Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Filharmonia, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Filharmonia, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 kwietnia 2014

Filharmonia Śląska

Wcześniej tego nie planowałem. Zobaczyłem gdzieś kilka dni temu informację, że Filharmonia Śląska zakończyła remont swojego gmachu i wznawia działalność we własnej siedzibie. Pomyślałem: może kiedyś tam zajrzę.

Dziś przed 15.00 wszedłem przypadkiem na ich stronę i ... zarezerwowałem bilet na 18.00. 

Budynek faktycznie odnowiony i jakby nadbudowany.













 






Filharmonii Śląskiej patronuje Henryk Mikołaj Górecki.











Kilkanaście lat temu miałem okazję być w Krakowie na koncercie jego Symfonii i muszę powiedzieć, że było to .... ciężkie przeżycie.

Dziś całe szczęście repertuar był klasyczny: Mozart, Mendelssohn-Barholdy, Rossini i Czajkowski.

Wnętrze odnowione i czyste. Dobre wrażenie robią organy i żyrandole.


Grała Śląska Orkiestra Kameralna pod kierownictwem Pana Wiesława Kwaśnego.


Oczywiście podczas samego koncertu zdjęć nie robiłem. Tylko wschłuchiwałem się w dźwięki smyczków (bo same tylko instrumenty smyczkowe grały).

Za to podczas antraktu trochę pobiegałem. Ciekawe wrażenie robi górne, dobudowane piętro na wysokości dachów Katowic. Jakby ktoś był, to tam znajdzie kawiarenkę.


W holu balkonu trafiłem na wystawkę instrumentów.


Pięknie jest siąść na widowni i posłuchać muzyki poważnej na żywo. Jednak to coś innego niż czyste brzmienie ze studia puszczane z płyty CD. Na koniec można, a nawet trzeba podziękowac muzykom oklaskami.


To był dobry, kulturalny wieczór.

Pozdrawiam

środa, 31 grudnia 2014

Kulturalny 2014

Rok 2014 był zdecydowanie jednym z najbardziej kulturalnych.

Jak to dobrze, że dożyłem czasów, gdy mogę bez problemów wybrać się na koncert, do muzeum czy na wernisaż.

Filharmonia Ślaska tuż po gruntownym remoncie - kwiecień

Industriada i Muzeum Śląskie otwarte przed otwarciem - czerwiec

Jazz na dachu Filharmonii - lipiec

Galeria u Trefonia na Halembie - lipiec

Opera Nabucco Verdiego w Opolu - sierpień

Festiwal otwarcia NOSPR w Katowicach - październik

Ekstaza św. Franciszka El Greco na Zamku Królewskim w W-wie -  październik

Muzeum Powstań Śląskich w Świętochłowicach tuż po otwarciu - listopad

Wernisaż A. Cygana w Muzeum Archidiecezjalnym w Katowicach - listopad

Filharmonia Śląska jeszcze raz - listopad

Czy ja już teraz na koniec roku 2014 mogę powiedzieć, że jestem kulturalnym człowiekiem?


Pozdrawiam

sobota, 12 września 2026

IX Symfonia Beethovena

Wczoraj na inaugurację 82. sezonu artystycznego Filharmonia Śląska zaprezentowała IX Symfonię Beethovena.


Była to dla mnie podwójna powtórka. Po pierwsze IX już wysłuchałem w tym samym miejscu raptem 2 lata temu: KLIK. Po drugie mimo, że to inauguracja, spędziłem już miły wieczór w naszej filharmonii raptem 3 tygodnie temu: KLIK.

Ale jako, że piękna nie da się przedawkować, cieszę się, że mogłem tam wczoraj być.

To była jednocześnie inauguracja sztani 🙂

Muszę powiedzieć, że wczorajsze wykonanie było monumentalne. Poza siłą orkiestry symfonicznej, wielką moc pokazał chór w dużym składzie. Okazuje się, że to jednak ma znaczenie. Chociaż koncert 3 tygodnie temu składał się z verdowskich evergreenów, wtedy tak potężnie to nie zabrzmiało - jednak w mniejszym składzie osobowym.

Orkiestra, soliści, chór

Siedząc tam, gdzie siedziałem, miałem ponadto niepowtarzalną okazję obserwować ekspresję dyrygenta - Yaroslava Shemeta. Pięknie, z pasją całe wydarzenie poprowadził.

Co by nie powiedzieć, Ludwig van Beethoven był po prostu geniuszem.

Bonn 2022 - tu Beethoven się urodził 

To był bardzo dobry wieczór - oby więcej takich w nowym sezonie.

Standing ovation


Pozdrawiam




niedziela, 28 października 2018

Eljazz

Kilkanaście lat temu, podczas targów wodociągowych w Bydgoszczy, wieczorem trafiłem do klubu Eljazz. To był jeden ze wspanialszych muzycznych wieczorów w moim życiu. Siedzieliśmy przy stoliku. Piliśmy piwo. Wokół unosiły się kłęby dymu - zwykle tego nie lubię, ale tam wtedy zrobiło to niesamowitą atmosferę. Zaraz przed nami, dosłownie na wyciągnięcie ręki, zasiedli muzycy i zaczęli grać jazz. Ale jak grali! To był po prostu odlot. Gdy szef zespołu Józef Eliasz walnął solówkę na perkusji, która trwała dobrych kilkanaście chyba minut, latałem prawie pod sufitem.

Dziś tenże zespół Eljazz występował w naszej katowickiej Filharmonii Śląskiej.

Eljazz Big Band ze Śląską Orkiestrą Kameralną

Oczywiście filharmonia to nie klub jazzowy, ale i tak koncert był świetny. Cieszę się, że mogłem po wielu latach zobaczyć i posłuchać tych samych muzyków. Choć nie mam specjalnej pamięci do twarzy, Pana Eliasza pamiętałem.

Dziś grali wyłącznie utwory Krzysztofa Komedy. Połączenie głównie dętego big bandu ze smyczkowymi kameralistami dało wspaniały efekt.

Dariusz Zboch i Józef Eliasz

Poza świetną całością, miałem też swój ulubiony fragment, bo Józef Eliasz dziś też pozwolił sobie na ognistą solówkę na perkusji. Przypomniały mi się te wrażenia sprzed lat z Bydgoszczy.

Józef Eliasz jest mistrzem

To był wspaniały koncert! Wielkie dzięki!



Pozdrawiam


P.S. Obok mnie siedziała dostojna dama, która jak wynikało z rozmowy chyba z synem, dziś w wieku 84 lat (!) była pierwszy raz w życiu na koncercie jazzowym. Było widać, że bardzo jej się podobało. Super!








sobota, 22 sierpnia 2026

Śmiech na sali

Byłem wczoraj wieczorem (zaraz po powrocie z Warszawy - dobrze, że pociąg nie miał opóźnienia) na letnim koncercie w Filharmonii Śląskiej.

Filharmonia Ślaska im. Henryka Mikołaja Góreckiego

Jeśli impreza zaczyna się od uwertury z Nabucco Verdiego, a kończy Marszem Triumfalnym z Aidy tegoż samego genialnego kompozytora, wieczór musiał być udany.

Wszystkim, a sala była wypełniona do ostatniego miejsca, się podobało. Filharmonicy wraz z chórem dali popis swoich umiejętności.

Owacja na stojąco

W przerwie rozbawił mnie do łez młody człowiek (tak ok. 15 lat), który tłumaczył chyba siostrze, że ma świetne miejsce:

- Wszystko dobrze widzę. Tylko na prawo od tej dużej gitary zasłania mi filar.

Duże... gitary 

🤣🤣🤣




poniedziałek, 25 września 2017

Kilar w rocznicę urodzin

Zaczęło sie jakoś niefortunnie.

Kilar w rocznicę urodzin w Spodku

Właściwie to miałem iść na koncert z bratem, któremu sprezentowałem bilet na jego urodziny. Niestety się rozchorował.

Wybrałem sie więc sam. Impreza zaczęła się niestety dużym skandalem. Pod Spodkiem odbywała się równolegle inna zabawa, wyposażona w nadmierną ilość decybeli. Nie wiem, jak było w niższych sektorach, ale tam gdzie siedziałem i powyżej, zza budynku dochodziło rytmiczne bum-bum, które uniemożliwiało słuchanie tego, co przygotowali artyści na naszej scenie. Okropnie się zdenerwowałem. Zresztą nie tylko ja. Dopiero przy szóstym czy siódmym utworze mogliśmy się już skupić na muzyce Wojciecha Kilara.

W połowie koncertu, gdy wyszedł na scenę prowadzący - Pan Krzysztof Materna, rozpoczął swoje wystąpienie od przeproszenia publiczności. Dziś też można było takowe znaleźć ze strony organizatorów: KLIK 

Gdyby nie ten incydent, byłoby idealnie. 

Tak na co dzień nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak wspaniałych mamy twórców na Śląsku. 
Wojciech Kilar był genialnym kompozytorem. Komponował muzykę dla licznych polskich filmów, ale również dla Hollywood. Mogliśmy wczoraj raczyć się jego przepiękną, nie tylko zresztą filmową, muzyką, do woli.

Jak część moich Szanownych Czytelników wie, lubię od czasu do czasu pójść na koncert do NOSPR-u lub do naszej Filharmonii Ślaskiej. Wczoraj obie te orkiestry mieliśmy obok siebie.

Po lewej Filharmonia Śląska, po prawej NOSPR

Jakby tego było mało, świetnie grała też orkiestra AUKSO. Dodatkowo, to co zrobił na fortepianie Ingolf Wunder porwało publiczność do owacji na stojąco. Nie gorzej zabrzmiały też przed finałem góralskie smyczki uzupełniające brzmienia symfoniczne.

Zasłużona owacja na stojąco

To czego mi zabrakło, to miałem nadzieję, że finałowy Polonez z "Pana Tadeusza" obie orkiestry zagrają razem. Trochę szkoda.


Z pewnością emocji wczoraj nie zabrakło: od tych negatywnych, aż po łagodzące dźwięki pięknej muzyki. Mimo wszystko na przyszłość proszę o wrażenia same pozytywne.


A Panu Wojciechowi Kilarowi, którego kiedyś spotkałem w sklepie na Sztauwajerach, życzę na urodziny, by mógł dalej komponować w Niebie samemu Twórcy Piękna.




Pozdrawiam




poniedziałek, 8 lutego 2016

Ba... rockowe ostatki

Wczoraj razem z żoną (!) byliśmy na baro(c)kowym koncercie w Filharmonii Śląskiej. 

Filharmonia Śląska - zdj. z archiwum

Występował Kwintet Śląskich Kameralistów. Kwintet, jak sama nazwa wskazuje, to tylko pięciu muzyków, w tym przypadku wszyscy ze smyczkami: od skrzypiec poprzez altówkę i wiolonczelę, aż do kontrabasu. Niby tylko pięciu, ale dali czadu.

Zaczęli klasycznie: Mendelssohn, Grieg, a potem w tym niewielkim składzie zagrali Walc Cesarski Johanna Strausa. I co z tego, że w piątkę? Brzmiało prawie jak wielka orkiestra symfoniczna.

W drugiej części na "tapetę" poszły pieśni żydowskie: kilka weselszych, a i te smutniejsze. By całość podsumować wszystkim znanym przebojem o miłości, o miłości do ... pieniędzy czyli "Gdybym był bogaty" z niezapomnianego "Skrzypka na dachu".

Przerwa.

Po przerwie koncert, dalej skrzypcowy, stał się rockowym. Kwintet w różnych stylach i aranżacjach przedstawił przeboje ABBY, The Beatles, Presley'a, The Doors i wielu innych. Ponieważ bardzo lubię i muzykę poważną, ale również klasykę rocka, byłem w siódmym niebie. Uśmiech na twarzy mojej ukochanej żony - bezcenny. 

W finale pojawiła się Bohemian Rhapsody Queen'ów - po prostu bajka!

Trzeba jeszcze wspomnieć, że całość poprowadził szef kwintetu Pan Dariusz Zboch, a zrobił to rewelacyjnie z dużą dawką świetnego humoru.

A taką wersję "Schodów do nieba" Led Zeppelin'ów żeście już słyszeli?




Po świetnym wieczorze wróciliśmy do domu ok. 23.00.



Pozdrawiam



sobota, 21 maja 2022

Filharmonia - dużo się działo

Byłem wczoraj wieczorem w Filharmonii Śląskiej w Katowicach.

Jak zwykle (a przynajmniej często) bilet kupiłem na ostatnią chwilę.

Przed koncertem




Działo się.

Najpierw nasza orkiestra symfoniczna pod dyrekcją Mykoła Diadiura przepięknie zagrała Symfonię Zegarową Haydna.

Następnie na scenę weszła Pani Alicja Matuszczyk ze swoim obojem i się dopiero zaczęło. Nie, nie znałem wcześniej kompozytora - Antonio Pasculliego. Ale dowiedziałem się, że był nazywany Paganinim oboju. Ponieważ, jako wirtuoz tego instrumentu nie miał zbytnio okazji znajdowania czyichś utworów, zaczął komponować sam (czasem na motywach innych utworów, co w jego czasach nie było źle widziane - wręcz przeciwnie). Wczoraj wysłuchaliśmy Koncert obojowy na temat z opery Faworyta Gaetano Donizettiego. Nie wiem, jak grał Pascualli, ale Pani Alicja dała wirtuozerski popis. Choć była to zdecydowanie muzyka klasyczna, momentami miałem wrażenie, że jestem na koncercie jazzowym i to takim, gdzie marynary fruwają pod sufitem. Nie znam się, nie wiem, co Solistka miała w nutach, ale mi to brzmiało, jak kunsztowna improwizacja - po prostu ogień!

Po przerwie mogliśmy jeszcze napawać się Mozartem. Ja chodziłbym do filharmonii nawet wtedy, gdyby innych kompozytorów nie było w ogóle. Symfonia Haffnerowska to wspaniałe dzieło Amadeusza. Można słuchać i słuchać.




Trzeba jeszcze wspomnieć, że Dyrygent - Pan Mykoła Diadiura jest Ukraińcem od lat pracującym również w Polsce (ale także w Rosji, Japonii czy Korei). Zauważyłem od razu, że poszetkę w marynarce miał w barwach narodowych Ukrainy. Zresztą wszyscy muzycy mieli przypięte wstążeczki z tym akcentem.

Na koniec, gdy wyklaskaliśmy zasłużony bis, zagrali - jeśli się nie mylę - melodię ze swojego hymnu z niesamowitą końcówką, gdy dźwięki orkiestry gasły do zera i cała sala pozostała w długiej, absolutnej ciszy. To była najpiękniejsza modlitwa o pokój, jaką przeżyłem.




Pokoju życzę







czwartek, 2 października 2025

Konkurs Chopinowski

Właśnie się zaczyna Konkurs Chopinowski.

To chyba ewenement w skali Świata. W tym roku do rywalizacji przystąpiło rekordowo dużo pianistów: 84 z 20 krajów, w tym 13 Polaków, 13 Japończyków i aż 28 Chińczyków.

W sali Filharmonii Nardowej, którą w tej chwili oglądam w TVP Kultura, miałem okazję wysłuchać koncertu 2 lata temu.

Filharmonia Narodowa

Wszystkim życzę sukcesu, choć wygrać może tylko jedna osoba.

A słuchczom wspaniałych wrażeń.




Pozdrawiam





czwartek, 31 grudnia 2015

Rok 2015 - podsumowanie

Kończy się rok 2015.

Wiele się w mijającym czasie działo. Trudno objąć myślą wszystko.

Jeszcze w styczniu zdarzyło mi się spotkanie z biskupem Adamem i jego szczególne błogosławieństwo z Duchem Świętym w tle.

Błogosławieństwo

W lutym spędziłem tydzień w Izraelu nad Jeziorem Galilejskim, a potem na kilka godzin trafiłem do Jerozolimy.

Jezus Zmartwychwstał. Grób pusty!

Nie jestem pewien, czy to najważniejsze wydarzenie marca, ale znów trochę przypadkiem uczestniczyłem w koncercie IV Symfonii Henryka Mikołaja Góreckiego.


Filharmonia Śląska

W kwietniu rozpoczęło się największe doświadczenie mojego dotychczasowego życia - poważna choroba żony. Ból, strach, niepewność, ogromne cierpienie, miesiąc w szpitalu, kolejne miesiące powolnego wracania do w miarę normalnego funkcjonowania. 


Jeden ze szpitalnych korytarzy

Maj był miesiącem matury mojego starszego syna. Jak sam powiedział, z racji szpitala mamy, w domu był egzamin dojrzałości, a w szkole matura. Faktycznie, jestem mu bardzo wdzięczny, bo on przejął wtedy na siebie większość domowych obowiązków. Oba egzaminy zdał celująco.


W ogrodzie zakwitły bzy

W czerwcu bardzo unikatowym wydarzeniem było wspólne z synami wyjście do teatru


Teatr Nowy w Zabrzu

Na przełomie czerwca i lipca uczestniczyłem w pielgrzymce po Italii. To było niezapomniane przeżycie. Na dodatek dostałem od Boga niesamowity prezent w postaci niezaplanowanej wizyty w Kaplicy Sykstyńskiej, co było moim marzeniem, gdyż w tym roku przeczytałem między innymi świetną biografię Michała Anioła

Kaplica Sykstyńska

Potem jeszcze, bez żony niestety, z młodszym synem odpoczywaliśmy na Chorwacji

Z sierpnia wspomnę dwa wydarzenia. Po różnych wcześniejszych perypetiach, w końcu zwiedziłem Muzeum ks. Popiełuszki we Włocławku, gdzie na Kujawach dość często bywam z racji moich obowiązków zawodowych. W tym miesiącu miałem też przyjemność wysłuchać koncertu m.in. Szymona Nehringa późniejszego finalistę Konkursu Chopinowskiego.


Szymon Nehring

We wrześniu spędziliśmy weekend w Beskidach (pierwszy raz żona była w stanie pojechać ze mną), gdzie (oczywiście bez żony) uczestniczyłem w ciekawej lokalnej pielgrzymce na Rycerzową. Było zimno, mokro, paskudnie i ... niesamowicie pięknie.

Na Rycerzową

Pochwalę się, w październiku kupiłem nowy aparat fotograficzny. Podczas weekendu z Grupą Poniedziałek ze szczytu Ochodzitej w Koniakowie zrobiłem jedno z ciekawszych - moim zdaniem - zdjęć tego roku.

Z Ochodzitej



Muzeum Śląskie

Polityka, o której też dość regularnie się na tym forum wypowiadam, nie jest, jak widać powyżej, główną domeną moich aktywności. Jednak w grudniu pojechałem do stolicy nieco towarzystwo uspokoić. :)

Sejm


To był rok i trudny, i piękny. Były łzy bólu i łzy szczęścia. Za wszystko chciałem dobremu Bogu podziękować.

Tak, dobremu Bogu, bo był to rok, w którym coraz bardziej doświadczałem tej właśnie prawdy, że

Bóg jest dobry.


Pozdrawiam



sobota, 28 sierpnia 2021

Wieczór w Filharmonii

Wczoraj wieczorem, pierwszy raz od wybuchu pandemii, wybrałem się do Filharmonii Śląskiej.

Muzyka wieczorna

Grała Śląska Orkiestra Kameralna, zaczynając od Eine kleine nacht Musik oraz śpiewał Chór Filharmonii Śląskiej. Wszystkie utwory, od Mozarta po kompozytorów współczesnych, łączył temat: Muzyka wieczorna.

Jak to mam w zwyczaju, bilety kupiłem na ostatni moment i trafiłem do pierwszego rzędu, zachowując bezpieczny 1,5 m dystans do pierwszego skrzypka. 

Niemal w środku Zespołu

Pewnie inaczej słucha się muzyki z balkonu czy ze środka sali koncertowej, ale mnie dodatkowe dźwięki skrzypnięcia krzesła muzyka, sympatyczne kichnięcie wiolonczelistki czy oddechy dyrygenta nie przeszkadzały. Czułem się za to niemal jak członek Zespołu, czując ich więź. A dodatkowo byłem w stanie wychwycić nuty i wirtuozerię wykonania, których w innym miejscu pewnie bym nie dostrzegł.

O samej muzyce nic nie napiszę. Kto nie był - niech żałuje. Ja w każdym bądź razie cieszę się, że znów mogłem dotykać piękna, czasem się wzruszyć lub zachwycić. Sporo było też radości.

To był bardzo dobry muzyczny wieczór.

Filharmonia wieczorna

Za chwilę rozpoczyna się nowy sezon artystyczny. Kto może - zachęcam.


Pozdrawiam





Etykiety

zdjęcia (3131) wiara (1316) podróże (1138) Pismo Św. (788) polityka (774) historia (463) po ślonsku (462) zabytki (462) Kościół (457) rodzina (455) Śląsk (454) humor (328) Halemba (325) człowiek (302) święci (276) muzyka (248) książka (245) praca (220) gospodarka (186) sprawy społeczne (182) muzeum (160) Ruda Śląska (158) Jan Paweł II (119) ogród (118) miłosierdzie (112) Grupa Poniedziałek (111) filozofia (107) wojna (95) środowisko (95) sport (93) Covid19 (89) dziennikarstwo (84) film (76) Papież Franciszek (75) biurokracja (58) Szafarz (51) dom (49) teatr (39) varia (39) św. Jacek (37) Papież Leon (11) makro (7)