 

Ale pozwólmy mu na to, bo to zawsze dla naszego dobra.



Pozdrawiam



sobota, 16 lipca 2016

Marsz Autonomii Śląska 2016

W tym roku na Marszu Autonomii Śląska boło tak:

Startli my ze Placu Wolności pod naszymi ślonkimi fanami

... we strona Rynku

Hanysow, a możno niy ino, bo wszyjskich momy radzi, przijszło doś fest


Doszli my na Plac Sejmu Ślonskego

Dyć lubia :)

Grała łorkestra

Godoł Jorg

Korfanty na dwie modły


A dyć idzie ło to, coby Korfanty mog stoć dumny, jak na pomniku w tle, a niy musioł być uwionzany, jak mu Polska sie łodpłacioła.


Autonomia to niy skrajonść, autonomia to normalność!




Łostońcie z Bogiym!





czwartek, 14 lipca 2016

Muzeum w Radzionkowie

O wydarzeniach Tragedii Górnośląskiej już kiedyś pisałem: KLIK

Dziś wybrałem się do Radzionkowa do:



czyli do muzeum upamiętniającego straszne wydarzenia, które miały miejsce na naszej Śląskiej Ziemi w końcówce II wojny światowej.

Wtedy to kilkadziesiąt tysięcy naszych dziadków wywieziono do sowieckich łagrów do niewolniczej pracy.

Krowiokiym po śmierć

Niewielu z nich wróciło z "nieludzkiej ziemi".


Tak, jak każdy Warszawiak powinien zwiedzić Muzeum Powstania Warszawskiego, tak każdy Ślązak powinien choć raz w życiu zadumać się w Muzeum w Radzionkowie.



Pozdrawiam

P.S. Młodemu człowiekowi, który mnie oprowadzał po muzeum, a który potrafił wyczuć kiedy trzeba opowiadać, a kiedy trzeba zamilknąć i zostawić mnie samego zatopionego w refleksji, serdecznie dziękuję.




Etykiety

zdjęcia (982) wiara (550) podróże (411) polityka (325) Pismo Św. (269) rodzina (269) Śląsk (214) humor (206) po ślonsku (187) historia (175) Kościół (157) praca (139) człowiek (135) sprawy społeczne (125) Halemba (122) zabytki (114) muzyka (84) gospodarka (77) książka (75) Ruda Śląska (71) Jan Paweł II (69) ogród (68) filozofia (67) Grupa Poniedziałek (66) sport (57) dziennikarstwo (44) miłosierdzie (40) biurokracja (39) film (33) święci (30) muzeum (27) środowisko (26) varia (24) Papież Franciszek (21) Szafarz (18) teatr (16) św. Jacek (15)