niedziela, 31 maja 2026

Prawda w Kościele

Zacząłem czytać Encyklikę Magnifica Humanitas papieża Leona XIV.

Proponuję na poczatek dwa cytaty:

Pojmowanie prawdy jako daru, którym należy się dzielić, a nie jako własności, do której trzeba rościć sobie prawo, wyzwala Kościół z pokusy oglądania się z tęsknotą ku formom obecności opartym na władzy.

Kościół „nie chce rościć sobie prawa do posiadania prawdyˮ, ponieważ prawda nie jest terytorium, którego należy bronić, lecz dobrem, którym należy się dzielić.


Ależ to jest, przynajmniej dla mnie, świeże, ożywcze i inspirujące.



Będę czytał dalej - ale powoli, nie ma się co spieszyć.


Zachęcam!

Jedno zdanie

Właściwie to dziś w kościołach na świecie mogłoby nie być homili. Za wszystko wystarczy jedno zdanie z Ewangelii:

Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, 
ale po to, by świat został przez Niego zbawiony
J 3, 17

Przemyślenie, zastanowienie się, kontemplacja (?) tych słów jest wszystkim.

Trójca Święta w wersji z Sewilli (Iglesia de El Salvador) 



Dobrej niedzieli





sobota, 30 maja 2026

Trzech, trzy

U nas w Rudzie Śląskiej właśnie trwa Noc Chórów, ale ja skorzystałem z innego kulturalnego zaproszenia. I choć dotyczyło raczej zmysłu wzroku niż słuchu, to pewnego chórzystę (szantów) też miałem okazję poznać 🙂

Zanim wszedłem na spotkanie, zrobiłem zdjęcie trzech beboków:

Trzech beboków

Znawcy beboków już się domyślili, że rzecz miała miejsce na Nikiszu.

Nie bardzo wiedziałem, czego się spodziewać, ale okazało się, że trafiłem na spotkanie prezentujące prace trzech pokoleń ludzi z tego cudnego zakątka świata - naszego śląskiego świata.

Anna Miczka-Klosa ze wzruszeniem pięknie opowiadała o swoim dziadku, ojcu i o sobie.

Anna Miczka-Klosa

Dziadek, tu na Nikiszu malował obrazy. Ojciec, tu na Nikiszu malował obrazy, rysował grafiki i robił zdjęcia. Teraz Wnuczka, tu na Nikiszu również wspaniale fotografuje. 

Miałem więc okazję podziwiać trzy pokolenia Artystów poprzez ich dzieła. Z pewnością pokazywały one czułość tego miejsca.

Nikisz


Gratuluję pomysłu. Gratuluję wspaniałej mowy. Gratuluję rodzinnych talentów. 





UPA a Jeremi Wiśniowiecki

Wszystkim tym, którzy tak się podniecają faktem, że Ukraińcy upamiętniają swoich bohaterów z UPA, chciałem przypomnieć, że niejaki Jeremi Wiśniowiecki do dziś ma grobowiec w Sanktuarium na Świętym Krzyżu.

Grobowiec Jeremiego Wiśniowieckiego

Oczywiście z punktu widzenia Polaka, Jeremi Wiśniowiecki był bohaterem narodowym, tak pięknie wychwalanym w "Ogniem i mieczem" Henryka Sienkiewicza.


Święty Krzyż - 2013

Przez całe życie Jeremi Wiśniowiecki bronił Najjaśniejszej Rzeczpospolitej. Był doskonały strategiem i wodzem. Wspierał całym sercem króla Jana Kazimierza. A w późniejszych latach jego syn - Michał Korybut Wiśniowiecki został królem Polski.   


Ołtarz z relikwiami Krzyża Świętego

Wiem jednak, a może to być trudne do przyjęcia,  że jego bohaterskie czyny nie polegały na obdarzaniu miłosierdzem swoich wrogów. Był człowiekiem niezwykle brutalnym (takie były czasy?). To on był jednym z głównych bohaterów stłumienia powstania Chmielnickiego. Łamanie kołem, podpalanie, nabijanie na pal i inne tortury były na porządku dziennym. Tamtymi ziemiami rządzili magnaci, jak Wiśniowieccy właśnie. Kozacy, Tatarzy, chłopi nie mieli nic do gadania. Za cokolwiek skazywano ich na śmierć. Zaś dla szlachty i polskich kolonizatorów tych terenów był obrońcą.

Może warto czasem spojrzeć na historię nie tylko polskimi oczyma. Bo to nie jest tak, że gdy Polacy wszczynają powstanie - to jest to tylko i wyłącznie bohaterstwo. Natomiast, gdy Polacy powstanie tłumią - to historyczna konieczność.


Nie, nie chcę bronić zbrodni band UPA. Chcę tylko powiedzieć, że polska "prawda historyczna" z prawdą nie musi mieć wiele wspólnego. I może warto przynajmniej próbować innych też zrozumieć.


Pozdrawiam



czwartek, 28 maja 2026

Przeżycie sprzed 15 lat

To było dokładnie 15 lat temu - 28 maja 2011.

Przy okazji pobytu w Rzymie, miałem okazję wjechać i wejść na kopułę Bazyliki św. Piotra.

28 maja 2011

Na powyższym zdjęciu jestem na dachu Bazyliki, skąd wchodzi się dalej schodami, pod koronę na szczycie, skąd rozciąga się wspaniały widok na Rzym. 

Na mnie jednak największe wrażenie zrobiło, zanim wyszedłem na zewnątrz, spojrzenie ze szczytu kopuły do wnętrza Bazyliki.

Widok do wnętrza Bazyliki

W pierwszym momencie dosłownie zakręciło mi się głowie. Musiałem złapać się ściany i wziąć głęboki oddech. To było niesamowite przeżycie. Jeden z najbardziej niezapomnianych widoków, jakich doświadczyłem w życiu.


Spojrzenie z góry

Widzicie na zdjęciu ten mały namiocik z kulką na górze (krzyż zasłonięty przez kratę)? Tak wyglada z góry Baldachim Berniniego - wysokości 10 piętrowego wieżowca. Ten malutki biały prostokącik to ołtarz przy którym w wielkie święta mieści się Papież wraz z całą swoją asystą.

Może warto uświadomić sobie ogrom wysokości, odlegości i proporcji poszczególnych obiektów, jeśli spojrzeć zwyczajnie z dołu.


Spojrzenie z dołu (luty 2025)


Tak, widok na Plac św. Piotra i na Rzym był spektakularny.

Widok z Bazyliki św. Piotra

Mnie jednak w pamięci pozostało to, co mnie absolutnie zaskoczyło - zjawiskowy widok z góry do wnętrza Bazyliki. 


Polecam, jeśli bylibyście w Rzymie






poniedziałek, 25 maja 2026

Grudziądz

Ciekawe miasto. Nigdy wcześniej tu nie byłem.

Brama wodna

Najpierw przejechałem Wisłę przez, robiący wrażenie, most.

Most nad Wisłą

To, że Mikołaj Kopernik był nie tylko astronomem, ale również ekonomistą, wiedziałem już wcześniej.

Mikołaj Kopernik - na ławeczce na rynku

Nie miałem natomiast świadomości, że to właśnie tu, w Grudziądzu na Sejmiku Prus Królewskich w 1522 roku, wygłosił traktat "O szacunku monety" (De aestimatione monetae). Sformułował w nim prawo wypierania lepszego pieniądza przez gorszy (znane dziś jako prawo Kopernika-Greshama). Przekonywał lokalne stany, że psucie monety niszczy gospodarkę – co na owe czasy było rewolucyjnym spojrzeniem na ekonomię.

Ekonomia wiąże się z rynkiem. A rynek w Grudziądzu wygląda tak:

Rynek

Obok zlokalizowany jest Kościół Farski św. Mikołaja.

Kościół Farski - Bazylika Kolegiacka

A po sąsiedzku znajduje się dodatkowo barokowy kościół św. Franciszka Ksawerego.

Kościół św. Franciszka Ksawerego

A dalej za kościołami i miejskimi murami płynie majestatycznie Wisła.

Wisła

Ciekawe to miejsce.


Pozdrowienia z Grudziądza


 


niedziela, 24 maja 2026

Duch Święty - pokorny

Jakoś od lat lubię Niedzielę Zesłania Duch Świętego - to dla Kościoła, ale też dla mnie osobiście, bardzo ważne święto.

Duch Św. nad kościołem Del Salvador w Sewilli

Podczas moich tegorocznych rekolekcji, w których uczestniczyłem 2 miesiące temu, właśnie Duch Święty był tematem wiodącym.

Bardzo mnie wtedy zaskoczyło stwierdzenie rekolekcjonisty, że "Duch Święty jest pokorny". Rezonuje to we mnie do dziś.

Duch Święty jest pokorny, jak woda. Nie narzuca się, ale - jak woda - jest we wszystkim.

Duch Święty jest po to, by świadczyć o Jezusie. On nie przynosi nic nowego, żadnego nowego objawienia. On jest Duchem Jezusa i na Niego wskazuje.

Duch Święty jest Miłością Ojca i Syna. Hymn o Miłości z Listu do Koryntian jest Hymnem o Duchu Św.


To były ciekawe i ważne myśli. Dziś sobie je przypominam.


Dobrego świętowania!





sobota, 23 maja 2026

Willmann z Krzeszowa

Jakoś ostatnimi czasy nazwisko Michaela Willmanna splata się z miejscami mojego podróżowania. Chcąc zatrzymać się tydzień temu w Krzeszowie, nie miałem pojęcia, że trafię na chyba najwiekszą jego spuścinę zlokalizowaną współcześnie w jednym miejscu.

Michael Willmann - autoportret

Kościół bracki św. Józefa w kompleksie pocysterskiego klasztoru jest w całości wypełniony przepieknymi dziełami Śląskiego Rembrandta. Opowiada on tu pełną malarską historię Opiekuna Pana Jezusa.

Pokłon Trzech Króli za ołtarzem głównym

Przy okazji można tu poznać kilka ciekawostek z życia i twórczości Mistrza. Podobno był on wielkim miłośnikiem pewnego śląskiego napoju na "p". Jednak po spożyciu trunku, praca nie szła tak dobrze. Malowanie fresków ma to do siebie, że jak nie skończysz póki tynk mokry, to trzeba go skuwać i zaczynać od początku. W tej sytuacji opat klasztoru zamknął Malarza w kościele, by ten nie wymykał się do knajpy. Niezadowolony Willmann miał mu odpowiedzić, że i tak będzie przebywał w gospodzie.

Karczmarz pokazuje św. Józefowi, iz "nie ma miejsca w gospodzie"

I sam siebie umieścił w scenie przybycia Józefa i Maryi do Betlejem. Dzięki temu mamy potwierdzenie autentyczności autoportretu Artysty.

Inna anegdota, którą usłyszałem w audioprzewodniku, mówi o tym, że wśród zakonników był jeden, który szczególnie dał się we znaki Willmannowi. Ciągle go pouczał, wskazywał, co źle namalował i kazał poprawiać. Malarz odpłacił mu na swój sposób.

Obrzezanie Pana Jezusa

Malując scenę ofiarowania Pana Jezusa, w środku obrazu umieścił w okularach (!) podobiznę owego mnicha, który wytyka palcem starszym Izraelitom, że źle dokonują aktu obrzezania Dzieciątka.

A widzieliście kiedyś Maryję w... eleganckim kapeluszu? Michael miał taka fantazję.

Święta Rodzina

Ten fresk znajduje się już bardziej, gdy spojrzeć w górę. A spojrzec w górę warto.

Sufit kościoła 

Macie skojarzenia z Kaplicą Sykstyńską? To są dobre skojarzenia.


Polecam Krzeszów. Polecam Willmanna




 




piątek, 22 maja 2026

Halembskie bloki

Tego się nie spodziewałem. Ależ mnie to zaskoczyło.

Generalnie, blokowisko na Halembie to wielka płyta z lat 60 i 70 ubiegłego wieku.

Oczywiście wiekszość udało sie w międzyczasie ocieplić i wymalować na różne kolory, więc choć kształt prostopadłościanu pozostał, prezentują się całkiem dobrze.

Typowy blok na Halembie

W podobnym mieszkaliśmy przez kilka lat. Na uwagę zasługują tu "balkony" o szerokości 3 cm. 🤣

I niedawno przechodząc jedną z ulic, zauważyłem, że coś się dzieje na elewacji sąsiedniego identycznego bloku. Okazło się, że efekt końcowy wygląda tak:

Balkony!

Niesamowite! Do elewacji dokręcono konstrukcje i zawieszono na nich prawdziwe balkony. Normalnie teraz można wyjść na zewnątrz, usiąść na leżaku, napić się kawy, wygrzać na słońcu.


Gratuluję mieszkańcom pomysłu i samozaparcia w jego realizacji (domyślam się, ile z tym było problemów). Teraz możecie korzystać z upragnionego balkonu. Brawo!


Pozdrawiam





wtorek, 19 maja 2026

Pożytek z korków

Jaki może być pożytek z korków na drodze?

Można w spokoju posłuchać płyty ulubionego zespołu, za którą otrzymał ostatnio nagrodę Fryderyki.


Polecam: La Serenissima

{oh!} Orkiestra z Martyną Pastuszka na czele - gratuluję


Pozdrawiam 







poniedziałek, 18 maja 2026

Być abo niy być Ślōnska

Nō tōż, jeszcze rōz, bo wczoraj zarōz po tyjatrze, niy mōg żech wiela napisać KLIK


Niy, niy byda pisōł recynzyje. Robiōm to mōndrzejsi ôdy mie. Idzie to znojś w necu.

Powiem raczyj, co Hamlet po ślōnsku mi zrobiōł.

Ślōnski jynzyk mōm z dziada, pradziada w gynach, znōm ze placu, kaj my grali fusbal i s chałpy, choć Mama (Ślōnzoczka) gōdali do mie po polsku, cobych nōjprzōd we szkole, a potym w życiu miōł lżyj. Poradza po polsku, choć sōm tacy, co gōdajōm, że akcynt i tak mōm inakszy.

Szkoła, a nōjbardzij Polibuda (bo żech bōł jedyny Ślōnzōk w naszyj grupie) kciały zy mie ślōnskoś wypłukać. 

Po latach, jak ślōnskoś to tu, to tam zaczła sie ôdradzać, jõ juzaś tyż do nij cołkim sercym wracōł. Tu sie trefiōł jakiś tref. Tam ftoś wydōł po ślōnsku ksiōnżka, toch jōm przeczytōł. Poszōłch pora razy z RAŚym na Marsz Autonōmie. Filowōłch na to, co pisze i gōdō Szczepan Twardoch (kery wczoraj siedziōł w loży naprzeciwko) i inksze mōndre Ślōnzoki.

Sōm żech tyż zaczōł pisać po ślōnsku: żech przełonaczōł na nasze niydzielno wanielijo - tydzień za tydniym, bez pora lōt - tu na tym blogu.


Jõ niy wiym czy nōjbardzij mi sie niy wrył w pamiyńć i serce jakiś tref, kaj chōpy w ancugach i bindrach zaczli gōdać po ślōnsku - dlō mie to bōł przewrōt kopernikański (Kopernik tyż była... Ślōnzokiym 😉).


I wczoraj mi się to stało drugi rōz. Bōł żech już piyrwyj na ślōnskich tyjatrach. 

ALE HAMLET? 

Dawno temu zachwycałem się, czytając Hamleta w genialnym tłumaczeniu Barańczaka.


Wczoraj żech wlōz cōłkim sōbōm w Hamleta po ślōnsku: w gōdka, w ôbrazy, w szałszpilerōw, w akcja dramatu, w gynialne aluzje, we wielke słowa. I to sie wszyjsko mieściło w mojim Ślōnsku.


Już niy ma co pytać: 

Być abo niy być Ślōnska


Jak sie dziejōm take rzeczy, Ślōnsk dali je. I PōnBóczkowi za to dziynki!



P.S. A Hamleta grōł synek ze Halymby. Jego mama znōm ôd podstawōwki, a ze jego siostrōm do jednyj klasy łaził mōj syn




niedziela, 17 maja 2026

Być abo niy być

Prawie żech je nazōd ze Tyjatru:


Możno późnij, jak sie ôstudzi wy mie tyn ôgrōm wzruszyń, naszkryflōm coś wiyncyj.

Tera moga ino pedzieć, że to bōło coś wielkigo dlo mojij ślōnskij duszy, czymu niy poradza dać miana.


Ôstōńcie s Bogiym




Obietnica

Mówi dziś Jezus w świątecznej Ewangelii:

A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata

Co by się nie działo w Świecie i w Kościele. Co by się nie działo w moim życiu, będę się zawsze tej obietnicy trzymał. Daj mi Boże wiarę, że Ty jesteś z nami.

Wniebowstąpienie - 1 z 45 scen ołtarza Capilla Major w Katedrze w Sewilli



A teraz tak mi to jeszcze zabrzmiało mojżeszowo. To jemu Bóg obiawił się w krzewie gorejącym z imienia "Ja Jestem".

To ten sam Bóg - od zawsze, od Adama i Ewy, poprzez Mojżesza, na zawsze do końca świata. Również, a dla nas przede wszystkim w czasach, gdy przyszło nam żyć.


Dobrej niedzieli w Bożej obecności 




sobota, 16 maja 2026

Krzeszów - Opactwo Pocysterskie

Wracając z Karkonoszy, zatrzymałem się w Krzeszowie.

Znajduje się tu założone w XIII w. Opactwo Pocysterskie.

Opactwo Pocysterskie w Krzeszowie

Cystersi to ten zakon, który, gdzie się nie pojawił, wdrażał najlepsze wzorce europejskiej cywilizacji. A Śląsk potrafił z tego bogactwa czerpać pełnymi garściami.

Na lewo od widocznej powyżej głównej Bazyliki, znajduje się Kościół bracki pw. św. Józefa. Tu zacząłem zwiedzanie.

Kościół bracki pw. św. Józefa

Po wejściu do środka... oniemiałem.

Nawa główna

Może tego nie widać na powyższym zdjęciu, ale to jest józefowy raj. Cała historia św. Józefa - opiekuna Jezusa wymalowana na freskach przez Michaela Willmanna - śląskiego Rembrandta, jak się go powszechnie określa.

Ołtarz główny i za nim freski Willmanna 

Ale do Willmanna jeszcze wrócę, bo godzien jest tu oddzielnej opowieści.

Dalej poszedłem wzdłuż lewej fasady Bazyliki. 

Cmentarze

Z tej strony wchodzi się do Mauzoleum Piastów Ślaskich. 

Mauzolem Piastów Śląskich

Barok, jak marzenie. Tu pochowano fundatorów opactwa: Bolka I Surowego oraz jego wnuka Bolka II Małego.

Bolko I Surowy

Dalej, wlazłem w podziemia bazyliki.

Podziemia

Dzisiejsza technika zdjęciowa rozjaśnia obraz, bo w rzeczywistości było tam bardzo ciemno. Mroczne, ale ciekawe miejsce.

Na koniec zostawiłem sobie Bazylikę pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryii Panny.

Nawa głowna Bazyliki

Tu w ołtarzu głównym znajduje się ikona Matki Boskiej Łaskawej z XIII w. - najstarsza ikona w dzisiejszej Polsce i Europie Środkowej (starsza niż jasnogórska).
 
Ołtarz główny

Jak przeczytałem na stosownej tablicy, obraz Matki Bożej został ukoronowany przez papieża Jana Pawła II w roku 1997. Bo przecież historia dzieje się do dziś. I od nas zależy, jaki kształt jej nadamy w kolejnych pokoleniach.

Matko Boża Łaskawa - módl sie za nami


Cudowne, wspaniałe miejsce. 

Krzeszów ❤️🙏😇


Jeśliby ktoś byłby w okolicach, to gorąco polecam






czwartek, 14 maja 2026

Śnieżka - niebezpiecznie pociągająca

Plany na dziś były takie:

Wjechać wyciągiem krzesełkowym na Kopę. Wejść na Śnieżkę: 2,3 km i 450 m przewyższenia - nawet taki dziadek, jak ja w godzinę dałby radę. I potem z powrotem: szybciej, bo z górki.

Jednak już w nocy i rano nawet na dole w Karpaczu wiało niemiłosiernie.

Patrzę przez okno. Śnieżki nie ma:

Poranny widok z okna

Pogłówkowałem, skonsultowałem się z AI i zmieniłem plany.

Pomyślałem, że wybiorę się do Schroniska Samotnia. W osłonie lasu wiatr nie powinien nadto dokuczać.

Wystartowałem z parkingu, skąd w kilka minut doszedłem do Świątyni Wang i przy niej wkroczyłem do:

Karkonoski Park Narodowy

Pogoda była w kratkę. Czasem wyszło na chwilę słońce. Za chwilę padał deszcz. Wiało, ale w lesie wiatr był znośny. Było dość zimno. Im wyżej tym zimniej.

Po ok. 1,5 h dotarłem nad Mały Staw do Schroniska Samotnia. Pogoda zrobiła się paskudna: głowę urywało, znów pojawił się deszcz, jakby z drobnym gradem i śniegiem. Ale najgorszy był porwisty wiatr. Jednocześnie kapryśna aura wyczarowała spektakularne pejzaże.

Kocioł Małego Stawu

Najlepiej było je jednak podziwiać zza okna ciepłego schroniska, przy kawie i serniczku.

Z godzinę spędziłem we wnętrzu, by się ogrzać, wysuszyć i trochę odpocząć. Właściwie plan B (jeśli nie można na Śnieżkę) na dziś zrealizowałem. I byłem bardzo zadowolony, bo widoki były przecudne.

Ale czy już wracać? Pogoda jakby ciut lepsza. Co tu można jeszcze zrobić? To idę dalej w stronę Strzechy Akademickiej - napisano na szlaku, że to tylko 15 min. Drapię się pod górę. A widoki stają się coraz rozleglejsze: w stronę Karpacza, Jeleniej Góry i gdzie tam jeszcze.

Widoki spod Strzechy Akademickiej

W schronisku nawet nie usiadłem - jakoś za blisko było poprzedniego. Myślę sobie, pójdę jeszcze trochę dalej i wyżej. Może gdzieś dojrzę Śnieżkę? I tak jeszcze szedłem przez kolejne pół godziny pod górę. A Śnieżki, jak nie ma tak nie ma. Zapytałem nawet o to dwie miłe schodzące Panie, które potwierdziły, że nie, nie widać: szyt schowany w chmurach. 

Doszedłem na wysokość ok. 1400 m n.p.m. Warunki były trudne. Całe szczęście byłem dość dobrze przygotowany i miałem odpowiednie ubranie, więc krzywda mi się nie stała. Generalnie i tak byłem przeszczęśliwy - nawet bez kapryśnej Śnieżki.

Ponad 1400 m n.p.m. - warunki zimowe

Ok. Czas wracać. Jednak im niżej, tym cieplej. No i słońce pokazuje się na dłużej. Zacząłem ściągać z siebie poszczególne warstwy ubrań i chować do plecaka. Ponad 1,5 h później i 350 m niżej zrobiło się calkiem wiosennie.

Polana 1067 m n.p.m.

A na dodatek, gdy znalazłem się na dole, pojawiła się jej wysokość Śnieżka - trochę jednak ze mnie dziś zakpiła. 

Śnieżka widziana spod Świątyni Wang

Ale nie mam jej za złe. Bo to oznacza, że będę chciał jeszcze tu kiedyś wrócić. I to koniecznie dużo wsześniej niż za kolejne 50 lat.


Tak więc zamiast planów opisanych powyżej, zrobilem dziś ponad 15 km z przewyższeniem ok. 550 m i mam na liczniku prawie 24 tys. kroków.

Ale jestem szczęśliwy!


Pozdrowienia z Karpacza 





Etykiety

zdjęcia (3075) wiara (1288) podróże (1112) Pismo Św. (774) polityka (759) po ślonsku (459) rodzina (451) zabytki (451) historia (448) Śląsk (446) Kościół (445) humor (321) Halemba (317) człowiek (296) święci (261) muzyka (244) książka (241) praca (218) gospodarka (184) sprawy społeczne (181) muzeum (159) Ruda Śląska (158) ogród (117) Jan Paweł II (116) Grupa Poniedziałek (111) miłosierdzie (111) filozofia (106) środowisko (93) sport (92) Covid19 (89) wojna (87) dziennikarstwo (81) film (75) Papież Franciszek (74) biurokracja (58) dom (48) Szafarz (47) teatr (39) varia (39) św. Jacek (36) Papież Leon (7) makro (7)