Dziś z Kos wybrałem się do tureckiego Bodrum - a to przecież już w Azji.
![]() |
| I ❤️ Bodrum |
To na tyle blisko, że prom dopływa raptem w 30 min.
Nigdy wcześniej nie byłem w Turcji. Cieszę się, że miałem dziś taką okazję.
Jako, że podróże kształcą (choć nie wszystkich), podzielę się ciekawostkami, o których właśnie się dowiedziałem.
Mauzoleum
W pierwszej połowie IV w. przed Chrystusem władcą Karii był Mauzoleos. Między innymi przeniósł stolicę krainy do Halikarnasu. Dziś zwanego Bodrum. Jeszcze za swojego życia zaczął tu budować dla siebie potężny, wspaniały grobowiec. Budowla ta została zaliczona do siedmiu cudów świata starożytnego.
![]() |
| Rzeźba - makieta Mauzoleum |
Dziś z jego grobowca, po kolejnych trzęsieniach ziemi, niewiele zostało. Jednak nazwa "mauzoleum" pochodząca od jego imienia wpisała się w historię świata.
Po trupach do zwycięstwa
Również w IV w. przed Chrystusem (choć już po śmierci Mauzoleosa) Halikarnas zapragnął zdobyć Aleksander Wielki. Do miasta prowadziły dwie bramy. Wojskom macedońskim nie udało się sforsować bramy wschodniej. Przypuścili więc atak od zachodu przez Bramę Myndos. Gdy pod atakującymi zarwała się kładka nad fosą, wojska Aleksandra Wielkiego tak długo atakowały, aż trupy żołnierzy zasypały fosę i po nich dostano się do miasta.
![]() |
| Brama Myndos |
Nawet w przenośni i dziś pójście po trupach do zwycięstwa jest zwyczajnie nieludzkie i haniebne.
Karat złota
Bodrum jest znanym centrum światowego złotnictwa. Jednostka miary czystości złota - karat wywodzi się z... drzewa chleba świętojańskiego inaczej zwanego szarańczynem strąkowym. Starożytni kupcy zauważyli, że nasiona wydobywane ze strąków karobu (to kolejna nazwa) mają niezwykle wyrównaną masę – niemal każde waży około 0,2 grama. Z tego powodu w rejonie Morza Śródziemnego i na Bliskim Wschodzie nasiona karobu stały się naturalnym, powszechnie dostępnym odważnikiem na wagach szalkowych do ważenia minerałów, drogocennych kamieni oraz złota.
![]() |
| Zatrzymaliśmy się pod drzewem chleba świętojańskiego - z karatami |
Podziwiliśmy wyroby pracowni złotniczej. Złota nie kupiłem. Zdjęć nie można było robić.
Dzisiejszy kilkugodzinny wypad do Azji był bardzo pouczający. Taki ze mnie mały Marco Polo. On to dopiero potrafił wzbogacać swoją wiedzę podróżami po Azji.
Pozdrawiam już z Europy




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz