Wczoraj plażowaliśmy w okolicach zwiedzanego później Monastyru, który tak się prezentował z naszych leżaczków (w zbliżeniu):
| Monastyr widziany z plaży w Kolimvari |
Akurat w tym miejscu plaża była żwirowa, co dawało świetny efekt dźwiękowy przesypujących się kamyków, bo morze było raczej w bojowym nastroju. A może to Posejdon kroczył szurając nogami po dnie?
| Morze, |
| nasze morze |
| ... o! trzeba uciekać! |
Pozdrowienia z Krety
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz