poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Spacer po Szczecinie

Dziś dojechałem do Szczecina.

Wały Chrobrego

Port

Wały Chrobrego z tęczą
Tu tęcza lepiej widoczna

Odra Zachodnia


Katedra św. Jakuba Apostoła - przygotowania do koncertu

Katedra

Trzeba wjechać na katedralną wieżę

Widok z wieży

c.d.

c.d.

A tu dziś będę spał - w kajucie 203

W tle Stocznia Szczecińska

Zamek Książąt Pomorskich

Panorama

Taras widokowy

Teraz to już pójdę chyba spać, bom zmęczony po przejechaniu całej Polski. Albo spojrzę jeszcze za okno.

A taki mam widok z mojej kajuty:

Widok z okna


Pozdrawiam ze Szczecina




niedziela, 20 sierpnia 2017

Ewangelijo po ślonsku #49

Podle Mateusza:

Jezus wybrali sie kajś tam kole Tyru i Sydonu. Łoroz Kananyjka skondś sie znodła i zaczła wajać: "Zlituj sie nady mnom Ponie, Synu Dawida! Moja cera je fest łonaczono bez diobła," Ale Łon sie w ogle niy łodezwoł.

Toż niy strzimali Jego ucznie i Mu godajom: "Koż wyciepać, ta baba, bo larmuje za nami." Dyć Łon im łodpedzioł: "Jo je posłany ino do łowiec, kere stracioły sie z doma Izraela."

Ale łona prziszła ku nim, padała na klynczki i prosioła: "Ponie, dopomoż mi." No, toż Łon ij padoł: "To niy ma tak, żeby wziońć chlyp dzieciom, a wciepnońć go psiokom."

Chlyp


A łona na to: "No, ja, Ponie, ale i psioki sie nażrom kruszkow, kere slatujom ze stołu jejich panow."

W tyn czas Jezus jij łodpedzioł: "Ło kobiyto, wielgo je twoja wiara; niych ci bydzie, jak kcesz!". Łod tyj kwili jejij cera boła zdrowo.



S Panym Bogiym



sobota, 19 sierpnia 2017

25 lat za kierownicą

Mam srebrny jubileusz w kierowaniu samochodami 🚗

25 lat za kierownicą

Uzyskanie Prawa Jazdy już zawsze będzie mi się kojarzyło z największym w Polsce pożarem w Kuźni Raciborskiej KLIK
Miałem kilkutygodniową przerwę w kursie, bo mojego instruktora też odwołano do gaszenia.

Ani rodzice, ani tym bardziej ja, wtedy w 1992 roku nie mieliśmy samochodu. Pierwszego, używanego "Malucha" kupiłem w roku 1995.

Jednak wcześniej przeżyłem największy stres za kierownicą.

Któregoś dnia w pracy w naszym biurze w Katowicach, mój ówczesny szef zadał mi pytanie:
- Masz Prawo Jazdy?
- Mam
- To tu są kluczyki do Poloneza z wypożyczalni. Zawieź Luc'a na oczyszczalnię ścieków do Zawiercia

Luc był Belgiem, a ja po pierwsze słabo znałem angielski, a po drugie nie jeździłem autem. Miałem Prawo Jazdy, bo zdałem egzamin jakiś rok wcześniej i kilka tygodni temu kolega dał mi się przejechać swoim Polonezem, bym zupełnie nie zapomniał o co chodzi.

Trzeba tu jeszcze dodać, że nie było wtedy GPS-ów, a ja drogi znałem tylko z okna autobusów.

Jakim cudem dojechaliśmy do Zawiercia - nie wiem. Luc chyba był tak samo spocony, jak ja. Jakim cudem wróciliśmy z powrotem - nie wiem. Trwało trochę dłużej, bo ileś tam razy pomyliłem drogi, ale się udało.


Jedyny wypadek, który nam się zdarzył przez te 25 lat, to w roku 2005 gość się zagapił i wjechał nam w tył Matiza. Całe szczęście obyło się bez większych obrażeń. Trochę pobolało i przeszło. A autem zajął się blacharz.


No i po setkach tysięcy przejechanych kilometrów (a może przekroczyłem nawet milion) najtrudniejszą drogę przebyłem w ubiegłym miesiącu na Krecie w Grecji KLIK



Niech kolejne lata i kilometry przebiegają bezpiecznie.



Pozdrawiam



czwartek, 17 sierpnia 2017

Św. Jacek w Płocku

Św. Jacek Odrowąż


Ostatnimi laty dość regularnie bywam w Płocku.

Spotkałem w tamtejszej katedrze naszego śląskiego świętego.



Jako, że studiował na najlepszych uczelniach swoich czasów KLIK, zastanawiałem się, czy gdyby żył dzisiaj, pobierałby nauki na Harvardzie. To ten uniwersytet zgodnie z właśnie opublikowanym rankingiem utrzymał pozycję lidera na świecie.


Ma ktoś informacje ile obecnie Ślązaków studiuje na Harvardzie? Czy są w ogóle tacy?



Choć z drugiej strony wielkość św. Jacka nie z wykształcenia się wzięła.














Pozdrawiam w dniu św. Jacka




środa, 16 sierpnia 2017

Nasz szpital bez finansowania

W związku z reformą szpitalnictwa, kolejną, którą fundują nam politycy i biurokraci, nasz szpital w Goduli nie uzyskał finansowania dla oddziałów:

  • kardiologii
  • laryngologii
  • i chorób płuc 

Szpital na Goduli

Pretekstem do takiej decyzji jest fakt, że stworzona tu z naszych pieniędzy nowoczesna intensywna terapia ma kontrakt dopiero od roku, a nie od dwóch, jak określono w regułach kwalifikacji do sieci szpitali.


Tak więc mieszkańcy Rudy Śląskiej na mocy państwowych dekretów nie mają prawa chorować na serce, gardło, uszy lub płuca.



Może w ogóle Sejm RP niech uchwali ustawę, że wszyscy Polacy z dniem wejścia jej w życie będą tylko i wyłącznie zdrowi.



Pozdrawiam



wtorek, 15 sierpnia 2017

Ewangelijo po ślonsku #48

Podle Łukasza:

Wtedy Maryjka zebrała sie i poszła do jednego miasta z familije Judy, a fest sie uwijała. Wlazła do chałpy Zachariasza i prziwitała sie z Haźbiytom.

Jak Haźbiyta usłyszała Maryjcine "Szczyńś Boże", poruszoł sie bajtel pod jejij hercym, a Duch Świynty napełnioł Haźbiyta. Zrobioła zaro larmo i pedziała:

"Błogosławiono żeś jes ze wszyjskich babow na świecie i błogosławiony łowoc, kery nosisz pod hercym. Skądś sie sam wziyna? Dyć to Matka mojigo Pona przijszła do mie. Jak żech ino usłyszała twoje "Szczyńś Boże", moj bajtel z radości aże wy mie podskoczoł. Błogosławiono żeś jes, keroś uwierzyła, że wyłonaczom sie słowa pedziane Ci łod Pona".

We Chanii na Krecie tyż majom dziś łodpust


Na to Maryjka rzekła:

Wielbi dusza moja Pona
i raduje sie duch moj w PonBóczku, mojim Zbawcy.
Bo wejrzoł na uniżynie swojij Służebnicy.
Dyć łod terozki błogosławić mie bydom
wszyjske pokolynia.
Toć wielge sprawy wyrychtowoł mi Wszechmocny.
Świynte je Jego miano.
A Jego miłosierdzie z łojcow na synow
Nad tymi, kerzy majom Go w zocy.
Pokozoł moc swojigo ramiynia,
piznoł tych, co sie za dużo myślom.
Wyciep władcow ze tronow, a wywyższył maluczkich.
Głodnym doł sie najeś, a bogoczow łostawioł łobrusku.
Upomnioł sie ło swojego sługi, Izraela,
skuli swojigo miłosierdzia.
Jak łobiecoł naszym łojcom
Abrahamowi i jego potomkom na wieki.



S Panym Bogiym




poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Pride of Poland

Znalazłem takie oto zestawienie ze sprzedaży koni arabskich ze sławnej niegdyś na cały świat stadniny w Janowie Podlaskim:

  • 2014: 3,9 mln euro 
  • 2015: 4,5 mln euro 
  • 2016: 1,2 mln euro 
  • 2017: 410 tys. euro
Wczoraj zakończyła się tegoroczna licytacja znana pod nazwą

Pride of Poland


Araby z innej - prywatnej stadniny


Obawiam się, że jest to symbol rozmieniania na drobne polskiej dumy nie tylko w dziedzinie hodowli koni, gdy nasi politycy dużo o patriotyźmie krzyczą, a jednocześnie skłócają nas z całym światem i powodują, że nikt nie jest w stanie nam zaufać.



Pozdrawiam



niedziela, 13 sierpnia 2017

Ewangelijo po ślonsku #47

Podle Mateusza:

Jak ludzie sie najedli, gipko Jezus kozoł uczniom, coby wsiedli do łajby i popłynyli na drugi brzeg, zanim ta ciźba pośle do dom. Po tym wloz samymu na gora, bo kcioł porzykać. Zećmioło sie, a Łon łostoł som.

Jezioro Genezaret wczas rano widziane z "drugego brzegu"

Łajba już sie znodła daleko łod brzegu, a na dodatek telepały jom fale, bo wioło z drugij strony. Boło już prawie nad ranym, jak Jezus prziszoł do nich, kroczonc po jeziorze.

Ucznie, jak Go łoboczyli, jak idzie po jeziorze, fest sie zlynkli, bo myśleli, że to utopek i zaczli wrzeszczeć ze strachu. Jezus zaro do nich sie łodezwoł: "Chopy niy bojcie sie! To je Jo!"

Pado mu Pyjter: "Ponie, jakś to je Ty, koż mi prziś ku Sia po wodzie!" Toć Łon go zawołoł: "Poć sam!" Pyjter wyloz z łajby i stompajonc po wodzie, poszoł do Jezusa. Ino, że jak łoboczoł, jak fest duje wiater, zlonk sie i jak zaczon sie topić, zawołoł: "Ponie, ratuj mie!"

Jezus gipko chycioł go za rynka i godo: "Czamus zwontpioł, człeku małyj wiary?"

Jak wsiedli do łajby, wiater sie uspokojoł. Ci zaś, kerzy byli rajn, padli na klynczki przed Nim i godali: "Po prowdzie Tyś je Syn PonBóczka".



S Panym Bogiym




sobota, 12 sierpnia 2017

Masło

W sklepie, gdzie co sobotę robimy rano zakupy, masła nie można już sobie samemu zabrać do koszyka prosto z lodówki. Trzeba podejść do lady i poprosić sprzedawcę.



Podobno w lipcu ukradziono ze sklepu 70 kostek. :(


* * *


Kilka dni temu w innym sklepie do mojej żony podeszła Starsza Pani z pytaniem:
- Gdzie jest Rama?
- O tu! Proszę bardzo.
- A jest dobre?
- Nie wiem. My tego nie kupujemy.
- Bo wie Pani, masło tak podrożało, że muszę zmienić na margarynę.



Ludzie, co się dzieje? Ktoś wie?



Pozdrawiam



niedziela, 6 sierpnia 2017

Ewangelijo po slonsku #46

Podle Mateusza:

Jezus wzion ze sobom Pyjtra, Jakuba i jego brata Jona, zakludzioł ich na srogo gora, na łodludzie. 

Góra Tabor

Tam sie przi nich przełonaczoł: Jego gymba zamiechtała sie jak klara, a łoblecze zrobioło sie biołe jak blyndzynie.

I łoroz zjowiyli sie Mojżysz i Eliosz, kerzy s Nim godali. No toż Pyjter pedził do Jezusa: Ponie, jak to dobrze, że my sa som; jak kcesz rozbijymy sam trzi namioty: jedyn dlo Cia, jedyn dlo Mojżysza i jedyn dlo Eliosza.

Jak jeszcze godoł, zakroła ich świetlano chmura, z ze chmury łodezwol sie głos: "To je moj Syn, kerymu fest pszaja, weźcie Go suchejcie"

Ucznie, jak to usłyszeli, padli na gymby i fest sie zlynkli.
A dyć Jezus prziszoł bliżyj ku nim, tyknoł ich i pedzioł: Stowejcie chopy i sie niy bojcie.
Jak dźwigli łoczy, nikogo już niy boło, ino som Jezus.

Jak słaziyli z gory, Jezusu im kozoł: Niy wyklachejcie żodnymu ło tym, coście sam widzieli, aże Syn Człowieczy niy zmartwychwstanie.



S Panym Bogiym 




środa, 2 sierpnia 2017

Reparacje dla Śląska

Tak nieśmiało chciałem tylko przypomnieć, że jak już Polska wywalczy te reparacje wojenne od Niemiec, to potem koniecznie trzeba się jeszcze upomnieć o kolejne od:
  • Rosji - za powojenny socjalizm,  II wojnę światową, wojnę bolszewicką, zabory i wszystko inne
  • USA i Anglii - za Jałtę
  • Austrii i Węgier - za zabory
  • Czechów - za Zaolzie
  • Szwecji - za potop
  • Turcji - za zorganizowanie odsieczy wiedeńskiej
  • Litwy - za rozpad tak świetnie prosperującej Rzeczpospolitej Obojga Narodów
  • Ukrainy - za Chmielnickiego
  • Watykanu - za Krzyżaków (w końcu to był katolicki zakon)
  • Madagaskaru - że nie został naszą kolonią

Jak się już to wszystko uda, to MY ŚLĄZACY będziemy się domagać od Polski reparacji za rabunkową gospodarkę realizowaną na terenie Górnego Śląska:
  • za każdą tonę wywiezionego stąd węgla i innych surowców naturalnych
  • za zniszczone środowisko naturalne
  • za zrujnowany Bytom i inne miasta
  • za wytępienie śląskiego języka
  • za głupotę, którą nas ciągle zaraża 
Bytom



Pozdrawiam



poniedziałek, 31 lipca 2017

Ślązak o Powstaniu Warszawskim

Jutro mamy kolejną rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego.

Być może dlatego, że jestem Ślązakiem, patrzę na ten czas bardziej jak na wielką tragedię niż na bohaterstwo.

Próbuję sobie wyobrazić to napięcie, które musiało towarzyszyć Warszawiakom, którzy po 5 latach okupacji, niewoli i upokorzenia chcieli wywalczyć sobie niepodległość. Potrafię zrozumieć ludzkie emocje, które kazały często młodym ludziom chwycić za broń i walczyć z wrogiem.


Natomiast zupełnie obca jest mi postawa tzw. przywódców powstania. Ktoś kto wydaje rozkazy, by nieuzbrojeni cywile mieli się zmierzyć z regularnymi oddziałami niemieckiego wojska czy innych militarnych oddziałów był chyba szalony.


Ta polska brawura, uleganie emocjom (co z tego, że patriotycznym) i brak zimnej kalkulacji powoduje ogromne nieszczęścia.


Jeśli chciano się mierzyć z wrogiem, to najpierw trzeba było ocenić czy są szanse na wygraną. Brutalnie rzeczywistość to za kilkanaście dni zweryfikowała. Jeśli liczono na Stalina, trzeba było najpierw się z nim dogadać, że pomoże, a nie liczyć na jego dobre serce. Zbyt szybko się okazało, że na nim widok zza Wisły na wykrywającą się Warszawę nie zrobił specjalnego wrażenia. Nawet sprzymierzonym oddziałom nie pomógł w przeprawie. (Wiem co mówię, bo mój wujek zginął na przyczółku czerniakowskim.)


Byłem kilka lat temu w Muzeum Powstania Warszawskiego. Wywarło na mnie ogromne wrażenie.

Jednak do dziś prześladuje mnie obraz dziecka-powstańca w za dużym hełmie z karabinem.

Dziecko - żołnierz ?


I zadaję sobie brutalne pytanie: czym się to różni od barbarzyństwa współczesnych Afrykańczyków tworzących oddziały dzieci tak samo wyposażanych w broń i uczonych nienawiści do wrogów, o których czasem słyszymy z mediów.


Pozdrawiam



niedziela, 30 lipca 2017

Ewangelijo po ślonsku #45

Podle Mateusza:

Jezus pedzioł ciźbie ludzi tako bojka:
Krolestwo niybieske podane je na skarb skryty kajś na polu. Znod go jedyn chop i nazod skrył. Uradowany poszoł, sprzedoł wszyjsko, co mioł i kupioł to pole. I dalij, krolestwo niybieske podane je na handlyrza łod pereł. Jak znod jedna drogocynno perła, poszoł, sprzedoł wszyjsko, co mioł i ja kupioł.

I dalij, krolestwo niybieske podane je na sieci wciepnione w morze i chytajonce roztomajte fisze. Jak som pełne, to sie je wyciongo na brzeg i dobre fisze idom na patelnio, a złe sie wyciepuje. 

Dobre fisze

Tak bydzie na końcu świata: wyjdom janioly, wyłonaczom złych łod sprowiedliwych i wciepnom ich do fojery: tam bydzie płacz i zgrzitanie zymbow.
Spokopiliście to? Łodpedzieli Mu: Ja.

A Łon im pado: Bez toż kożdy uczony we Piśmie, kery stoł sie uczniym krolestwa niybieskego, je podany na fatra familije, kery ze swego skarpca wyciongo rzeczy nowe i stare.



S Panym Bogiym



sobota, 29 lipca 2017

Home, sweet home

Szczęśliwie wróciliśmy z Krety do domu.

Ale jeśli tak przymknąć oczy i uruchomić wyobraźnię, to kosiarka sąsiada mogłaby udawać cykady, które wcale nie ustępowały jej głośnością wytwarzanych decybeli.

Cykada

W tle słychać autostradę? Gdzie tam, to szum Morza Śródziemnego.

Falassarna

A przede wszystkim wakacyjna Żona, dokładnie ta sama, co w domu.

Żona

Home, sweet home.


Pozdrawiam






piątek, 28 lipca 2017

Goodbye Kreto, goodbye Grecjo

To były piękne wakacje.



Dziękuję mojej kochanej Żonie za dobry czas, który mogliśmy wspólnie spędzić.



Ten wyjazd w szczególności był dedykowany naszym Przyjaciołom.
Niech dobry Bóg Was wspiera!



Pozdrowienia jeszcze z Krety




czwartek, 27 lipca 2017

Książka na plaży

Na plaży można bardzo owocnie spędzić czas, na przykład czytając książkę.

Plażowa czytelniczka

Mężczyźni również czytają. Dziś jeden gość rozbawił mnie do łez. Zobaczcie sami:





Ja również czytam (podobnie, jak moja Ela), lecz w wersji mniej męczącej na słońcu oczy.

Audiobook na leżaczku :)

Jestem właśnie w połowie wspaniałej powieści. 

W tym roku wakacje spędzam nie tylko na Krecie. Równocześnie przebywam w równie gorącej, tyle że XIV wiecznej Katalonii:

Katedra w Barcelonie
Ildefonso Falcones



Pozdrawiam z Krety i z Barcelony




środa, 26 lipca 2017

Powrót z Elafonissi

Jak pisałem wczoraj KLIK, by wrócić z Elafonissi wybraliśmy inną drogę.

Elafonissi

Po przejechaniu pierwszego odcinka prowadzącego z plaży, na skrzyżowaniu w niewielkiej wiosce skierowaliśmy się nie na północny-zachód, a bardziej na północny-wschód. Droga, choć też prowadziła przez góry, była tu jednak nieporównywalnie lepsza od tej porannej. W pewnym momencie nawet Ela pochwaliła i ...

I się zaczęło! Wjechaliśmy, jak się okazało w Wąwóz Topolia. Jak czytam w przewodniku, jago ściany mają 300 m wysokości. Nie byłoby problemu, gdybyśmy jechali jego dnem. Ale nie, droga jest na wysokości chyba ponad 200 m wykuta w pionowej ścianie. Z racji, że cierpię na lęk wysokości, wolałem się specjalnie nie rozglądać, ale i tak nie dało się tego nie zauważyć. W kluczowym miejscu znajduje się zwężenie drogi na łuku skalnej półki. Pierwszeństwo dla pojazdów nadjeżdżających z przeciwka, ale zupełnie nie widać, czy coś z przeciwka się porusza. Aha, nad przepaścią zainstalowano lustro, w którym zauważyłem, że chyba coś z drugiej strony nadjeżdża, więc przyhamowałem. Faktycznie zza zakrętu wychynął samochód i musiałem kilka metrów się cofnąć do kolejnego auta, które już stało za mną w kolejce. Gdy jednak dodatkowo pojawiła się ciężarówka, cała nasza kolejka z tej strony, która już zdążyła się uformować, musiała kilka metrów się cofnąć. Za tym zakrętem była kolejna niespodzianka: tunel w skale. Tunel na szerokość auta z ruchem wahadłowym sterowanym światłami. Przynajmniej przejeżdżając nie było widać przepaści. Właściwie to w tunelu nic nie było widać, bo oświetlenie było dość liche, a oczy nie zdążyły się przyzwyczaić do ciemności. Tunel był całe szczęście krótki i od razu skierowałem samochód na jego wylot, dzięki czemu nie zahaczyłem o jego ścianę. 

Dalej do domu dojechaliśmy już bez przeszkód drogą przez Kissamo.


Wczoraj nie zwróciłem na to uwagi, dopiero dziś do mnie dotarło, że nasza wczorajsza podróż była pilnie obserwowana z nieba przez św. Krzysztofa - patrona kierowców, wszak było to jego wspomnienie. Czy wieczorem już po szczęśliwym powrocie nie dawał nam znaków z nieba?

Wieczorny widok z naszego tarasu


Pozdrowienia z Krety


P.S. Z samej jazdy nie mam żadnego zdjęcia. Są takie sytuacje, że nawet mi nie w głowie wyciąganie aparatu.




wtorek, 25 lipca 2017

Elafonissi Beach

Dziś wymyśliliśmy sobie, by odkryć nową plażę.

Elafonissi Beach znajduje się na południowo-zachodnim krańcu Krety. Z naszej Falassarny tylko niecałe 50 km. Co to dla nas?

Ruszyliśmy spokojnie po śniadaniu. Nawet nie włączałem mojej nawigacji.

I się zaczęło. Szeroka, główna droga, którą dojechaliśmy do Falassarny zaraz za miejscowością zamieniła się w rollercoaster. Z tą różnicą, że ja kierowałem. Zakręt za zakrętem. Po jednej stronie skalna ściana, po drugiej przepaść - najczęściej nie zabezpieczona żadną barierką. Na drodze wąskiej na jeden samochód, co rusz pojawiał się znak "zwężenie jezdni". To co, mam mieć dwa koła w powietrzu? Zwalniałem do 5 km/h i modliłem się, by nikt nie jechał z przeciwka. Nikt nie jechał, bo w mijanych po drodze wioskach żyło w sumie z 30 chyba mieszkańców - kto by miał jechać? Opel, którym tu dysponuję ledwo zipiał. Czasem musiałem redukować do jedynki, bo na dwójce pod górę nie dawał rady.

Ekstremalne wakacje!

Po jakiejś 1,5h zrobiliśmy ze 40 km. Na uspokojenie, ostatni odcinek pokonaliśmy już świetną szeroką drogą, która skończyła się kilkaset metrów przed legendarną, wychwalaną w przewodnikach plażą Elafonissi.

Elafonissi

Nie wiem, czy to wcześniejsza podróż czy inne czynniki sprawiły, że nam nie specjalnie przypadła do gustu. Owszem, było tam ładnie, ale ok. 11.00, gdy dotarliśmy, nie było już szansy, by załapać się na kawałeczek cienia. Mieliśmy wrażenie, że prawie dziś (oczywiście inną drogą) przyjechała na Elafonissi cała Kreta i pół Europy.

Tłumy na Elafonissi

Rozłożyliśmy na chwilę na jasnym piasku nasze ręczniki, ale w pełnym słońcu nie dało się długo wytrzymać, choć i tak wiał kojący wiatr.

Laguna - 5 cm krystalicznej wody nad prawie białymi piaskami


Jednego byliśmy pewni: wracamy inną drogą.

Cdn.


Pozdrowienia z Krety


poniedziałek, 24 lipca 2017

Na plaży bez polityki

Spędziliśmy dziś cały dzień na cudownej plaży Falassarna.

Na plaży

Dopiero po powrocie czytamy, że w Polsce dzieją się cuda.

Jakby ktoś był ciekaw mojego zdania, to powtórzę to, co już częściowo napisałem na fb:

Większość parlamentarna ma prawo wprowadzać nowe ustawy. Tylko, po pierwsze powinny one być zgodne z Konstytucją. A po drugie, nie można spraw absolutnie najważniejszych w RP robić na kolanie i przegłosowywać w jedną noc. Takie rzeczy wymagają wielomiesięcznej ciężkiej pracy, przy wsparciu największych w kraju autorytetów prawa.

W zaistniałej sytuacji dziękuję Panu Prezydentowi, że zawetował przynajmniej dwie z trzech ustaw.


Jeśli wpływ na jego decyzję miały ostatnie protesty, to dobrze. Jeśli PO sobie przypisuje "sukces", to jest w grubym błędzie i w dalszym ciągu odklejenie się partii opozycyjnej od społeczeństwa jest bardzo widoczne.

Ale zostawmy politykę. Nie ma to jak na plaży :)

Falassarna


Pozdrowienia z Krety



Etykiety

zdjęcia (937) wiara (542) podróże (403) polityka (311) rodzina (267) Pismo Św. (261) Śląsk (209) humor (200) po ślonsku (178) historia (166) Kościół (154) praca (138) człowiek (132) sprawy społeczne (118) Halemba (116) zabytki (113) muzyka (78) książka (74) gospodarka (71) ogród (68) Ruda Śląska (67) Grupa Poniedziałek (66) filozofia (63) Jan Paweł II (59) sport (55) dziennikarstwo (43) miłosierdzie (40) biurokracja (38) film (31) święci (29) muzeum (27) środowisko (26) varia (23) Papież Franciszek (21) Szafarz (18) teatr (15) św. Jacek (14)