czwartek, 30 października 2014

Autobusy KZK GOP

Generalnie jest obecnie taki ogólnoeuropejski trend, by zachęcać mieszkańców miast, by poruszali się komunikacją publiczną.

Ja to rozumiem. Chodzi o to, by trochę zatłoczone miasta odkorkować. Nie bez znaczenia jest również spadek zużycia paliwa oraz mniejsze zanieczyszczenie środowiska spalinami.

Dzisiejsza komunikacja miejska to już nie stare zdezelowane autobusy.

To akurat autobus rejsowy - bardzo elegancki

W wielu miastach jeżdżą komfortowe miejskie kolejki, tramwaje czy autobusy wyposażone w klimatyzację, wygodne fotele i coraz częściej w takie nowoczesności, jak dostęp do wifi. Najczęściej istnieje system zintegrowanych biletów. Przystanki przesiadkowe są wyposażone w tablice informacyjne, które na bieżąco podają nie tylko planowany odjazd, ale rzeczywisty czas do pojawienia się pojazdu. Komunikacja działa sprawnie, jest punktualna i dobrze dostosowana do obciążenia ilością podróżnych.


Wszystko, co napisałem powyżej, z jakiegoś nieznanego mi powodu, nie dotyczy KZK GOP, czyli największego przewoźnika autobusowego w Aglomeracji Śląskiej.

Mam ostatnio wątpliwą przyjemność korzystać od czasu do czasu z usług w/w instytucji. Może to przypadek, ale te kilka razy, gdy potrzebowałem wrócić z Katowic do domu, zawsze autobus 177 był opóźniony ok. 15 min., czyli dokładnie o tyle, co samochodem pokonuję całą trasę. Zgoda, pojazd jest już nieco bardziej nowoczesny niż te, które pamiętam z czasów liceum (30 lat temu). Niestety, jak jest ciepło, to jest ciepło, a dziś, bo było zimno, to musiałem przesunąć nogi, bo od grzejnika mnie poparzyło. W pewnym momencie autobus wpadł w takie wibracje, że myślałem, że albo on się rozleci, albo mnie powypadają z zębów wszystkie plomby. Nie znam się na tym, czy to wina silnika, czy skrzyni biegów, ale przyjemnie się tym nie jechało. Jeśli zaś chodzi o ekologię, to na naszych drogach już tylko komunikacja miejska pozwala sobie na wypuszczanie z siebie kłębów czarnego, gęstego dymu (ostatnio jechałem autem za takim busem pod górkę w Kochłowicach).


Taki mi się marzy, bym zgodnie z europejskimi trendami, mógł jeździł do i z pracy autobusem. Po drodze poczytałbym książkę, siedząc w wygodnym fotelu, komfortowo podróżując i na dodatek wydając mniej niż na paliwo do auta.

Tak mi się marzy ...



Pozdrawiam


środa, 29 października 2014

Na kogo głosować?

16 listopada będziemy mieć wybory samorządowe.

Może warto się zastanowić na kogo głosować?

W Rudzie Ślaskiej na Prezydenta Miasta kandyduje 10 osób. Co o nich wiem? Co można na szybko w internecie o nich znaleźć? Mają jakieś pomysły na nasze miasto?

(Kolejność kandydatów przypadkowa)

Jerzy Sladek - Stowarzyszenie Przyjazna Ruda Śląska

Kiedyś poznałem Pana Sladka, gdy doradzał naszym wodociągom, jak uzyskać odszkodowania za szkody górnicze dotyczące infrastruktury wod-kan. Pamiętam, że podjeżdżał wtedy nowiutkim VW "Garbusem".

Na swojej stronie ma program wyborczy. Każdy może tam znaleźć coś dla siebie.


Adam Kasperek - Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikke

Kieruje ośrodkiem specjalnym dla niepełnosprawnych w ... Gliwicach.

Programu nie znalazłem. Co Pan ma wspólnego z Rudą Ślaską - nie wiem.


Jarosław Wieszołek - Forum Samorządowe

Obecnie jest Przewodniczącym Rady Miasta, więc z pewnością wie, co w trawie piszczy. Nie wiem tylko czy tą wiedzą nie chce się podzielić, czy  po prostu ja nie mogę znaleźć jego programu.


Grażyna Dziedzic

Dzisiejsza Pani Prezydent Miasta, więc pewnie przedstawiać nie trzeba.

Mam takie subiektywne wrażenie, że gdyby wszelkie inne sfery życia miasta funkcjonowały tak, jak sprawy społeczne, to żylibyśmy tu jak w raju. Niestety gospodarka, infrastruktura, inwestycje ledwo zipią. No, może z wyjątkiem tras rowerowych KLIK - tu jestem złośliwy. 

Gdzieś program wyborczy mi kiedyś przed oczami mignął, ale w tej chwili na szybko nie mogę go znaleźć.


Aleksandra Skowronek - Platforma Obywatelska

Dziś Pani Skowronek jest od niedawna Wicemarszałkiem Województwa Śląskiego. Wcześniej była Zastępcą Prezydenta Miasta Ruda Śląska (2005-2010) i Zastępcą Prezydenta Miasta ... Świętochłowice (2010 - 2014).

Na swojej stronie można wyczytać jej program wyborczy. Doświadczenia w pracy samorządowej jej odmówić nie można.

Z mojego punktu widzenia jej główny minus to PO - partia sukcesywnie dążąca do centralizacji władzy.


Myślę, że na dzisiaj wystarczy, choć c.d.n.



Pozdrawiam

P.S. Jeśli ktoś ma ochotę uzupełnić informacje np. o stronach internetowych kandydatów, ich programach wyborczych, itp., to bardzo proszę.

wtorek, 28 października 2014

Herb Miasta

Taka ciekawostka:

Gmina Strumień, którą mijam wracając z Cieszyna, ma bardzo podobny herb do naszego w Rudzie Śląskiej.

Granica Gminy Strumień

Granica Rudy Śląskiej

Dopiero z bliska można pobawić się w spostrzegawczość: 

"Znajdź 10 szczegółów którymi różnią się dwa rysunki" :)





Pozdrawiam


poniedziałek, 27 października 2014

Co grozi ludzkości?

Jaki jest dziś jeden z największych problemów ludzkości?

Nawet dziecko wie, że grozi nam GLOBALNE OCIEPLENIE. Morza zaleją lądy (o jakieś 20 cm). Rozprzestrzenią się tropikalne choroby. Pół świata zamieni się w Saharę. Rozprzestrzeni się głód (choć w zachodnim świecie coraz więcej wydaje się na odchudzanie).

Nie trzeba się jednak martwić. Światowi Przywódcy na czele z Unią Europejską już problem rozwiązują: trzeba ograniczyć o 40% emisję CO2, zamknąć huty i kopalnie, prąd produkować jedynie z wiatraków, ograniczyć produkcję przemysłową i już wrócimy do raju.

Dobrze, że Politycy tak o mnie dbają. Starają się bym żył w przyjaznym środowisku. Bym pił czystą wodę. Bym oddychał powietrzem bez nadmiaru CO2. Cieszę się z tego niezmiernie.

Mam jednak jeszcze jedną niewielką prośbę. Czy dałoby się coś zrobić z problemami mniej globalnymi? Takimi zwykłymi w skali jednaj ulicy.

Po sąsiedzku


Pozdrawiam


niedziela, 26 października 2014

Zadekretować miłość

Czy można zadekretować miłość? Czy można ustanowić takie prawo, by ludzie się kochali?

Trochę to tak brzmi, jakby nasz Sejm chciał ustanowić kolejną ustawę, w której ogłosi, że wszyscy obywatele powinni być piękni, młodzi, zdrowi i szczęśliwi.

Współczesna cywilizacja często kwestionuje prawo naturalne, które wierzący nazywają Prawem Boskim. Mimo próby subiektywizowania wszystkiego i tłumaczenia, że nie ma norm uniwersalnych, że wszystko jest tworem kultury i takich lub innych uwarunkowań historycznych, społecznych i innych, jednak każdy człowiek we wszystkich czasach i gdzie by nie żył wie, że zabójstwo, kradzież, kłamstwo, zdrada jest czymś złym.

Mamy w sercu wyryte PRZYKAZANIA, które przypomina dziś Jezus:

«Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, 
całą swoją duszą i całym swoim umysłem». 
To jest największe i pierwsze przykazanie. 

Drugie podobne jest do niego: 
«Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego»


Najpierw MIŁOŚĆ - z niej wszystko wynika.


Pozdrawiam

sobota, 25 października 2014

U ks. Popiełuszki

Przedwczoraj, gdy wyjeżdżaliśmy z Warszawy w kierunku Kujaw, pojawił się drogowskaz na Żoliborz. No to skręciłem.

Kościół św. Stanisława Kostki na Żoliborzu

Poprzednim razem byłem w tym miejscu podczas licealnej wycieczki do Warszawy, chyba w roku 1987.

Były to jeszcze czasy komuny, więc autokar podwiózł nas gdzieś w pobliże, nauczycielka kategorycznie zabroniła nam, by się przyznawać skąd jesteśmy, gdyby się ktokolwiek dopytywał i każdy z naszej klasy "indywidualnie" udał się na grób Męczennika.

Dziś, pewnie między innymi dzięki bł. ks. Popiełuszce, nie potrzeba było już żadnej konspiracji.

Grób bł. ks. Jerzego Popiełuszki

Przy grobie zastałem, jak wtedy przed laty, wiele kwiatów i wieńców. Wszak to było dokładnie 4 dni po 30 rocznicy zamordowania Kapelana Solidarności. Na dodatek mamy szczególny okres, gdy ogłoszono we Francji cud za jego wstawiennictwem i w związku z tym rozmachu nabiera proces kanonizacyjny.

Przypomniało mi się też, co pisałem kilka miesięcy temu: KLIK Pisałem dokładnie 11 dni przed śmiercią gen. Jaruzelskiego. Wtedy nie wiedziałem, że za kilka dni Generał będzie umierał, a wcześniej - jak podały media - pojedna się z Bogiem. Dziś jestem pewien, że bł. ks. Jerzy Popiełuszko witał go w bramach Raju. Na tym polegała jego świętość:

zło dobrem zwyciężał

Błogosławiony


 Pozdrawiam

czwartek, 23 października 2014

El Greco w Warszawie

Po kolejnym służbowym spotkaniu w Warszawie stwierdziliśmy, że właściwie moglibyśmy choć na chwilę zerknąć na stolicę, tym bardziej, że biurowiec Senator, gdzie gościliśmy po raz kolejny, zlokalizowany jest w samym Śródmieściu.

Wrzuciłem więc kolejne 5 zł do parkomatu i mieliśmy ponad godzinę na zwiedzanie.

Faktycznie do Zamku Królewskiego nie było daleko.


Wiele razy przed zamkiem przechodziłem, ale w środku byłem tylko raz - jeszcze w liceum.

Nad wejściem na dziedziniec wisiał baner informujący, że jeszcze tylko do 31 października można podziwiać obraz El Greco "Ekstaza św. Franciszka".

Może i ja jestem wariat, ale nie zastanawiałem się długo. Kupiłem bilet za 20 zł i za chwilę mogłem podziwiać jeden z najcenniejszych obrazów jaki mamy w Polsce.


Świętego Franciszka El Greco przedstawił w ekstazie, pewnie tuż po otrzymaniu stygmatów. Jednak jego ekstaza to nie jest zupełne odrealnienie, oderwanie się od rzeczywistości. To co mnie w tym obrazie zachwyciło, to niesamowity spokój bijący z twarzy Biedaczyny z Asyżu.



Mam wrażenie, że św. Franciszek nie jest w transie, w innej rzeczywistości. Nie jest jakiś nad-szczęśliwy. Jest przede wszystkim obdarzony niezmąconym pokojem płynącym ze spotkania z Jezusem.

Piękny obraz!

Cieszę się, że mogłem go zobaczyć.


Pozdrawiam

środa, 22 października 2014

Słony Święty

Nie pamiętam, czy już pisałem, dlaczego wspomnienie św. Jana Pawła II wypada 22 października.

Dlaczego? Bo 21 października już jest zajęty - mam przecież urodziny. :)


To jedna z tych postaci, która nadała memu życiu najwięcej smaku.

Jan Paweł II w Kopalni w Wieliczce - z soli

On wiedział, jak być dla nas solą ziemi.

I zachęcał "aby chrześcijanie poczuli się solą ziemi i światłem świata".

Janie Pawle II módl się za nami, byśmy potrafili iść w Twoje ślady:

"Dobrze rozumiecie, że nie można być solą ziemi i światłem świata, jeśli nie dąży się do świętości; chciałbym bardzo, by ten duchowy ideał był obecny w waszym życiu".


Pozdrawiam

wtorek, 21 października 2014

45 urodziny

Mam dziś okrągłe urodziny.



Choć moja żona - matematyczka, więc się zna, twierdzi, że okrągłe to będą 88.  :)


Wszystkim dziękuję za ogrom życzliwości!


Pozdrawiam 

poniedziałek, 20 października 2014

Sponsoruję lesbijki?

Przeczytałem wczoraj na Onecie bulwersującą informację: KLIK

Wynika z tego, że jako osoba, która od zawsze regularnie i rzetelnie płaci abonament RTV, będę sponsorował kampanię promującą - w mojej opinii - zachowania aspołeczne, niemoralne i szkodliwe z punktu widzenia rozwoju kraju, w którym żyję.

Żeby było jasne: nie mam nic przeciwko osobom, które mają skłonności homoseksualne.

Jestem natomiast zdecydowanie przeciwny promowaniu tego typu zachowań.

Chciałbym przypomnieć jak brzmi Art. 18 naszej Konstytucji:

Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, 
rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo 
znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

To, że małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny jest chronione przez państwo nie jest fanaberią lub wymysłem naszych dziadków (choć Prezydent Kwaśniewski, aż tak stary nie jest), którzy nie byli tak nowocześni, jak dzisiejsi awangardziści. Swoją drogą ciekawe, czy kilka tysięcy lat temu w Sodomie i Gomorze też homoseksualizm uważano za nowoczesny? 
Ochrona małżeństwa wynika przede wszystkim z tego, że właśnie tradycyjne rodziny tworzą naród, zaszczepiają w nowych pokoleniach wartości pozwalające konsolidować społeczeństwo poprzez pokonywanie egoizmu.

Pomaganie rodzinom, promocja trwałych małżeństw, ochrona rodzicielstwa, wspieranie wychowywania dzieci przez mamę i tatę, w tym na przykład rodzinne ulgi podatkowe nie są w żaden sposób przejawem dyskryminacji singli, niepłodnych ani wdowców (a tym bardziej homoseksualistów). To jest naturalne wsparcie dla tych, którzy biorą na swoje barki rozwój, a obecnie przy katastrofalnej sytuacji demograficznej, po prostu przetrwanie narodu i w konsekwencji państwa.

Prywatnie, panie lesbijki ze spotu reklamowego mogą być sobie bardzo bliskie - nic mi do tego. Ani mnie, ani państwu - zachowania takie nie są i nie powinny być ścigane ani karane.

Jednakże w świetle prawa i interesu państwa powinny one być sobie obce, bo przyrównywanie ich do rodziny jest krzywdzące dla tych, których państwo winno wspierać.


Promowaniu homoseksualizmu przez Telewizję Publiczną - zdecydowane NIE!


Pozdrawiam


niedziela, 19 października 2014

Dzień po ...

Jak co roku, wczorajszy dzień (i kawał nocy) oraz dzisiejszy poranek spędziłem ze współpracownikami z firmy na naszej "Śwince" czyli wyjeździe integracyjnym.

Dobrze się czasem spotkać, pośmiać, powygłupiać, pogadać o sprawach innych niż zawodowe.

Miejsce i forma naszego wyjazdu się lekko zmienia, ale dwie zasadnicze rzeczy podtrzymują wieloletnią tradycję:

Świnka - na stole operacyjnym :)

Dzięgielówka - wódka o ziołowym posmaku

A propos wódki, mogę Wam zdradzić doskonały sposób na to, by dzień po zastać we w miarę dobrej formie.

Fragment naszego stołu

Sekret jest prosty:

Nie pić za dużo :)


Pozdrawiam

sobota, 18 października 2014

Exodus - Megawidowisko

Jeszcze wczoraj rano nie zamierzałem iść do katowickiego Spodka na to przedstawienie. Wcześniej nie kupiłem biletów, choćby z tego względu, że przy moim obecnym charakterze pracy, nie wiem czy będę akurat na miejscu.

Tak się jednak złożyło, że miałem dzień urlopu i koło południa zadzwoniłem do brata i jakieś ostatnie dwa bilety dla mnie i żony znalazł (dzięki za prezent urodzinowy).

Wczorajszy wieczór spędziliśmy na Megawidowisku Exodus.

Spodek - Katowice


Jakie wrażenia? 

Co by nie powiedzieć, przedsięwzięcie z pewnością imponuje rozmach. Setki aktorów, tancerzy, statystów. Chór, muzycy, ekrany, światła, ogień, woda.

Pomysły na uwspółcześnienie obrazu wyjścia Izraelitów z Egiptu bardzo mi się podobały. Metafory korporacji, uzależnień od konsumpcyjnego trybu życia były bardzo trafne i ciekawie przedstawione.

Jedna z początkowych scen

Jestem jednak dość krytycznym widzem i nie będę tu wyrażał samych ochów i achów. Wydaje mi się, że megawidowisko było trochę zbyt mega w sensie czasu - za długo, szczególnie, że niektóre sceny się wlokły. Nie wszyscy wykonawcy, nawet główni aktorzy mogli pochwalić się dobrym wokalem.

Różne drobne mimo wszystko uchybienia, nie mogą jednak przysłonić ogólnego bardzo, bardzo pozytywnego wrażenia.

Jeśli człowiek wie, że całość była przygotowana w zasadzie przez amatorów, wspomaganych jedynie przez kilku zawodowców, to wszystkim należą się wielkie brawa! Chylę czoła przed organizatorami i każdym jednym uczestnikiem. Trzeba mieć niesamowitą odwagę, by wynająć Spodek, miesiącami ćwiczyć, tworzyć, poprawiać. Kto był, wie, że to nie był parafialny teatrzyk, a faktycznie megawidowisko na co najmniej diecezjalną, jak nie ogólnokrajową skalę.

I jeszcze jedno, pięknie, że w przedstawieniu brało udział wielu naszych znajomych.

Wszystkim serdecznie gratuluję!


Pozdrawiam

czwartek, 16 października 2014

Kardynał Wojtyła Papieżem

Właśnie zobaczyłem na TVP Historia film dokumentalny o wyborze papieża Jana Pawła II. 

I nie mogę się nadziwić.
Że to już historia.

Nie mogę się ciągle nacieszyć, że dane mi jest żyć w czasach, gdy Polak był Biskupem Rzymu i prowadził Kościół.

Nie mieści mi się w głowie, że doczekałem kanonizacji i mogę za jego przyczyną modlić się do Boga.

Dawniej święty to był ktoś, kto żył w odległych czasach. Hagiografia skutecznie potrafiła takiego kogoś wyidealizować, sprawić cudownym i niemal odczłowieczyć (co z tego, że w stronę aniołów).

Tego świętego, właściwie od pierwszego dnia pontyfikatu 36 lat temu, mogliśmy śledzić w środkach społecznego przekazu. Wielu z nas miało szansę z nim rozmawiać lub, jak piszący te słowa, się z nim przywitać.

Miałem przywilej dotykać jego przedmiotów i siedzieć przy jego ostatnim przed-papieskim biurku.

Gabinet kard. Wojtyły w Papieskim Kolegium Polskim


Papieskie Kolegium Polskie w Rzymie było ostatnim miejscem, gdzie spał, jadł, pisał i spotykał ludzi przed pamiętnym konklawe.

maj 2011


Jednak ważniejsze od przedmiotów są jego pisma, książki, wiersze, homilie, kazania, encykliki i dokumenty. Nie potrafię zrozumieć, jak to jest możliwe, że jeden człowiek mógł być tak płodny w ilości i jakości myśli, jakie nam zostawił. Niesamowite!


Nie ma jednak większego daru, którym nas obdarzył niż pokazanie drogi do Ojca, drogi do świętości, życia z Bogiem w modlitwie.


Święty Janie Pawle II 
módl się za mną 
i za nami wszystkimi 
byśmy potrafili iść w Twoje ślady, 
iść w stronę nieba.


Pozdrawiam


środa, 15 października 2014

Problem Pentagonu

Co dzieje się na świecie:

  1. Rosja anektowała Krym i atakuje poprzez swoich terrorystów kolejne ziemie Ukrainy
  2. Rosja zastrasza kraje postsowieckie, ale też takie jak Polska należące dziś do NATO i szantażuje Unię Europejską
  3. Państwo Islamskie rozprzestrzenia się wprowadzając dżihat w najgorszej fanatycznej formie mordując tysiące chrześcijan, żydów i innych wierzących inaczej niż oni
  4. Korea Północna ciągle majstruje bombę atomową
  5. W Ameryce Łacińskiej sytuacja w wielu krajach jest bardzo niestabilna
  6. W Afryce tysiące ludzi ginie na Ebolę, która rozprzestrzenia się na kolejne kraje i kontynenty
  7. W wielu biednych krajach dzieci umierają z głodu
  8. ......
Jakie są natomiast zmartwienia Pentagonu?

Zdjęcie z internetu

Jak podały dziś światowe agencje: Pentagon przygotowuje się na zmiany klimatyczne spowodowane globalnym ociepleniem.

Podobno wody w oceanach się podniosą o 30 cm i US Army zamokną kabelki w Pearl Harbor.

No comments!



Pozdrawiam




wtorek, 14 października 2014

A1 nie dla Szkota

Gdy dziś rano budził się świt, mieliśmy za sobą już wiele kilometrów.

O 11.00 byliśmy umówieni na tłoczni gazu pod Ciechanowem. Pierwszy raz widziałem taki obiekt - bardzo to wszystko ciekawe. Tłocznia umożliwia wraz z innymi tego typu urządzeniami transport rosyjskiego gazu rurociągiem Jamal o średnicy 1400 mm ze wschodu od granicy białoruskiej do Europy Zachodniej. Częściowo tym gazociągiem jest zaopatrywania również Polska. W sumie Jamal transportuje 3x więcej gazu niż całość, jaka jest w naszym kraju wykorzystywana: ok. 32 mld m3 rocznie.

Z Ciechanowa, po 4h spędzonych na tłoczni, wyruszyliśmy w dalszą drogę, aż do Inowrocławia.

Jechaliśmy w stronę Torunia między innymi DK10, która pod tym miastem wprowadziła nas na autostradę A1. Tu pojawiły się bramki, pobrałem bilet i zanim się rozpędziłem ... pojawiły się bramki wyjazdowe, gdzie miła pani pobrała od nas opłatę 2 zł.

To nie jest autostrada dla Szkotów - najdroższy odcinek drogi, jaką kiedykolwiek przejechałem. 1 zł za km?

Teraz jesteśmy już w Inowrocławiu. W chwalonej kiedyś przeze mnie Willi Bajka niestety nie było miejsca dla całej naszej ekipy. Jednak Willa Pod Różami też jest ok.






Pozdrawiam

PS. A propos Szkotów jest 1:1

niedziela, 12 października 2014

Andziołówka 2014

Piątek

Wieczorna Msza Św. w nastrojowej atmosferze
Sobota

Wyjście w góry
Największa radość Przewodnika - znaleźć szlak
Widoki
Słoneczna pogoda
Szczyt do zdobycia - Tokarzonka
Ambona - szczyt do zdobycia, głównie dla duchownego
Silny indywidualista wśród drzew
Tort Małgosi na uzupełnienie kalorii po górach
Modlitwa różańcowa
Wieczorne karaoke :)
Strzeliliśmy bramkę Niemcom !
... i 2:0 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
"Przeżyj to sam, przeżyj to sam ..."
Niedziela

Niedzielna Eucharystia

Śpiewy to nasza mocna strona (również w kościele)

Dziękuję wszystkim!

Pozdrawiam


sobota, 11 października 2014

Dwie noce we własnym łóżku

W tym tygodniu tylko dwie noce spędziłem we własnym łóżku.

Wczoraj właściwie prosto po pracy pojechałem z Grupą Poniedziałek na Andziołówkę.

Towarzystwo znakomite. Beskidy rewelacyjne. Pogoda przepiękna.

Wczoraj wieczorem mimo, że się trochę spóźniłem, kolacja jeszcze czekała (drugi rzut). O 21.00 uczestniczyliśmy w Eucharystii w bardzo nastrojowej atmosferze. Czytania mszalne były niesamowite, trudne, dające do myślenia. Nie jestem pewien czy zawsze wyciągamy z nich dobre wnioski :)

Do nocy posiedzieliśmy jeszcze, by o 24.00 zaśpiewać Małgosi 100 lat.

Dziś po śniadaniu wyprawa w góry. Wspaniała słoneczna złota polska jesień. Niby wszyscy zadowoleni, ale jakiś niedosyt został - w ogóle żeśmy nie pobłądzili i zdążyliśmy bez problemu na obiad. :)

Jestem jednak pewien, że jeszcze będzie się działo.

Pozdrawiam z Andziołówki

P.S. Fotorelacja jutro :)

środa, 8 października 2014

Elementarz przekazywania wiary

Nabożeństwo różańcowe gdzieś tam w Polsce.

Wchodzę do kościoła w ostatniej chwili - pełno. Aż się dusza raduje. Osoby starsze, trochę młodzieży, dzieci, mamy z małymi dziećmi. Super!

Różaniec świetnie przygotowany. Katechetka dwoi się i troi. Ktoś z młodych ludzi przed każdą dziesiątką czyta bardzo sensowne rozważania. Potem dzieci po kolei do mikrofonu odmawiają Ojcze nasz i Zdrowaśki. Dobrze widzieć, że tak się dzieci i młodzież garnie do tej, przecież nie prostej, modlitwy.

Skończyło się nabożeństwo. I skończyła się moja radość.

Nagle cały tłum dzieci i młodzieży podbiegł do Katechetki ze swoimi "dzienniczkami". W przodzie kościoła zrobił się jeden wielki rozgardiasz. Nie liczy się kościół, nie liczy się modlitwa, nie liczy się różaniec. Najważniejsza rzecz to podpis w "dzienniczku". Pewnie w podstawówce dostają dzięki temu wyższą ocenę z religii. W gimnazjum - wiadomo - bez podpisu nie ma bierzmowania, a bez bierzmowania z tym Kościołem już będą w przyszłości same tylko kłopoty.


Wczoraj Przewodniczący Komisji Wychowania bp Marek Mendyk przedstawił na forum Episkopatu totalną krytykę nowego darmowego Elementarza. Może ma rację, może nie - dla mnie to nie jest specjalnie ważne. Zajmowanie się sprawami wyższości Ali i Asa nad ślimakami, rakami i smokami - to sprawy drugorzędne.

Natomiast bardzo mnie martwi sposób religijnego wychowywania naszych dzieci i młodzieży poprzez odfajkowywanie podpisów. Wprowadzenie "dzienniczków", sprawdzanie obecności, pokazywanie, że w Kościele najbardziej liczy się "zaliczenie" kolejnego nabożeństwa - to dla mnie całkowita katastrofa systemu przekazywania wiary kolejnym pokoleniom. 

Mam więc prośbę do bpa Mendyka i całego Episkopatu, by z Bożą pomocą zastanowili się, jak zachęcić młodych ludzi do zachwycenia się Bogiem, gdyż obecny system "dzienniczkowy" nie wprowadza w młodych duszach i umysłach dobrych wzorców.


I jeszcze jedno. Wiem, że nas rodziców nikt w wychowywaniu religijnym naszych dzieci nie zastąpi. Moi synowie też nie specjalnie są chętni, by poza niedzielną Mszą Świętą w dodatkowych nabożeństwach uczestniczyć. Staram się jednak bardziej być dla nich przykładem niż, szczególnie teraz, gdy obydwaj mnie już przerośli, zmuszać ich i rozliczać z praktyk religijnych.


Pozdrawiam

Kultura na Śląsku

Wszyjscy wiedzom, że kultura na Ślonsku to je krupniok, piwo i grubsko łorkestra. A jak niy grubsko, to zicpolki kere kcom udować melodie z hajmatu kajsik tam z Bajerow. Ślonzoki sie przy tym huśtajom, kuflami machlujom i do tego sie jeszcze pośpiywajom.

I to je ślonsko kultura, ło keryj wiy cołko Polska.

Skuli tego, że my Ślonzoki kcymy naszo kultura łozszyrzać, łostatnio na gibko wybudowali my sie tako dupno hala, coby krupniokow i piwa wiyncyj sie zmieścioło. Ponoć nawet ftosik wyforsztelowoł, że we tyj nowyj tanz-budzie trumpety ze łorkestry fest gryfnie idzie suchać - ponoć nawet lepij niźli we Spodku.

Nowo tanz-buda we Katowicach

Jak my sie już take gmaszysko postawiyli, to my niy som soronie i zaprosiyli my sie kamratow do piwa i krupnioka. Zaczli my łod Wiener Philharmoniker. To tako kapela łod zicpolek, abo nawet łod polek bez "zic" ze Austrie. Ponoć im sie podobało i sie kwolyli. 

Jako, że jo ślonskij kulturze fest pszaja, tyż żech sie tam wybroł w łostatnio niydziela. Na fortyklapie groł synek co sie urodzioł na Kaszubach. Bo wiycie, że my Kaszubom fest zowiszczymy jednyj rzeczy, ale niy aż tak, coby sie swojom halom niy poasić. Synek wyglondoł doś licho, ino wosy mioł jak jakiś szarpidrot - na groba by go niy przijyli, nawet do łorkestry. 

Leszek na fortyklapie

Zresztom fto by we grobskij łorkestrze kcioł taszczyć ze sobom cołki klawiyr. Jakby groł na cyji, to je inkszo godka. Niy idzie pedzieć, czaskoł po tych klawiszach, że aż wiory leciały, a te dwie szolki co je tam widać, to mu aż wleciały rajn - jo myśloł, że sie potukom.

Nic żech sie na tyj kulturze niy pośpiywoł. Piwa i krupnioka tyż niy dali, ale sie niy dziwuja, bo majom tam nowe zice to sie chyba bojom, coby im ftosik ich niy poflekowoł.


We Warszawie nic ło tyj naszyj nowyj konzert-halle niy godajom. Przynajmnij we Telexpressie ani we Dziynniku jo nic niy słyszoł. W radijoku na Trójce spomnieli, ale ino skuli tego, że ftosik wykupioł reklama, że do tego dociepli sie z kasom z Ojropy.

Jeronie, zy mie jes jednak pieroński gizd i cygon. Przeca drugi program polskego radijoka transmitowoł to na lajfie. A ponoć ta stacyjo sucho regularnie w Polsce jakeś łoziymnoście ludziow.


A zresztom niy ma sie co na Polokow łobrażać. Teraz to we Anglie je ich tyla, że na prziszły tydziyń zaprosiyli my sie ferajna z Wyspow: London Symphony Orchestra. Ci sie na pewno na naszych krupniokach i slonskij kulturze poznajom.


Łostońcie z Bogiym

Etykiety

zdjęcia (982) wiara (550) podróże (411) polityka (325) Pismo Św. (269) rodzina (269) Śląsk (214) humor (206) po ślonsku (187) historia (175) Kościół (157) praca (139) człowiek (135) sprawy społeczne (125) Halemba (122) zabytki (114) muzyka (84) gospodarka (77) książka (75) Ruda Śląska (71) Jan Paweł II (69) ogród (68) filozofia (67) Grupa Poniedziałek (66) sport (57) dziennikarstwo (44) miłosierdzie (40) biurokracja (39) film (33) święci (30) muzeum (27) środowisko (26) varia (24) Papież Franciszek (21) Szafarz (18) teatr (16) św. Jacek (15)