środa, 4 lipca 2012

Polityka prorodzinna

Właśnie rząd przyjął nowe rozwiązania podatkowe związane z ulgami "na dzieci".

W skrócie chodzi o to, że rodzice, którzy mają tylko 1 dziecko, będą mogli odliczyć sobie od podatku max. 1112 zł, jeśli ich wspólny roczny dochód nie przekracza 112 tys. Czyli jeśli dochód 3 osobowej rodziny wynosi 10 tys. zł miesięcznie, ulga już się nie należy. Moim zdaniem słusznie. Przecież takie zarobki są wystarczające, by rodzinkę bez problemów utrzymać.

Jeśli dobrze zrozumiałem, w moim przypadku, dwójki dzieci, nic się nie zmienia. Możemy sobie odliczyć po 1112 zł na każde dziecko.

Zdecydowanie poprawia się w tym zakresie sytuacja rodzin z większą liczbą dzieci. Ulga na trzeciego potomka wyniesie 1668 zł, a na każdego kolejnego 2224 zł.

Myślę, że nasz rząd w tym zakresie obrał dobry kierunek. Przecież trzeba wspierać wzrost dzietności naszych rodzin.

Niezależnie od rozwiązań systemowych, zastanawiam się nad wpływem zamożności rodzin na liczbę dzieci.

Z jednej strony dziś młodzi ludzie najczęściej zanim zdecydują się na córkę lub syna, muszą swój status materialny mieć na w miarę wysokim poziomie. Stąd późny czas rodzenia pierwszego dziecka i co za tym idzie, mała liczba dzieci.

Z drugiej strony w społeczeństwach biedniejszych, a nawet skrajnie ubogich, jak w Afryce czy w Azji, problem niskiej dzietności nie występuje. Nawet u nas na Śląsku jeszcze 100 lat temu rodzinka z kilkoma czy nawet kilkunastoma dzieciakami była standardem. Można się o tym przekonać sięgając do rodzinnych archiwów lub czytając o naszej historii. Np. takie dane znalazłem w opisie Nikiszowca w książce "Czarny Ogród" Małgorzaty Szejnert.

Rodzina naszych gospodarzy z ferii w Alpach w 2009

 A przecież były to dużo trudniejsze czasy, z wysoką umieralnością dzieci z racji chorób. Na dodatek w czasach międzywojennego kryzysu oraz podczas wojen całe rodziny, a zwłaszcza dzieci cierpiały po prostu głód.

I nikt się wtedy nie zastanawiał, czy "stać go na dziecko".

Czy nie jest przypadkiem tak, że współczesny Europejczyk, w tym Polak stał się niestety zbyt wygodny, by chcieć przyjąć na siebie trud wychowania nowego pokolenia?

Myślę, że sprawy materialne, w tym ulgi podatkowe mają tu drugorzędne znaczenie.

Dobrze, że rząd przyjmuje rozwiązania, które nieco ulżą, szczególnie rodzinom wielodzietnym.

Jestem jednak pewien, że bez zmiany w naszej mentalności, w naszym myśleniu o wartości rodziny i dzieci, sytuacja demograficzna Polski nie specjalnie się poprawi.

Pozdrawiam

Ps. Siedzę sobie, pisząc powyższy tekst w salonie Renault, czekając na naprawiane auto. W poczekalni  jest przygotowany stoliczek do kredkowania dla maluchów. Przed chwilą siedziała przy nim dziewczynka z chłopczykiem. Teraz pomiędzy wypolerowanymi samochodami biega 3-latek.
Oby takich dzieciaków było jak najwięcej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Etykiety

zdjęcia (936) wiara (542) podróże (402) polityka (311) rodzina (267) Pismo Św. (261) Śląsk (209) humor (200) po ślonsku (178) historia (166) Kościół (154) praca (138) człowiek (132) sprawy społeczne (118) Halemba (116) zabytki (113) muzyka (78) książka (74) gospodarka (71) ogród (68) Ruda Śląska (67) Grupa Poniedziałek (66) filozofia (63) Jan Paweł II (59) sport (55) dziennikarstwo (43) miłosierdzie (40) biurokracja (38) film (31) święci (29) muzeum (27) środowisko (26) varia (23) Papież Franciszek (21) Szafarz (18) teatr (15) św. Jacek (14)