Z dzisiejszej homilii naszego Proboszcza zapamiętałem, że...
Wiara jest ryzykiem
Muszę powiedzieć, że bardzo się z tym stwierdzeniem zgadzam. Moja wiara jest ryzykiem. Przynajmniej od czasu mojego nawrócenia. Czyli od czasu, gdy przestała być tylko tradycją, religijnością, przyzwyczajeniem i czymś, co wyniosłem (i bardzo dobrze) z domu rodzinnego.
Wiara jest ryzykiem, bo jest drogą, bo jest życiem. Droga życia jest ryzykowana, bo żeby gdzieś dojść, trzeba zaryzykować.
Oczywiście można się kręcić w kółko i chodzić ciągle po tych samych, wydeptanych ścieżkach, ale wtedy się nigdzie nie dojdzie. Żeby pójść w nowe miejsca, w nowe światy, trzeba zaryzykować. Ryzyko czasem też oznacza, że człowiek pobłądzi, że niepotrzebnie się natrudził, bo i tak trzeba zawrócić i poszukać innej drogi.
Jeśli jest jednak jakieś prawdziwe ryzyko w życiu, które warto podjąć, to jest to ryzyko wiary.
Jezus dziś mówi: "Ja jestem drogą i prawdą, i życiem".
Warto zaryzykować i Mu uwierzyć.
Dobrej niedzieli
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz