Wszystkim tym, którzy tak się podniecają faktem, że Ukraińcy upamiętniają swoich bohaterów z UPA, chciałem przypomnieć, że niejaki Jeremi Wiśniowiecki do dziś ma grobowiec w Sanktuarium na Świętym Krzyżu.
| Grobowiec Jeremiego Wiśniowieckiego |
| Święty Krzyż - 2013 |
| Ołtarz z relikwiami Krzyża Świętego |
Wiem jednak, a może to być trudne do przyjęcia, że jego bohaterskie czyny nie polegały na obdarzaniu miłosierdzem swoich wrogów. Był człowiekiem niezwykle brutalnym (takie były czasy?). To on był jednym z głównych bohaterów stłumienia powstania Chmielnickiego. Łamanie kołem, podpalanie, nabijanie na pal i inne tortury były na porządku dziennym. Tamtymi ziemiami rządzili magnaci, jak Wiśniowieccy właśnie. Kozacy, Tatarzy, chłopi nie mieli nic do gadania. Za cokolwiek skazywano ich na śmierć. Zaś dla szlachty i polskich kolonizatorów tych terenów był obrońcą.
Może warto czasem spojrzeć na historię nie tylko polskimi oczyma. Bo to nie jest tak, że gdy Polacy wszczynają powstanie - to jest to tylko i wyłącznie bohaterstwo. Natomiast, gdy Polacy powstanie tłumią - to historyczna konieczność.
Nie, nie chcę bronić zbrodni band UPA. Chcę tylko powiedzieć, że polska "prawda historyczna" z prawdą nie musi mieć wiele wspólnego. I może warto przynajmniej próbować innych też zrozumieć.
Pozdrawiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz