niedziela, 30 listopada 2014

Po co ten Adwent?

Taka mi myśl przyszła dziś na Mszy Św.: dobrze, że Kościół daje nam rok liturgiczny i możemy dzięki temu z jakąś tam systematycznością wracać do pewnych myśli, które próbują nas wyrwać z codzienności, z rutyny, z marazmu.

Prorok Izajasz - fresk Rafaela (zdj. z internetu)

Dobrze zastanowić się nad Czytaniem z Księgi Proroka Izajasza.

Czemuż, o Panie, dozwalasz nam błądzić z dala od Twoich dróg,
tak iż serce nasze staje się nieczułe na bojaźń przed Tobą?

Tysiące lat temu, ale i dzisiaj mamy tendencje, by oskarżać Boga za własne niepowodzenia, upadki, grzechy.

Trzeba się z tego uwolnić przez zaufanie Bogu. Zaufanie jest o niebo lepsze niż oskarżanie.

Ani ucho nie słyszało, ani oko nie widziało, 
żeby jakiś bóg poza Tobą działał tyle dla tego,
co w nim pokłada ufność.

I dalej Izajasz mówi:

Wychodzisz naprzeciw tych, co radośnie pełnią sprawiedliwość i pamiętają o Twych drogach.

Żebym tylko nie popadł w samozachwyt, jaki to ja jestem dobry i jak pięknie żyję z Bogiem.

... nasze dobre czyny jak skrwawiona szmata

Gdzieś dziś wyczytałem, że ta skrwawiona szmata, to mówiąc brutalnie, zużyta podpaska z czasów, gdy o higienę dbano ciut inaczej, niż dziś. Tyle są warte wszystkie moje "dobre czyny".

A jednak, Panie, Tyś naszym ojcem. 
Myśmy gliną, a Ty naszym twórcą. 
My wszyscy jesteśmy dziełem rąk Twoich.


Adwent jest po to, bym sobie przypomniał, że Bóg jest dobry. 
Moja wartość jest wartością gliny, z której ON może zrobić swoje arcydzieło.


Pozdrawiam

sobota, 29 listopada 2014

Dlaczego Blog? (Na Andrzejki)

Tam, gdzie historii wiatr wieje,
Gdzie fruwają idee,
Gdzie się rozjaśnia,
Gdzie dnieje,
Gdzie dzieją się panateneje,
Gdzie białe kwitną nadzieje,
Śmiech śmieje się,
Wino leje, (...)
Tam wszędzie swoje trzy grosze
Zawsze wtrącają Andrzeje.

Ludwik Jerzy Kern


Pozdrawiam

Ja - Andrzej

Jak citnońć z kalwiyrym

Cołke szczyńscie, że jo niy ma muzykont. Dziynki tymu, jak sie zicna na koncercie, to po prostu se suchom.



Jo niy poradza wyczuć, czy grajom za gibko, czy za wolno, czy przypadkiym ftoś niy zafałszowoł. No chyba, że bołby jakiś łoszkliwy Oł-dur - ftedy to nawet mie po krziżu ciarki przelecom.

Za to jo je inżinier i wczoraj wieczor, jak grała ta frela z Japonie na fortyklapie, to przijszło mi do gowy, jak łoni tym wielgaśny mebel na ta sala wkludzajom.



Ze zadku som sroge słody, na kerych siedzi łorkestra. Z przodku dopiyro, bo scyna je przeca wyżyj.

Jak boła przerwa, żech wyloz ze sale, ale, że jes żech doś wrazidlaty, za kwila bliknołch tam nazod ze bocznego balkona. Łoboczcie, co te nojduchy wyłonaczyli.

video


By cie naprało!, jak godoł moj świyntyj pamiyńci dziadek.


Łostońcie z Bogiym!





piątek, 28 listopada 2014

Światowo w Filharmonii

Tak mi się dziś w ciągu dnia pomyślało, że może by się wybrać na jakiś koncert.

W internecie zauważyłem, że ciekawie zapowiada się wieczorny koncert w Filharmonii Ślaskiej. Niestety, wszystkie bilety były wyprzedane.

Coś mnie tknęło i wszedłem na stronę Filharmonii jeszcze raz około 16.30 i ... zwolniło się 1 (słownie: jedno) miejsce na balkonie. Zadziałałem szybko. :)

Pół minuty przed koncertem

Orkiestrę poprowadził dyrygent z Singapuru.

James P. Liu
Zaczęli od utworu Niemca - Carl Maria Weber: Uwertura do opery Wolny Strzelec.

Potem na scenę weszła pianistka z Japonii. 


Rina Sudo
Podobno nikt na świecie nie gra tak pięknie Chopina, jak soliści z Kraju Kwitnącej Wiśni. Dziś słuchaliśmy II Koncert fortepianowy f-moll.

Dyrygent był zadowolony z pianistki

Po chopinowskim bisie i po antrakcie, filharmonicy zaprezentowali muzykę z pochodzenia czeską, Antonína Dvořáka. Z jego kompozycji pojawiła się VII Symfonia d-moll.


Słuchacze gromko oklaskiwali cały koncert

Światowy wieczór mi się dzisiaj zdarzył.


Pozdrawiam





czwartek, 27 listopada 2014

Dziedzic vs. Skowronek

Własnie zobaczyłem sobie Debatę Wyborczą naszych kandydatek na Prezydenta Miasta Ruda Śląska.

Zdjęcie ze strony SFERA TV

Nie miałem wczoraj możliwości oglądania tego spotkania na żywo w naszej lokalnej telewizji, dobrze więc, że w dzisiejszych czasach można poklikać w internecie i wymianę poglądów podglądnąć.

Szczerze mówiąc mimo, iż druga tura wyborów za kilka dni, ja ciągle nie jestem przekonany, którą z Pań wspomóc swoim skromnym wyborczym głosem.

Osobiście nie znam ani obecnej Pani Prezydent, ani obecnej Pani Wicemarszałek Sejmiku. Starałem się na debatę patrzeć w sposób obiektywny, gdyż moja sympatia do obu Pań jest na dość podobnym poziomie (stąd mój brak zdecydowania wyborczego).

Co zdołałem w głowie zanotować?

Pani Dziedzic była do spotkania bardzo dobrze przygotowana. Moim zdaniem, dało się wyczuć, że cały sztab ludzi pracował szczególnie nad wyszukaniem takich pytań, by swoją rywalkę zaszachować nawet, jeśli nie miało to bezpośredniego związku z Miastem. Na pytania zadane przez Panią Skowronek potrafiła odpowiedzieć i było widać, że bardzo stara się, by nie okazać nadmiaru emocji.

Mam świadomość, że Pani Skowronek było dużo trudniej. Jak sama powiedziała, nie dysponuje biurem prasowym. Niezależnie od tego, zawsze urzędująca osoba ma jednak łatwiejszy dostęp do danych, liczb, wartości czy dokumentów. Odniosłem jednak wrażenie, może bardzo subiektywne, że były momenty, gdy dała się sprowokować, np. w momencie rzucenia hasłem, że - zacytuję - "Ja nie posługuję się sloganami, to Pani posługuje się sloganami ...".

Co mi się w wypowiedziach oraz, szerzej sprawę traktując, w programach obu Pań nie podobało?

Pani Dziedzic niestety zamyka nasze miasto w swego rodzaju zaścianku. Zróbmy sobie własny wewnętrzny darmowy transport. Nie budujmy spalarni. Nie ma sensu angażować się w specjalną strefę ekonomiczną. Niestety w tych wypowiedziach usłyszałem również pewną dawkę demagogii (głównie w nutce powtarzanej mantry, jak to wszystko zepsuł Pan Stania, a jak ja wszystko musiałam naprawiać) i interpretowania faktów (przy porównywaniu kwot mieszkań ma duże znaczenie fakt, czy mamy stan deweloperski, czy "pod klucz").

Pani Skowronek próbowała mnie z kolei przekonać, iż całe dobro, jakie pod ewentualnymi jej rządami spłynie na Miasto, wynika z jej zaangażowania w partii rządzącej. Boję się niestety, że ma rację. Boję się, że PO doprowadziła naszą samorządność do takiego stanu, że nie liczy się fakt bycia dobrym gospodarzem. Główne znaczenia mają znajomości, koneksje, bo wiem z kim załatwić, bo potrafię pojechać do Warszawy, bo mnie przyjmą na salonach. 

Końcówka debaty niestety została, w moim odczuciu, przez Panią Skowronek przegrana. 

Obecna Pani Prezydent elegancko wymieniła punkty swojego programu, które uznała za najważniejsze:
  • darmowa komunikacja
  • budownictwo jednorodzinne (?)
  • kanalizacja deszczowa
  • regulacja Potoku Bielszowickiego
  • inwestycja w szpital (stworzenie OIOM-u)

Pani Skowronek, ku mojemu rozczarowaniu, stwierdziła, że jej program wyborczy jest znany wszystkim, więc nie ma sensu go powtarzać, a w zamian za to zaczęła dementować różne dziwne plotki, które rzekomo po mieście krążą. To nie był najlepszy pomysł.


No i na kogo tu głosować?

Dalej nie wiem. Trudny orzech do zgryzienia.


Pozdrawiam



środa, 26 listopada 2014

Robbie Williams

Ponad 10 lat temu, zachęcony przez kolegę z pracy, kupiłem taką oto płytkę:



Bardzo nam się z żoną spodobała: przedwojenne standardy muzyki elegancko zaśpiewane we współczesnych brzmieniach.

Później kupiłem kolejne CD:


Też niezłe.

Najlepszy koncert na DVD, jaki kiedykolwiek widziałem, który mam również na półce i dość często po niego sięgam wygląda tak:


Moim zdaniem to jest majstersztyk nie tylko muzyki, jako takiej, ale również realizacji telewizyjnej. Niesamowicie pokazano zarówno reakcje tłumu, jak i emocje Robbiego, gdy bawi się, ale i wzrusza tym, co prezentuje publiczności.

Kolejna płyta z mojego zestawu:



I jeszcze jeden koncert na DVD - też niesamowity, w legendarnej The Royal Albert Hall.



Ale wiecie co? To wszystko jest nic, w porównaniu do tego, co przyszło dziś pocztą:



Spodziewam się, że za pół roku w Krakowie z małżonką, to dopiero będzie przeżycie.


Pozdrawiam


poniedziałek, 24 listopada 2014

Ruda Ślaska - (nie) moje miasto

Miejsce urodzenia:          Ruda Śląska
Miejsce zamieszkania:    Ruda Ślaska



Dziwne to nasze miasto. Gdyby zapytać miejscowych, skąd są, rzadko odpowiedzą, że z Rudy Ślaskiej. Raczej usłyszy się odpowiedź, że z Wirka, Goduli, Chebzia, Bielszowic czy Halemby. Tak, bo nasze 11 dzielnic, to właściwie osobne miejscowości. Miasto w dzisiejszej postaci powstało raptem w roku 1959, a każda z dzielnic kształtowała się przez całe stulecia.

Centrum Rudy Ślaskiej, jak sama nazwa wskazuje, stanowi ... Nowy Bytom. Tam znajduje się nasz Urząd Miejski i tam jeździmy załatwiać różne sprawy. Nie jest to jednak centrum takie, jak w wielu miastach Polski czy świata, gdzie faktycznie schodzą się drogi mieszkańców. My poza koniecznością urzędową odwiedzamy Nowy Bytom lub inne dzielnice, jakbyśmy jechali do sąsiadów. U siebie każdy z nas jest wtedy, gdy jest w swojej dzielnicy, w swojej parafii, na własnym osiedlu.

Szczególnie to widać w czasach wyborów. Mało kogo na Halembie interesuje, co tam dzieje się w Orzegowie - przecież to dalej niż do Mikołowa czy Katowic. Myślę, że w Rudzie 1 (tak się u nas mówi: "w Rudzie jeden") też nikt specjalnie nie jest zainteresowany problemami ludzi w Kochłowicach. 

Sam też sobie ostatnio uzmysłowiłem, że właściwie nie znam większości radnych ustępującej kadencji, ale też tych, których wybraliśmy na nowo. Mało jest przecież osób, które zasłynęły w skali całego miasta.

Inwestycje miejskie też właściwie sprowadzają się do lokalnych spraw w danych dzielnicach: tu ocieplono szkołę, tam wybudowano parking dla 3 bloków, a w innym miejscu plac zabaw czy osiedlowe boisko. Może tak się dzieje też z uwagi na fakt, że sztandarowa inwestycja scalająca miasto, czyli trasa N-S póki co została wybudowana na bardzo króciutkim odcinku. To jest chyba dobry symbol tego, jak trudno Rudę Śląską spiąć w całość, jakoś ją zintegrować.


Gdy przed wyborami samorządowymi (a czeka nas druga tura wyborów na Prezydenta, a właściwie na Panią Prezydent) próbuję odszukać jakieś programy wyborcze, to przede wszystkim z mojego punktu widzenia, staram się odnaleźć elementy dotyczące mojej dzielnicy. 

Czego mogę się spodziewać w najbliższych 4 latach u mnie na Halembie?


Pozdrawiam

niedziela, 23 listopada 2014

Klasa polityczna - bez klasy

Od jakiegoś czasu powtarzam, że klasa polityczna w Polsce oderwała się od rzeczywistości. 

Nasi rządzący, ale w równym stopniu opozycja, przez 25 lat przyzwyczaili się, że nie ponoszą za nic odpowiedzialności. 
Od prezydenta zaczynając, poprzez premiera, ministrów, władzę sądowniczą, a właściwie kończąc na każdym szeregowym urzędniku, który nas obsługuje, nie jest specjalnie ważne, jak spełnia swoje obowiązki. Liczy się tylko czy należy tam, gdzie trzeba, czy jest po tej stronie, którą trzeba popierać, czy dogaduje się z ludźmi, którzy są nad nim, czy jest poprawny politycznie.

Oczywiście nie należy uogólniać. Dzięki Bogu są jeszcze zastępy ludzi, którzy z poczucia przyzwoitości, a często ze świadomego wyboru, spełniają swoje obowiązki najlepiej, jak potrafią. To ci, którzy pełnią służbę, w odróżnieniu od tych, co tylko sprawują władzę. Jestem przekonany, że wszystkie te rzeczy, które się nam w Polsce przez ostatnie 25 lat udały, zawdzięczamy właśnie tym pierwszym.

Niestety, jak ostatnio mamy okazję się boleśnie przekonać, kwestia odpowiedzialności za swoje decyzje i czyny w polityce przestała mieć znaczenie. 

Po stronie rządzących, można zadłużyć kraj do granic wytrzymałości, przez lata psuć system edukacji, nie mieć pomysłu na służbę zdrowia, okraść własnych obywateli z OFE, doprowadzić kolej do poziomu XIX wieku, zbankrutować śląskie kopalnie, itp. i co? I nic.

Po stronie opozycji, można przegrać 9. z kolei wybory, ciągle wymyślać kolejne teorie spiskowe, na wszystkich się obrażać, nie umieć wypracować żadnego konstruktywnego programu, itp. i co? I nic.

Pewnie my, jako ich wyborcy mamy jednych, jak i drugich po dziurki w nosie, ale system wymyślili sobie taki, że jak ktoś z nich łaskawie sam nie zdecyduje się przeprowadzić (jak premier Tusk) czy zająć się czymś innym, albo po prostu nie umrze, nie mamy większego wpływu na to, kto rządzi po stronie władzy, jak i opozycji. Przecież to, że dziś premierem jest Pani Kopacz, wynika z tego, że wierchuszka PO tak między sobą ustaliła. 

Z drugiej strony każdy przyzwoity szef opozycji podaje się, dla dobra swojej partii, do dymisji po pierwszych przegranych wyborach. U nas Prezes Kaczyński może przegrywać co roku, a i tak będzie szefem opozycji do roku 2049.

Co musi się stać, by ktoś z własnej woli podał się do dymisji? 

Trzeba doszczętnie skompromitować całe Państwo, jak PKW.

Innych przypadków nie odnotowano. Bo nie ważne czy się rządzi, czy jest się w opozycji, dobrze się żyje z podatków. 

Wstydu nasza klasa polityczna nie ma!


Pozdrawiam

Demokracja a Królestwo

Dziś uroczystość Chrystusa Króla.

Nie do końca rozumiem chyba co to jest królestwo. Całe życie przeżywałem w demokracji. Co prawda prawie pół tego życia to była demokracja ludowa, ale tym bardziej z królestwem niewiele to miało wspólnego.

Jaka jest przewaga królestwa nad demokracją? Oczywiście ta, że w monarchii nie ma wyborów. (To taki żart po ostatnim tygodniu w Polsce).

A tak serio, to demokracja ma swoje zasadnicze minusy polegające na tym, że nigdy nie ma pewności, że społeczeństwo wybierze dla siebie osoby najlepsze. Wiemy sami, że często głosujemy na tych, którzy więcej obiecują, lepiej wyglądają, bardziej gładko gadają, mają więcej kasy, by się wypromować, itp.

Królestwo byłoby idealnym ustrojem, pod warunkiem, że władca trafiłby się idealny. Ktoś kiedyś powiedział, że najlepszy dla wszystkich sposób sprawowania władzy to monarchia oświecona. Gdy władca ma wszystkie te cechy, które pozwalają, by rządził sprawiedliwie, z miłością do swoich poddanych, z miłosierdziem, dbając o rozwój kulturowy, edukacyjny, gospodarczy. Nie bez znaczenia jest też umiejętność ochrony swojego ludu przed najeźdźcami, barbarzyńcami, którzy chcą niszczyć, zagrabić, zrabować i zgwałcić.


Z pewnością idealnym Królem byłby Jezus.

Chrystus Król w Kalnej

Nie dość, że ma wszystkie niezbędne cechy idealnego władcy, to jeszcze jest Bogiem - wszechmocnym. Dla swojego ludu może zrobić wszystko.

Jednak nie o ustrój, nie o władzę, nie o przyziemną rzeczywistość tu chodzi:

Trzeba bowiem, ażeby królował, 
aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. 
Jako ostatni wróg zostanie pokonana śmierć. 
A gdy już wszystko zostanie Mu poddane, wtedy i sam Syn zostanie poddany Temu, 
który Synowi poddał wszystko aby Bóg był wszystkim we wszystkich.

A właściwie w Ewangelii o bardzo przyziemnej rzeczywistość Jezus mówi. O naszym tu i teraz. Królestwo Boże możemy budować w genialnie prosty sposób:

Król im odpowie: »Zaprawdę powiadam wam: 
Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, 
Mnieście uczynili«.

Inaczej się nie da. Wtedy i demokracja nie będzie taka zła.


Pozdrawiam

sobota, 22 listopada 2014

czwartek, 20 listopada 2014

Malarstwo

Wernisaż wystawy Malarstwa (koniecznie przez duże "M") Pana Antoniego Cygana w Muzeum Archidiecezjalnym w Katowicach.

Ks. dyrektor Muzeum i Pan Rektor ASP - autor

Bp Senior

Antoni Cygan

Ludzie ...

... chłonni ...

... sztuki.
Obrazy pokażę później. No, teraz może jeden:



Wystawa czynna do 10 stycznia. Warto się wybrać!


Pozdrawiam

środa, 19 listopada 2014

Polska to piękny kraj

Jakoś wszyscy narzekają, a tu jest przecież pięknie.

Kościół w Brześciu Kujawskim - XIII w.

Familoki w Świętochłowicach

Kościół na Halembie II

Warszawa

Kapliczka w okolicach Kroczyc

Wszystkie powyższe zdjęcia zrobiłem w przeciągu ostatniego miesiąca.  :)


Pozdrawiam


wtorek, 18 listopada 2014

Wydatki na kampanię

Znów zabieram głos w sprawie wyborów. No cóż, tym w tych dniach żyjemy. Choć z pewnością nie tylko tym (całe szczęście).

Nie będę jednak, jak dziś wszyscy, pomstował na Państwową Komisję Wyborczą.

Zastanowił mnie natomiast fakt, ile pieniędzy marnuje się w kampanii wyborczej

Czy dziś w czasach internetu trzeba wywieszać podświetlane bilbordy kandydatów? Czy trzeba zadrukowywać tony ulotek, których przecież i tak nikt nie czyta. Czy faktycznie kandydat na prezydenta w mieście ponadstytysięcznym musi na swoją kampanię wydawać 100, 200 czy 300 tysięcy złotych? (A może jeszcze więcej?)

Szczególnie w kampanii samorządowej jest jeszcze jedna bulwersująca kwestia. Partie sejmowe, jak wiadomo są finansowane z naszych podatków. Może tak musi być jeśli chodzi o parlament. Natomiast finansowanie z budżetu państwa kampanii samorządowej z zasady faworyzuje te partie w stosunku do lokalnych komitetów wyborczych. To jest głęboko niesprawiedliwe. Zresztą widać w naszych miastach i wsiach, że PO, PiS, PSL, SLD stać na spore wydatki (z naszych kieszeni).

Może ja jestem zbyt wymagający, ale mnie ta bogata kampania nie jest do szczęścia potrzebna. 

Chciałbym natomiast znaleźć w internecie spójny program wyborczy. I nie chodzi mi o obiecywanki, którymi kandydaci się prześcigają grzęznąc w oparach absurdu. Jak ktoś chce być tak na serio wójtem, burmistrzem czy prezydentem powinien wiedzieć, jakie są jego realne cele, jaką przyjmie hierarchię ważności. Powinien mieć dogłębnie i fachowo prześwietlony budżet swojej gminy ...

Mam wrażenie, że takie analizy byłyby mniej kosztowne niż bilbordy, ulotki, festyny, itp. Za to wymagałyby od sztabu wyborczego sporo ciężkiej, merytorycznej pracy, którą trzeba było zacząć kilka miesięcy temu. A potem w przystępny sposób przedstawić na stronie internetowej kandydata - to wiele nie kosztuje. (Wiem, bo blog od lat prowadzę sobie zupełnie za darmo.)


No to ile kosztowała tegoroczna kampania wyborcza do samorządów w skali całej Polski?


Pozdrawiam

poniedziałek, 17 listopada 2014

Burdel po wyborach

Jadąc w ostatni czwartek czy piątek samochodem, słuchałem wywiadu w "Trójce" z Przewodniczącym Państwowej Komisji Wyborczej, który mówił, że nie może dać gwarancji, że system informatyczny zadziała. Ma tylko nadzieję, że tak będzie. Poza tym strasznie narzekał na Ustawę o Zamówieniach Publicznych. Tak ważne sprawy, jak wybory nie powinny jej podlegać.

Pewnie już wiedział, co się święci.

Mam propozycję: może spod ustawy wyłączyć wszystkie ważne sprawy Państwa Polskiego. Niech ona dotyczy tylko ... samorządów.

Samorządy, jak chcą wydawać publiczne pieniądze, muszą poddać się ustawie. Są zobligowane, by odpowiednio wcześniej napisać SIWZ (Specyfikacja Istotnych Warunków Zamówienia) i to w taki sposób, by firmy chciały w przetargu brać udział, a jednocześnie, by była zapewniona odpowiednia jakość usług. Od wielu lat nie ma obowiązku, by jedynym kryterium wyboru oferty była najniższa cena, ale jak nie jest, to wszyscy podejrzewają korupcję. Nawet jeśli zastosowano formułę z najniższą ceną, to Zamawiający ma możliwość odrzucić najtańsze oferty, jeśli ceny są dumpingowe. Oczywiście, by to zrobić, jako Zamawiający trzeba być profesjonalistą - trzeba najpierw samemu dobrze określić wartość zamówienia, a potem mieć dobrych prawników i kosztorysantów, którzy udowodnią przed KIO (Krajowa Izba Odwoławcza), że cena była nieuczciwie zaniżona i w związku z tym, Wykonawca nie gwarantuje należytego wykonania usługi. Gdy Samorządy wybiorą już w przetargu publicznym firmę, trzeba z nią podpisać prawidłowo umowę. Aha, zawsze trzeba też brać pod uwagę scenariusz, że z tych czy innych przyczyn przetarg będzie trzeba powtórzyć.
Tak się dzieje w samorządach od jakichś 20 lat, gdy pierwsze wersje ustawy o zamówieniach publicznych powstały.

Jednak Władze Centralne, w tym PKW powinny być z tego obowiązku zwolnione, ponieważ zajmują się ważnymi sprawami. Zresztą one same, przecież bez ustawy wiedzą, jak powinny wydawać swoje pieniądze (swoje, bo tam już nikt nie pamięta, że są one publicznymi pieniędzmi podatników). Jeśli zaś chodzi o Ustawę o Zamówieniach Publicznych to owszem mogą przygotować, jej nową wersję, by samorządy znów się pogubiły, jak jej używać. Wtedy się samorządy ukarze, to tu to tam zabierze lub ograniczy budżet i już!



Wracając do Wyborów Samorządowych 2014, takiego burdelu (bo tego się nie da nazwać li tylko bałaganem) nie pamiętam od początku naszej 25 letniej demokracji.


Zastanawiam się, czy to co się na naszych oczach dziś dzieje, to nie jest najlepszy symbol jak władza centralna traktuje Polskę samorządową.


Pozdrawiam

P.S. Rano tam, gdzie wczoraj głosowałem, już co nieco było postawione na głowie ;)




sobota, 15 listopada 2014

Późna - nadal piękna

Połowa listopada w moim ogrodzie.











Wszystkie zdjęcia z dnia dzisiejszego.


Pozdrawiam

Udręka i ekstaza

Jeśli radio czasem denerwuje, można temu zaradzić.

Kupiłem nowy audiobook.


Wczoraj już kilka godzin w samochodzie przesłuchałem.

Świetna opowieść o niezwykłym człowieku - Michał Anioł Buonarroti.

Póki co jest rok 1488. Michelangelo ma 13 lat i zaczyna w brawurowym stylu terminowanie malarstwa i fresku u Domenica Ghirlandaia. Wiedząc, że ojciec nie zgodzi się na opłacanie nauki swojego potomka u jakiegoś artysty zażądał, by nauczyciel jemu płacił. Po pierwszym szoku Ghirlandaia ... się zgodził. Szybko poznał się na nieprzeciętnym talencie swojego nowego ucznia.

A wszystko dzieje się we Florencji.

Kościół Santa Maria Novella - rok 2013

W tej świątyni 13 letni Michał Anioł tworzył pod okiem nauczyciela swój pierwszy fresk.

Prezbiterium

Być może 1,5 roku temu sfotografowałem nieświadomie fragment pierwszego dzieła genialnego artysty.


Pozdrawiam

czwartek, 13 listopada 2014

Medytacja (prawie) ignacjańska w Radiu Maryja

Dziś na delegację przez pół Polski jechałem sam. Spędzając godziny za kółkiem, lubię słuchać radia. Zwykle jest to Trójka. Niestety są w mojej ulubionej rozgłośni takie audycje, które powodują, że zmieniam częstotliwość odbioru.

Póki byłem w Łodzi, mogłem słuchać RMF Classic. Gdy sygnał zanikł, przełączyłem się na ... Radio Maryja.



Po chwili zapowiedzieli Medytację ignacjańską, więc się ucieszyłem. Na tyle na ile można w samochodzie, chciałem przyłączyć się do rozważań.

Prowadzący przedstawił się jako ojciec Andrzej, Jezuita. To dobrze - pomyślałem - kto może być lepszym "fachowcem" od modlitwy metodą św. Igancego Loyoli. Poprosił, aby uklęknąć, co w moim przypadku byłoby trudne :) lub usiąść wygodnie na fotelu.

W tle usłyszałem przepiękne dźwięki muzyki z filmu "Misja" i Jezuita zaczął spokojnym głosem:

- Wyobraźmy sobie, że obserwujemy ... marsz niepodległości w Warszawie. Telewizja Publiczna i inne nie były zainteresowane pokazaniem świętujących ludzi. Oni mieli kamery ustawione tak, by pokazać chuliganów. Jakimś dziwnym układem tylko TV Trwam miała problemy z poruszaniem się ich wozów transmisyjnych ...

No to miałem po modlitwie, po medytacji.

Coś tam jeszcze nawiązał bez związku do biblijnego Dawida i Salomona, a później przeczytał prawie w całości - skądinąd ciekawą - pamiętną homilię św. Jana Pawła II z Placu Zwycięstwa z 1979 roku.


Nawet nie wiem, jak to skomentować.

Kto jak kto, ale Jezuita powinien wiedzieć (uczyli go z 10 albo więcej lat) na czym polega medytacja ignacjańska.

Już mnie nie dziwi, że "katolicki głos w twoim domu" w wielu aspektach swojej działalności wiele wspólnego z katolicyzmem nie ma. Zawsze jednak szanowałem fakt, iż ktoś może mieć inne poglądy polityczne i oczywiście ma prawo je głośno wyrażać, również na antenie rozgłośni toruńskiej. Mogę się nie zgadzać. Mogę nie słuchać.

Natomiast, gdy się z kimś modlę (choćby poprzez radio) to oznacza, że stajemy razem przed Bogiem i takie sprawy, jak polityka muszą wtedy schodzić na dalszy plan, przestają mieć znaczenie. Nie można w modlitwę wplatać "bieżączki politycznej". Ok. - już się przyzwyczaiłem do wypowiadanej intencji "za Ojczyznę, Radio Maryja, Telewizję Trwam, Ojca Świętego i Ojca Dyrektora" - w tej właśnie kolejności. Dobra - wszyscy wymienieni i ja też potrzebujemy modlitwy.

Jednak koniec końców, jeśli modlitwa nie jest ukierunkowana na Boga, to choćby się nazywała "medytacją ignacjańską", choćby ją wypowiadał największy patriota, choćby cytował świętych Polaków i choćby nie wiadomo, jak bardzo kochał Polskę, to Ojczyzna staje się dla niego bożkiem.

A z bożkami trwać przed prawdziwym Bogiem się nie da.


Pozdrawiam

wtorek, 11 listopada 2014

Muzeum Powstań Śląskich

We Świynto Niepodległyj Polski wybrał żech się na Świony, coby podziwiać nowołotwarte Muzeum Ślonskich Powstań.

Trza pamiyntać, że we 1918 nos dopiyro zaczli wielge polityki łoździyrać na dwie strony.


Na końcu tyj piknyj drogi wyłonaczyli muzyjum.

ul. Polaka - by Cie naprało! - to im sie udało :)

Wyglono piyknie. Je sie czym poasić. A i ludziow przijszło dzisioj siła. Normalnie musiołch stoć w raji.

Kiejś to boł budynek Donnersmarckow

Toż właża rajn

Tera te muzea robiom inakszyj niż piyrwyj. Niy trza juz łoblykac tych szpetnych laciow, a we środku idzie pomacać roztomaite wichajtry, załonczać szaltry, klikać na fotki i gaftać na filmy, kaj ci wszyjsko tuplikujom.

Sala zdrzadłowo

Waszbret i inksze pieroństwa dlo pranio

Powstania niy pamiyntom, ale take ławki mioł żech jeszcze w podstawowce

Możno niy wicie ale trzi ślonske powstania boły we 1919, 1920 i 1921. Ło czym bydzie dano czyńść, stoło już na progu.

Wlazuja we I powstanie

Niystety powstania to zawsze je szczylanie ludziow do ludziow. W naszym przipadku czasym szczyloł sonsiod do sonsiada, kere jeszcze pora tydni tymu ze sobom normalnie godali, a nawet bracik do bracika.

Karabiny i inksze flinty, a nawet tank 

W tych ciynżkich czasach poza wojnom, kcieli - i susznie - wyłonaczyć coś bardzij cywilizowanie bez plebiscyt. Jak miało być welowanie, to tyż łobie strony puścioły w ruch swoja propaganda.

Fto za Polskom, a fto za Niymcami?

Jak sie niy dało po dobroci, bo Poloki plebiscyt przegrali ...

60% za Niymcami 40% za Polskom

... to zaś kozali chopom lotać z karabinami i sie szczylać.

Czy taki łobrazek szło widzieć z łokna familoka w 1921?

Koniec końcow we 1922 Ślonsk rozdarli na dwie poły i jak napisali na jednyj tabuli: "... na podzielony Górny Śląsk wkroczyły entuzjastycznie witane wojska - od wschodu polskie, a od zachodu niemieckie".

Niy wiym wiela chopa we powstaniach zginyło. Przeczytołech za to, że prawie świerć miliona ludziow musiało sie przekludzić: fto kcioł do Polski, a fto kcioł do Niymiec.


Łonaczynie granic, tuplikowanie, że łoni som pierońskim wrogym, kozanie szczylać ze flintow to je zawsze festelno tragedyjo. Żeby tak my z historyje naszych starzikow byli bardzij mondrzejsi!


Łostońcie z Bogiym

Etykiety

zdjęcia (982) wiara (550) podróże (411) polityka (325) Pismo Św. (269) rodzina (269) Śląsk (214) humor (206) po ślonsku (187) historia (175) Kościół (157) praca (139) człowiek (135) sprawy społeczne (125) Halemba (122) zabytki (114) muzyka (84) gospodarka (77) książka (75) Ruda Śląska (71) Jan Paweł II (69) ogród (68) filozofia (67) Grupa Poniedziałek (66) sport (57) dziennikarstwo (44) miłosierdzie (40) biurokracja (39) film (33) święci (30) muzeum (27) środowisko (26) varia (24) Papież Franciszek (21) Szafarz (18) teatr (16) św. Jacek (15)