sobota, 5 maja 2012

Reklamacja małżeńska

W dwudziestym roku naszego małżeństwa, dziś pierwszy raz, zgłosiłem do mojej Ukochanej reklamację. 

Generalnie moja Żona bardzo o mnie dba. Zresztą ja też staram się, jak mogę, dbać o moją Lubą. 

Na przykład przed południem, specjalnie dla Niej, pojechałem do ogrodnictwa, bo dowiedziałem się od sąsiadki, że można tam kupić bzy. W okolicy gdzieniegdzie te piękne rośliny i kwitną i pachną. Ela wspominała, że byłoby pięknie posadzić je również w naszym ogródku. Niestety, ani kilka dni temu, gdy byłem w Leroy-Merlin, ani wczoraj w Obi, tego krzewu nie znalazłem. Gdy więc usłyszałem, że jest dostępny w sklepie w sąsiedniej dzielnicy, długo się nie zastanawiałem. Kupiłem trzy sztuki: biały, różowy i fioletowy. Posadziłem w ogródku. Mam nadzieję, że będą pięknie nasze bzy rosły i co roku na wiosnę zakwitną - w szczególności dla mojej Żony.

Nasze nowe bzy na tle dzisiejszego, podobno specjalnego, księżyca.

Dziś w ogóle dzień był w większości pod znakiem ogródka. 

Przywiozłem (z innego ogrodnictwa) zasadzone w skrzynkach na parapety pelargonie. 

Do szpaleru pod płotem dosadziłem dodatkowe dwie tuje, żeby uzupełnić lukę. Oczywiście żeby ta przerwa się zakryła potrzeba będzie pewnie z kilku lat, aż rośliny podrosną i rozrosną się w szerz.

Zasadziłem kupioną wczoraj w Obi różę. Opryskałem też przeciwko mszycom naszą różę pnąca, którą mamy od kilku lat przed domem.

Mniej spektakularna była wieczorna praca przy plewieniu skarpy wokół tarasu. Dużo wysiłku, końca pracy nie widać, a efekt ciągle mało zauważalny. Ogródek uczy mnie również cierpliwości.

Rozpisałem się o ogródku, a o co chodzi z tą małżeńską reklamacją?

Gdy wróciłem z prac wokół domu, czekała już na mnie kolacja: kanapki z szynką, z ogórkiem, pomidorem, serkiem - pyszności. 

A na dnie talerzyka, niewidoczna wcześniej, jedna kromka z samym masłem, jak to się u nas mówi bez bajlagi

Coś takiego zdarzyło się pierwszy raz. I właściwie nie wiem dlaczego. Gdy powiedziałem o tym Eli, zaczęła się tylko śmiać.

Tak czy inaczej, pisząc ten tekst, zjadłem kolację z apetytem (włącznie z kromką z samym masłem).

Pozdrawiam

1 komentarz:

  1. A jo myśloł że ta sznita bez bajlagi

    OdpowiedzUsuń

Etykiety

zdjęcia (980) wiara (550) podróże (411) polityka (325) Pismo Św. (269) rodzina (269) Śląsk (214) humor (206) po ślonsku (187) historia (174) Kościół (157) praca (139) człowiek (135) sprawy społeczne (124) Halemba (122) zabytki (114) muzyka (84) gospodarka (76) książka (75) Ruda Śląska (70) Jan Paweł II (68) ogród (68) filozofia (67) Grupa Poniedziałek (66) sport (57) dziennikarstwo (44) miłosierdzie (40) biurokracja (39) film (33) święci (30) muzeum (27) środowisko (26) varia (24) Papież Franciszek (21) Szafarz (18) teatr (16) św. Jacek (15)