Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 czerwca 2026

Dobrze, bo ciepło?

Kontynuując poprzedni wpis, chciałem jeszcze dodać, dlaczego dobrze mi się mieszka na Halembie.

Mam to szczęście, że posiadamy budynek na działce, która nie jest zbyt duża, ale w całości należy do nas. Nie było to łatwe, ale mniej więcej 25 lat temu zdecydowałem się na ten krok. Kupiliśmy od Miasta grunt, wzięliśmy kredyt, który spłacamy do dziś 😁 i wybudowaliśmy nasz dom. 

W taki gorący dzień, jak dziś, można wyjść na taras, usiąść w cieniu pod naszą lipą i winoroślą i rozkoszować się okalającą nas zielenią.


Niestety, nie wszyscy mają tyle szczęścia. Zielone łąki czy nieużytki, o których wspominałem poprzednio, dziś wyglądają tak:


I nie piszę tego z poczucia wyższości. Raczej współczuję mieszkańcom tej betonowej pustyni, która teraz nagrzewa się, jak patelnia na piecu.

Mam tu też żal do patodeweloperów, że w imię wiekszych zysków, pozwalają sobie na stwarzanie ludziom takich koszmarnych warunków życia. I że nie patrzą na to, że to jeden z kolejnych malutkich kamyczków, które pociagają za sobą deficyt wody w środowisku naturalnym, stepowienie terenów, a w konsekwencji globalne ocieplenie. 


A mnie jednak dobrze, na swoim:



Pozdrowienia




sobota, 9 maja 2026

Ja, ogrodnik

Dziś był dzień pracy w ogródku.

Efekt wygląda tak:


Moja Żona też się przysłużyła:


 

Z drugiej strony mamy warzywa i owoce:

Pomidory

Truskawki

Póki co, mamy kwiatki. Ładne, prawda?

Truskawka

A propos kwiatków,  o mało przegapiłbym kwitnienie bzu. Co jest możliwe, bo na całym drzewku mamy tylko jeden 😮


Bez

Wiosna zawsze mnie zaskakuje




niedziela, 26 kwietnia 2026

Brama

Jezus w dzisiejszej Ewangelii:

Ja jestem bramą. 

Jedna z bram w Sewilli


Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony
– wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko. 
Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. 
Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie, i miały je w obfitości.


Abyśmy życie mieli. Abyśmy mieli obfitość życia.

Za bramą

Życzę sobie i Wam obfitości życia już teraz.

Życzę sobie i Wam obfitości Życia i to takiego przez duże "Ż" po naszym zmartwychwstaniu.

Zmartwychwstały z Iglesia Colegial del Divino Salvador



Dobrej niedzieli







środa, 15 kwietnia 2026

Sewilla - krótko

Teraz krótko, bo dzień był długi.

Najważniejsze dwa punkty to: 

Iglesia Colegial del Divino Salvador - barokowy zawrót głowy. A, jak dziś sobie wymyśliłem, barok hiszpański to barok x 2.

Nawa główna

Szczegół ołtarza - Bóg Ojciec

Fragment ołtarza bocznego

Plaza de España - widokówkowa perełka architektury





Po prostu WOW!






czwartek, 25 września 2025

Moja biedna lipa

Moja lipa jeszcze chwilę temu wyglądała tak:

Moja lipa w pełnej krasie

W tym roku szczególnie się rozrosła. Już w czerwcu zakwitła tak, że jeszcze nigdy takiego urodzaju nie było. 

A przecież sam ją posadziłem jako taki malutki badylek 20 lat temu. W 2008 roku wyglądała dość niepozornie.

czerwiec 2008

Niestety rozrosła się zbyt mocno. Trzeba było ją, choć robiłem to z bólem serca, trochę przyciąć, by nie zagrażała domom: sąsiadów i moim.

Dziś wygląda rozpaczliwie:

Moja biedna lipa

Ale nie trzeba się przejmować, jak ją znam, odrośnie. Muszę ją jednak pilnować, bo bywa niesforna.


Pozdrawiam







środa, 30 lipca 2025

Pokazy delfinów, orek i nie tylko

Trochę już na świecie żyję i różne rzeczy widziałem. Ale pokazy delfinów czy orek znałem tylko z filmów lub opowieści innych.

Wczoraj wybraliśmy się do Loro Parque. To taki ogród zoologiczny, ale specyficzny, bo z ogromnymi arenami dla prezentacji zwierząt, przede wszystkim tych morskich.

Najpierw morskie... lwy, czyli foki.

Fokarium 

Akurat foki to pewnie już jako dziecko widziałem w cyrku, w czasach, gdy w cyrku występowały zwierzęta. Bo dziś chyba tylko ludzie.

Foka naśmiewająca się z publiczności 😀

Było to zabawne, gdy skakały, pokazywały różne sztuczki i wygłupiały się razem z treserami. Ups. Z opiekunami.

Następnie udaliśmy się na pokazy papug.

Papugi

Papugi to inteligentne stworzenia. Jedna potrafiła nawet dopasować kształty klocków do poszczególnych wysp Canarów. Inna gadała. A wszystkie fruwały nam nad głowami. Problem był ze zrobieniem zdjęć, bo szybkie są łobuzy. 

Nie to, co żółw, którego mijaliśmy idąc do delfinarium. On wychodził na fotce elegancko.

Żółw to fotogeniczne zwierzę - żadne zdjęcie nie jest poruszone

Ale najciekawsze dopiero przed nami. Delfiny to niesamowicie wdzięczne ssaki. Te uśmiechnięte buźki sprawiają, że człowiek ma zaraz pozytywne nastawienie do wszystkiego.

Uśmiech delfina to chyba jego naturalny wyraz twarzy

Ich pokaz robił wrażenie. Skakały, pływały, robiły salta i dobrze wytresowały swoją opiekunkę, której służyły jako motorówka lub katapulta.

Piękne stworzenia

Ostatni pokaz w ogromnym wodnym amfiteatrze zaprezentowały nam orki. Te wielkie, majestatyczne morskie potwory mają sporo wdzięku i również akrobatycznych zdolności.

Skoki orki

Gdy wchodziliśmy na widownię, mówię do żony, że chodźmy lepiej nieco wyżej. No miałem rację 🤣


Nas łobuz nie pochlapał, ale Pani kilka rzędów niżej była mokra do ostatniej nitki. I nie tylko ona.

Spędziliśmy wczoraj w Loro Parque właściwe cały dzień. Bo poza opisanymi pokazami, podziwialiśmy wiele innych zwierząt lądowych, jak i morskich.

Piękny mamy ten świat, na którym przyszło nam żyć.



Pozdrowienia z Teneryfy







sobota, 19 lipca 2025

Urlop !!!

No to zacząłem zasłużony urlop. Zasłużony, bo ostatnie miesiące w pracy były bardzo, bardzo trudne.

Rano, jak to w soboty, pojechaliśmy na zakupy do Lidla.

Potem zjedliśmy w ogródku śniadanie. Z gorącą herbatą dało się wytrzymać, choć ciągnie po nogach niemiłosiernie. 

Moje śniadanie

Tak naprawdę dopiero przy koszeniu ogródka się rozgrzałem. Zwykle robi to Syn, ale obecnie po pierwsze jest kontuzjowany, a po drugie pojechał do Warszawy na koncert zespołu Smokie. Zaraz! Oni już nie istnieją. Ale coś było o smokach. A! Już wiem Imagine Dragons 😉

W każdym razie ogródek skosiłem sam.

Skoszone

W międzyczasie przyszła do nas Wnuczka. Graliśmy w chowanego, robiliśmy śmieszne tańce, rysowaliśmy słoneczko, oglądaliśmy bajki, słuchaliśmy piosenek, zbieraliśmy borówki z krzaczka, jedliśmy obiad.

Lenka ma drobne problemy z wymową niektórych głosek, więc mogłem dziś usłyszeć:

- Dziadek, co ty opowiadasz za dupoty! 😁

Pod wieczór wpadłem na chwilę do Rodziców.

Zrobiłem jeszcze trochę zakupów "tekstylnych" przed wyjazdem na wakacje.


A zdjęcia mi przypominają, że dokładnie rok temu spędziliśmy najdłuższy dzień na plaży. Na, według nas, najlepszej plaży świata, na Falasarnie na Krecie.

Falasarna - 19 lipca 2024



Dobrego urlopu życzę sobie i wszystkim!










czwartek, 26 czerwca 2025

Lipa - szaleństwo

Nasza lipa w tym roku oszalała.

Właśnie zaszło słońce, a właściwie to schowało się za chmurami i zaczęło tu na ogródku tak obłędnie pachnieć, że po prostu odlot.

Kwiaty lipy

Tak obficie, jak teraz to drzewo, które sam posadziłem wiele lat temu, jeszcze nigdy nie kwitło.

Tysiące kwiatów

Ależ tu jest bajecznie. A może fraszkowo "Na lipę"?

Kwiecie aż po same czubki drzewa 

Cudownie pachnący wieczór.


Właściwie jeden z pierwszych w tym roku, gdy można posiedzieć na dworze i się nie marznie. Chyba, że za chwilę przegoni mnie burza.


Dobrego wieczoru!





wtorek, 9 lipca 2024

Urlop - dzień 4

7:10


11:00 Z Mamą do kontroli onkologicznej

Szpital na Ceglanej

17:20 Teraz to się dopiero urlop zaczyna:

Na naszym ogródku

22:00 Może i dość późno, ale mamy gościa:

Choć właściwie, to on jest u siebie

23:40 Nocne przygody:




Dobranoc 




sobota, 6 lipca 2024

Urlop - dzień 1

5:45 Pobudka. Obudziłem się, to wstałem.

5:50 Podlewanie ogródka. Wczoraj był ogrodnik, coś tam podziałał na moim lichym trawniku i kazał podlewać 

Przyciął też tuje

7:00 Kolejny rozdział z Biblii

7:30 Sobotnie zakupy z najlepszą z żon

8:30 Śniadanie. W sobotę zawsze bułka z miodem, herbata z cytryną i jogurt 

9:00 Fajrant Jurka Ciurloka w Radiu eM + kawa

10:20 Druga kawa + croisant

11:00 Fryzjer

11:30 Odwiedziny u Rodziców z drobnymi zakupami dla nich po drodze

13:30 Obiad - ajerkuchy

14:00 Siesta w hamaku

15:30 Trzecia kawa + babka upieczona przez Mamę

16:00 Drobne poprawki po ogrodniku

16:15 Lektura fragmentu "Żółtego Zeszytu" św. Tereski z Lisieux z bardzo pasującym mi wątkiem:

Mówiłam jej o świętych, którzy prowadzili życie nadzwyczajne, jak św. Szymon Słupnik. "Ja wolę świętych, którzy nie boją się niczego, jak św. Cecylia, która nie lękała się zgodzić na zamążpójście".

16:50 10 000 kroków dziś już przeszedłem

18:00 Przyszła Wnuczka. I choć trochę nie w sosie, bo chyba brzuszek boli, to i tak bardzo się cieszę

Króliś dobry na wszystko 

20:00 Wieczorne Podlewanie

20:50 Kolacja - chleb i śledzik


To był dobry dzień - Bogu dzięki


Dobranoc



piątek, 14 czerwca 2024

Zamek Książ

Tu mnie jeszcze nie widzieli 😉

Zamek Książ

Cudowne miejsce. Nie ma się co dziwić, że księżna Daisy kochała Zamek Książ do szaleństwa.

Wchodzimy:

Brama

Z Dziedzińca Honorowego zamek wygląda tak:

Widok z Dziedzińca Honorowego

Ale możecie mi wierzyć z innych stron wygląda jeszcze lepiej. Mnie zaimponował od strony południowej.

Widok od strony Tarasu Środkowego

Elewacja zachodnia z dwoma basztami też robi wrażenie:

Taras Południowy

Od strony północnej również ma swój niepowtarzalny urok:

Strona północna

A czy warto wejść do środka? Pytanie!

Ale może to pokażę innym razem?



Pozdrowienia z Zamku Książ









niedziela, 28 kwietnia 2024

Ewangelia w moim ogródku

Dzisiejsza Liturgia daje nam taki tekst z Ewangelii:

Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. 

Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, 

ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić.


Lubię wyjść do ogródka i samemu zobaczyć, o czym mówi Jezus:

Zdjęcie sprzed chwili

Dobrze wiedzieć, dobrze doświadczyć, dobrze żyć owocując. Dobrze trwać. W Nim.



Dobrej niedzieli




sobota, 19 sierpnia 2023

Winne marzenia

Wszystkiemu winne są marzenia.


Gdy pierwszy raz pojechaliśmy nad Adriatyk do Chorwacji, zachwyciłem się winnymi latoroślami, które poza oczywistym rodzeniem dorodnych owoców, chroniły różne miejsca od słońca. 

Po powrocie do domu, kupiłem trzy małe sadzonki wina i posadziłem przy tarasie obok pergoli z nadzieją, że i u nas kiedyś tak będzie. Dziś wygląda to tak:


U nas winogrona nigdy nie będą tak smaczne i słodkie, jak te śródziemnomorskie, ale liście cień nad stołem dają idealny.


Nie mam ambicji robić wina. Ale kilka ładnych tygodni pijamy kompot z własnych owoców - przepyszny.

A przede wszystkim siedząc w ogrodzie za domem, czuję się trochę jak na Chorwacji czy na Krecie.


Tak mi się spełniają 🍇 marzenia 🍇






Etykiety

zdjęcia (3102) wiara (1299) podróże (1127) Pismo Św. (779) polityka (765) po ślonsku (460) historia (457) zabytki (455) rodzina (454) Kościół (450) Śląsk (450) humor (325) Halemba (320) człowiek (298) święci (267) muzyka (246) książka (242) praca (219) gospodarka (184) sprawy społeczne (181) muzeum (159) Ruda Śląska (158) Jan Paweł II (118) ogród (118) Grupa Poniedziałek (111) miłosierdzie (111) filozofia (107) środowisko (95) sport (92) Covid19 (89) wojna (89) dziennikarstwo (82) Papież Franciszek (75) film (75) biurokracja (58) dom (49) Szafarz (48) teatr (39) varia (39) św. Jacek (36) Papież Leon (10) makro (7)