wtorek, 3 lipca 2012

Początek urlopu

Zacząłem urlop. Jest pięknie.

Wczoraj rano pojechałem z mamą do szpitala. Nawet dość szybko wróciliśmy do domu. Niestety mamę czeka w najbliższym czasie operacja. Oby wszystko odbyło się bez komplikacji.

Potem z żoną wybraliśmy się na przedwakacyjne zakupy. Poza bardzo przydatnymi rzeczami, jak "buty do podwody", trochę żywności, preparat na komary i inne, kupiliśmy hamak do naszego ogródka, którym chwaliłem się wczoraj. Jeszcze ja też zaszalałem i szarpnąłem się na dwa nowe t-shirty (z przeceny).

Po powrocie do domu przykręciłem do okien dachowych łazienki specjalne rolety, żeby sąsiedzi już nie mogli nas podglądać. :)

Ważną częścią wczorajszego dnia było wypróbowanie hamaka. Ludzie! Jaki to był udany zakup! Moja lipka, z której, gdy ją kilka lat temu posadziłem, wszyscy się śmiali, dalej jest dosyć licha, ale ma już ok. 5 m wysokości i gdy wczoraj w jej cieniu położyłem się w hamaku, poczułem się jak w niebie: ciepły wiaterek, szum liści, śpiew ptaków (a przynajmniej gruchanie gołębi od sąsiada). Nawet nie wiem, kiedy minęła godzinka - w niebie czasu się nie liczy.

Po południu odwiedził nas mój brat. Trochę żeśmy pogadali, a synowie pochwalili mu się swoimi świadectwami. No i mój bracik zauważył, że Łukasz na swoim świadectwie ukończenia gimnazjum ma błędnie wpisaną zeszłoroczną datę.

No to mamy problem. Ela dzwoniła od razu do jego wychowawczyni. Dokument musi być wydany ponownie, a poprzednie świadectwo w oryginale trzeba oddać. Tyle, że Łukasz złożył już je w swoim nowym liceum.

Wieczorem wybrałem się jeszcze na Adorację Najświętszego Sakramentu. Nasze spotkania w nieparzyste poniedziałki każdego miesiąca są aktualne również w wakacje.

W niedzielę, gdy wróciliśmy z kościoła, moja Ela nie mogła odpiąć w naszym aucie swojego pasa bezpieczeństwa. Coś się zepsuło, a przed nami wyjazd. Umówiłem się więc w warsztacie i dziś rano pojechałem do mechanika. Diagnoza jest taka, że całe zapięcie trzeba wymienić i jutro, gdy będą mieli element na miejscu, muszę tam pojechać jeszcze raz. Przed podróżą musi to być naprawione.

Gdy wróciłem do domu, razem z Elą wybraliśmy się do Katowic, po Łukaszowe świadectwo. Miałem więc okazję zobaczyć, jak prezentuje się jego nowa szkoła. Gmach całkiem okazały:

VIII Liceum Ogólnokształcące im. Marii Skłodowskiej-Curie w Katowicach


Mam nadzieję, że będzie mu tam dobrze i z sensem się uczyło. To podobno szkoła na bardzo wysokim poziomie, a Łukasz wybrał sobie klasę o profilu matematycznym.

Zaraz obok zainteresowała mnie jeszcze wielka budowa - nowy dworzec PKP (i nie tylko):

Budowa dworca PKP w Katowicach

Póki co kończę swoje opowieści. Muszę przykręcić nowa deskę klozetową, bo poprzednia się zepsuła.

Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Etykiety

zdjęcia (980) wiara (550) podróże (411) polityka (325) Pismo Św. (269) rodzina (269) Śląsk (214) humor (206) po ślonsku (187) historia (174) Kościół (157) praca (139) człowiek (135) sprawy społeczne (124) Halemba (122) zabytki (114) muzyka (84) gospodarka (76) książka (75) Ruda Śląska (70) Jan Paweł II (68) ogród (68) filozofia (67) Grupa Poniedziałek (66) sport (57) dziennikarstwo (44) miłosierdzie (40) biurokracja (39) film (33) święci (30) muzeum (27) środowisko (26) varia (24) Papież Franciszek (21) Szafarz (18) teatr (16) św. Jacek (15)