Dziś przed 7.00 wyjechałem do pracy.
Ciemno, zimno, leje.
Wyjechałem z garażu. Wycieraczki pracują. Reflektory świecą.
Ale jakoś mało co widzę. Przed przejściami dla pieszych zwalniam prawie do zera, bo nie wiem, czy ktoś nie chce przejść.
W pierwszym dniu 58. roku życia, myślę sobie, że źle ze mną - padło mi już chyba na wzrok.
Jadę powoli. Skrzyżowanie. Jedno, drugie. Rondo. Światło zielone - ok. Zaraz zmieni się na czerwone. Stanę.
Ale czemu nic nie widzę?
A! Na Halembie nie świecą latarnie! Dlatego tak ciemno!
Kto tym zarządza, żeby w taki poranek, jak dziś, zgasić całe osiedle?
Przecież to się prosi, o jakąś katastrofę.
Trzymajcie się!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz