sobota, 28 lutego 2026

Sezon rowerowy - po rekordzie

Sezon rowerowy uważam za otwarty. 

Dziś pierwsze 10 km wokół kopalni

A jeszcze się tu nie chwaliłem, że zeszły rok 2025 zamknąłem rekordem wszechczasów (a przynajmniej, gdy dane są rejestrowane, bo w dzieciństwie być może przejeżdżałem więcej). 


1220 km to dla mnie bardzo dużo.


A wracając do dzisiejszego dnia, to muszę powiedzieć, że nawet podjazdy poszły nadzwyczaj gładko. Widać, zimowe kręcenie na rowerku stacjonarnym przyniosło efekt.



Zdrowia życzę




piątek, 27 lutego 2026

Małujowice - kościół

Kiedyś, ileś tam lat temu, zapisałem sobie w swoich notatkach hasło: Małujowice - kościół.

Znalazłem gdzieś informację, iż w tym wiejskim kościółku znajdują się wspaniałe gotyckie polichromie i chciałem je zobaczyć.

Dziś, jadąc do Brzegu, nagle zobaczyłem na skrzyżowaniu drogowskaz: Małujowice 0,5 km. Prawie z piskiem opon zahamowałem i skręciłem.

Kościół w Małujowicach

Niestety, kościół, jak się okazało Sanktuarium św. Jakuba, był zamkniety. Nic nie zobaczyłem. W gablotce był nr telefonu do kościelnego, że pielgrzymki chcące wejść do kościoła, mogą zadzwonić. Zadzwoniłem, tłumacząc, że nie jestem pielgrzymką, ale chętnie zobaczyłbym wnętrze. Niestety, kościelny słabym głosem poinformował, że jest chory i nie da rady. Ewentualnie mogę telefonować do proboszcza. Po okrążeniu kościoła zdecydowałem się na drugi telefon. Proboszcz odebrał (bo myślał, że to wezwanie do umierającego), ale nie mógł rozmawiać, bo był u wójta. Trudno. Pojechałem do Brzegu.

Zjadłem obiad, trochę połaziłem i powoli wracałem do auta. Ktoś zadzwonił. Myślałem, że kolejny raz z Canal+ w sprawie przedłużenia umowy. Okazało się, że... oddzwonił proboszcz z Małujowic. Wróciłem i mogłem podziwiać niesamowite, kilkusetletnie polichromie.

Całe ściany w obrazach

Krzyż na belce tęczowej

Widok z chóru

Misterne zdobienia stropu

Wszystko wymalowane

Wejście do kościoła



Cudowne miejsce. Ale się cieszę, że mogłem to zobaczyć.

Wielkie dzięki dla Proboszcza, który mi otworzył drzwi do kościoła.







środa, 25 lutego 2026

Ołowiane dzieci - moja historia

Dopiero teraz zacząłem oglądać.


Historia jest mi znana od lat. Bo to kawałek też mojego życia.

Wychowałem się 20 km od Huty Szopienice. W roku 1974 miałem 5 lat. Jestem równieśnikiem pacjentów Dochtōrki Pani Jolanty Wadowskiej-Król.

Nie, nie chorowałem na ołowicę. Ale huta ołowiu to nie był jedyny zakład w naszej okolicy. U nas na Halembie były i kopalnia, i elektrownia. Wokół pracowały: huta,  koksownia i wiele innych zakładów przemysłu ciężkiego. W latach 70 nikt się żadnymi normami środowiska nie przejmował. Ekologia to w PRL-u był temat zakazany. Wtedy liczyło się wykonanie planu (to był taki sposób zarządzania w socjalizmie), a właściwie jego przekroczenie o ileś tam procent. 

Ani my dzieci (co oczywiste), ani nasi rodzice i dziadkowie nie zdawaliśmy sobie sprawy z zagrożeń środowiskowych. Bawiliśmy na dworze w piskownicy w czarnym piasku. Jeśli do naszej piskownicy pod blokiem raz na kilka lat dowieziono nowy piasek, był on żółty tylko przez krótki czas. Graliśmy w piłkę pomiędzy piaskownicą a hasiokym (śmietnikiem) w tumanach kurzu. Mieszkałem bezpośrednio nad rzeką Kłodnicą, która była jednym wielkim śmierdzącym ściekiem, w której płynęła gęsta, czarna, smołowata ciecz. Nigdy - do dzisiaj (!) nie dało się w niej zamoczyć nóg.

Ja dopiero w latach 90 odkryłem, że wróble są kolorowe. Zawsze były po prostu czarne - jak się potem okazało, na skutek środowiska w jakim żyły. 

Mimo wszystko dzieciństwo miałem szczęśliwe. Choć byłem dość wątłym i chorowitym chłopcem, nikt tego nie wiązał z fatalnym stanem środowiska naturalnego.


Poprawiło się u nas dopiero w latach 90 z dwóch powodów: Po pierwsze, znaczna część przemysłu ciężkiego upadła wraz z upadkiem socjalizmu. Po drugie, pojwiła się kwestia ekologii i normy emisji szkodliwych czynników.

Zresztą sam znaczną część swojego zaangażowania zawodowego, gdy po studiach zacząłem pracę w roku 1994, poświeciłem ochronie środowiska.

Dużo się w tej materii udało. Jednak nie wszystko. Za swoją osobistą porażkę uznaję fakt, że rzeka Kłodnica do dziś nie prowadzi czystych wód. Co prawda pluskają się w niej już od wielu lat dzikie kaczki, ale jej wody w dalszym ciągu są silnie zanieczyszczone. 

Niestety do dziś żadne jednostki państwowe za to odpowiedzialne zupełnie się tym nie przejmują. Nie ma kontroli, nie ma badań, nie ma reakcji. Coś o tym wiem, bo wielokrotnie próbowałem interweniować i zawsze odbijałem się od betonowego muru nieruchawej biurokracji. 

A może ten mur jest wyłożony ołowiem?





poniedziałek, 23 lutego 2026

4 lata wojny

Właściwie to nie wiem, co napisać.

Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku

Nie wiem, co napisać, bo to się nie mieści w głowie, że to rosyjskie barbarzyństwo dalej trwa i jeszcze się nasila.


To może tylko kilka podstawowych haseł:

  • Agresorem jest Rosja ze zbrodniarzem Putinem na czele
  • Ukraina z Prezydentem Zełenskim bohatersko broni swojej niepodległości, nienaruszalności granic i wolności
  • Ukraina broni jednocześnie inne europejskie kraje przed rosyjskimi imperialnymi zakusami
  • Wszelka pomoc i wsparcie okazane Ukaińcom jest zasadne, konieczne i dobre

I więcej nie będę pisał.

Milczeniem uhonoruję ofiary wojny




😪




niedziela, 22 lutego 2026

95 lat od płockiego objawienia

Działo się to 95 lat temu - 22 lutego 1931 r. w Płocku przy Rynku.

Ostatni raz byłem tam na poczatku obecnego miesiąca (zdjęcie z X 2025)

W klasztorze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, gdzie 26-letnia siostra Faustyna przebywała od 1930 roku, w „Dzienniczku" tak to wydarzenie opisała: 

Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady". Jezus polecił jej: „Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: «Jezu, ufam Tobie»

Dziś powstaje tu nowe Sanktuarium 


To obraz dziś znany absolutnie na całym świecie.

Gdzieś pod Paryżem



Jezu ufam Tobie



Arcy na Wielki Post

Dziś proponuję oddać głos naszemu Arcybiskupowi - Andrzejowi Przybylskiemu:

Trzy pokusy, z którymi musi rozprawić się Jezus na pustyni, są przypomnieniem trzech niebezpiecznych postaw, które mogą niszczyć życie. 

Góra Kuszenia - luty 2018



Pierwsza dotyczy łatwizny. Jezus nie chce przemienić kamieni w chleb, choć wydawałoby się, że ten cud rozwiązałby problem głodu na świecie. Żeby był chleb, trzeba się mocno napracować. Dziś, dzięki postępowi w technice i licznym ułatwieniom wydaje się, że życie jest łatwiejsze. A jednak wymaga ono od każdego sporego wysiłku. Ten wysitek jest potrzebny w każdej sferze życia - w budowaniu i trwałości życia rodzinnego, w wychowaniu dzieci, w nauce i pracy, w trosce o dobro wspólne, a także w trosce o wiarę i w dawaniu świadectwa o Jezusie. Dobro i prawda wymagają wysiłku, natomiast zło i grzech pociągają nas swoją łatwością i drogą na skróty.

Druga pokusa dotyczy wystawiania Boga na próbę przez oczekiwanie od Niego nadzwyczajnych interwencji i działań. Diabeł kusi Jezusa, aby rzucił się z góry, licząc na pomoc aniołów. To prawda, że droga wiary ma w sobie wiele nadprzyrodzonych doświadczeń, jest naznaczona cudownymi uzdrowieniami i przeżyciami, potrzebuje charyzmatycznych uniesień, ale nie one stanowią cel naszej wiary. Droga do nieba nie jest rzucaniem się z góry, ale wspinaczką na szczyt, krok po kroku, w prostocie i mądrości, z rozwagą i rozumem, pod przewodnictwem Słowa Bożego i nauczania Kościoła.

Trzecia pokusa to propozycja osiągnięcia bogactwa i władzy w zamian za ukłony w stronę diabła. To pokusa kompromisów, odejście od przykazań Bożych i samego Boga w zamian za dobra tego świata. To zdrada wartości chrześcijańskich dla utrzymania się w strukturach władzy, sukcesu czy popularności.



Wielkopostną odpowiedzią na te pokusy są trzy duchowe praktyki: post, modlitwa i jałmużna. 

sobota, 21 lutego 2026

Kruszwickie tradycje

Wrócę jeszcze raz do Kruszwicy. I to tej przedhistorycznej i przedchrześcijańskiej.

Spałem u Piasta Kołodzieja. Tuż obok Mysiej Wieży.

Hotel obok Mysiej Wieży

W tej wieży zginął zły władca - Popiel, zjedzony przez myszy.

Mural na sąsiedniej kamienicy

W hotelu pamiętają o tych prastarych legendach i tradycjach, i ciagle je kultywują. Brawo!

Chwytacz gryzoni

🤣🤣🤣



 

środa, 18 lutego 2026

Kruszwicka Kolegiata

Zachwyciła mnie dziś ta romańska świątynia:

Bazylika Kolegiacka św. Piotra i Pawła w Kruszwicy

To jeden z najstarszych kościołów w Polsce, bo pochodzi z pierwszej połowy XII w. Mógł go ufundować Bolesław Krzywousty.

Nawa główna zza krat

Tu od 1123 lub 1124 roku istniało biskupstwo, które w połowie XII wieku przeniesiono do Włocławka.

Spojrzenie w tył

W 1148 roku w kruszwickim kościele miał miejsce ślub Judyty - córki Bolesława Krzywoustego z Ottonem - synem Albrechta der Bär (Niedźwiedzia), Margrabią Marchi Północnej.

Jak widać dobre relacje Polsko - Niemieckie zawsze warto było pielęgnować.


Bardzo stare to czasy, ale i dziś Kolegiata była pełna chrześcijan:

Środa Popielcowa

Dobrze było tam być.

Stare mury pamietające pierwsze pokolenia chrześcijan na tych ziemiach


Pozdrowienia z Kruszwicy




wtorek, 17 lutego 2026

Zaczynamy Wielki Post

No i już jutro zaczynamy Wielki Post (jak ten czas leci).

U nas na Halembie przed kościołem właśnie ktoś rozpoczął akcję promocyjną:


Muszę powiedzieć, że bardzo mnie to rozbawiło w kontekście Środy Popielcowej. Plakat dokładnie pokazuje od czego powinniśmy się powstrzymać w tym dniu 🤣

Już dziś św. Jakub w swoim Liście mówi:

Kto doznaje pokusy, niech nie mówi: «Bóg mnie kusi». Bóg bowiem ani nie podlega pokusie do zła, ani też nikogo nie kusi.

A wcześniej:

Błogosławiony mąż, który oprze się pokusie: gdy zostanie poddany próbie, otrzyma wieniec życia, obiecany przez Pana tym, którzy Go miłują.


Sam nie jestem specjalistą od odpierania pokus. Bóg wie.

Jeśli mogę jednak cokolwiek, jako człowiek już w słusznym wieku, doradzić na Wielki Post, to proponuję nie skupiać się na pokusach, a bardziej zwracać uwagę na dobro.

Mam taką intuicję z własnego doświadczenia, że im bardziej nie chcę popełniać jakiegoś grzechu, tym bardziej w niego wsiąkam. Najlepszym dla mnie wyjściem jest tu wpadnięcie w miłosierne ręce Ojca. Zachwyt Jego dobrocią powoduje, że o pokusach i grzechach się zapomina. I choć dalej się je popełnia - pewnie tak będzie do końca życia, to w świadomości Bożej obecności, "choćby grzechy były jak szkarłat, nad śnieg wybieleją".


Dobrego Wielkiego Postu! 



niedziela, 15 lutego 2026

Miękkość skały

Dokładnie rok temu miałem okazję podziwiać, jak bardzo marmur może być mięciutki, plastyczny i giętki.

Porwanie Prozerpiny przez Plutona - Bernini

To jest niewiarygodne, że Bernini tak potrafił.

Poza tym, że miękki, to jak widać, marmur jest w ruchu, w dynamice, w silnych emocjach.


Gdyby ktoś był w Rzymie, to gorąco polecam Villę Borghese.


Takiego cudnie pięknego urobku z kamieniołomów w Carrarze, jest tam więcej. Dużo więcej.


Polecam!




Mądrość Syracha

Nie wiem, jak było w oryginale, ale dla mnie Księga Mądrości Syracha to czysta poezja: 

Jeżeli zechcesz, zachowasz przykazania,
a dochowanie wierności zależy od Jego upodobania. 
Położył przed tobą ogień i wodę, 
po co zechcesz, wyciągniesz rękę. 
Przed ludźmi życie i śmierć, 
co ci się spodoba, to będzie ci dane. 
Ponieważ wielka jest mądrość Pana,
ma ogromną władzę i widzi wszystko. 
Oczy Jego patrzą na tych, co się Go boją 
– On sam poznaje każdy czyn człowieka. 

Nikomu On nie przykazał być bezbożnym
i nikomu nie zezwolił grzeszyć.

Biblia Gutenberga w Pelplinie



Przede wszystkim jednak, to czysta Mądrość. Tu nie ma co komentować. Trzeba tylko chłonąć.


Dobrej niedzieli!




sobota, 14 lutego 2026

Zakochany

Tak się zdarzyło, że właśnie w 14 dniu lutego po raz pierwszy zobaczyłem Ziemię Świętą.

14 lutego 2015 23:29 - lądowanie w Tel Awiwie

Zakochałem się po uszy.


Dokładnie rok temu miałem wielką przyjemność uczestniczyć w odpustowej Eucharystii ku czci św. Cyryla i Metodego przy grobie tego pierwszego w Rzymie, w kościele św. Klemensa.


Tu moje zakochanie jest wielowymiarowe. Kocham Liturgię z Eucharystią na czele. Kocham Kościół, który ją sprawuje. Kocham śpiew kościelny od gregorianki zaczynając, poprzez na przykład powyższe pieśni w językach starosłowiańskich, aż do współczesnych kanonów z Taizé. Trzeba tu jeszcze dodać wszelką inną muzykę, która pomaga budować wiarę: od Mesjasza Haendla, poprzez Pasję Bacha, po Requiem Mozarta z setkami innych wspaniałych utworów.

Jako, że św. Walenty - patron zakochanych zajmuje kartkę w kalendarzu wraz z Cyrylem i Metodym - patronami Europy, muszę też wyrazić moje zakochanie względem Starego Kontynentu. 




Cieszy mnie to miejsce na Ziemi, z jego historią, kulturą, religią, wartościami, które tu się ukształtowały. Lubię tu żyć. Lubię zwiedzać jego miasta i regiony. 


I właśnie również rok temu 14 lutego miałem okazję podziwiać jeden z największych zbiorów dzieł europejskich - Muzea Watykańskie.

14 lutego 2025 - podziwiam dzieła Rafaela

Jak ja lubię podziwiać obrazy, rzeźby, freski, mozaiki, witraże. Mogę łazić po galeriach, katedrach, kościołach, wystawach całymi godzinami. Nigdy mi się nie znudzi.


Zakochany jestem też w wielu ludziach. Od mojej wspaniałej Żony zaczynając.



Podobno zakochanie mija. Może i tak. Ale trzeba je w sobie pielęgnować, wtedy może trwać wiecznie - czego sobie i Wam życzę.

 



czwartek, 12 lutego 2026

Krepel spōlōny

U nōs na Ślōnsku na pączki gōdō sie kreple.

Jõ sie dzisiej trocha pomaszkycił i tera moje kreple wyglōndajōm tak:



Zdrowia!


środa, 11 lutego 2026

Dzień Chorego

Mniej więcej rok temu spędziłem tydzień w szpitalu.


Ja akurat jakoś specjalnie chory nie byłem. Po wielu miesiącach oczekiwania, dostałem się na obserwację i badania po wcześniejszych dość ostrych incydentach.

Dziś w Dniu Chorego przypominam sobie moich, faktycznie wtedy chorych, współpacjentów z pokoju.

Młodszy, momentami bardzo cierpiący na okrutny ból w kręgosłupie, gdy trochę mu odpuściło, okazał się cudownym człowiekiem. Dawniej był narkomanem, ale wygrzebał się z tego świństwa. Ożenił się, pracował. Wraz z żoną, która poczęstowała nas pysznymi pączkami w Tłusty Czwartek, oczekiwali narodzin syna.

Starszy Pan, do niedawna wykładowca na Uniwerytecie, borykał się z dolegliwością, która dosłownie przypierała go do ziemi. Jeszcze kilka miesięcy temu był eleganckim wyprostowanym, wysokim dżentelmenem. Na moich oczach stawał się coraz bardziej niedołężnym starcem. Trudno było i jemu i jego wspaniałej, opiekuńczej żonie oswoić się z nową, coraz bardziej niepokojącą sytuacją.


Myślę dziś o nich i proszę Boga o zdrowie dla nich i dla wszystkich chorych. Wiem też, że powrót do zdrowia nie zawsze jest możliwy. Wtedy, dobry Boże daj cierpliwość w znoszeniu choroby i dobrych ludzi wokół.





wtorek, 10 lutego 2026

Dlaczego Piłsudski w Nysie?

Muszę powiedzieć, że zupełnie tego nie rozumiem.

W samym środku Nysy, naprzeciwko Bazyliki postawiono pomnik Marszałka Piłsudskiego.

Nysa

Na pomniku napisano "W setną rocznicę odzyskania niepodległości. Polacy. AD. 2018".

To ja chciałem przypomnieć "Polakom", że Neiße, gdy Polska odzyskiwała niepodległość w roku 1918 nie miała z tym faktem nic wspólnego, bo te ziemie żadnym wcześniejszym zaborom nie podlegały.

Serio, nie ma żadnej innej osoby w ponad 800-letniej historii Nysy, którą warto by było upamiętnić na Rynku? 

Sam bym był w stanie wymienić kilka znakomitych postaci związanych z tym pięknym śląskim miastem: któryś z wielkich Biskupów Wrocławskich, np. Karol Habsburg (założyciel Carolinum), Christoph Scheiner - najwybitniejszy astronom XVII w., Eichendorff - największy romatyczny śląski poeta i dziesiątki innych.

 

Owszem, doczytałem, że Piłsudski był tu raptem przez tydzień więziony w Twierdzy Nyskiej. Można to było upamiętnić tablicą pamiątkową na jakimś murze warowni.


Chyba, że chodzi o to, by wyprzeć z ludzkiej pamięci historię Śląska i zamienić ją na to, czym karmi się nas wszystkich od czasu PRL-u.



Przykre




poniedziałek, 9 lutego 2026

Katedra w Opolu

Po 10 latach prac renowacyjnych, kilka tygodni temu ponownie otwarto Katedrę w Opolu.

Katedra opolska - za murami

Wracając z Otmuchowa, wpadliśmy na chwilę do Opola.

Nawa główna

Proponuję kilka detali:

Szklana podłoga eksponująca pozostałości Romańskiej Kolegiaty z XIII w.

Renesansowe epitafium Mikołaja 

Barokowe epitafium rodziny Skopów - cudeńko

Ołtarz główny zabudowany na piaskowcu z wykopalisk archeologicznych 

Sarkofag ostatniego Księcia Opolskiego - Jana Dobrego zm. 1532

Ołtarz w Kapilcy Piastowskiej

MB Opolska (skradziona Piekarska)

Warto było na chwilę tam wejść. Również na spotkanie z Najważniejszym.

Adoracja


Piękny jest nasz Śląsk





niedziela, 8 lutego 2026

Michael Willmann w Otmuchowie

W przepięknym kościele w Otmuchowie, jak nigdzie, znajdują się aż trzy oryginalne obrazy "śląskiego Rembrandta" - Michaela Willmanna, dla tegoż kościoła namalowane.

Miałem dziś po niedzielnej Mszy Św. okazję je podziwiać.

W ołtarzu głównym znajduje się "Święty Mikołaj błogosławiący rozbitków” z roku 1695.


W bocznej kaplicy można znaleźć drugiego z patronów kościoła: Zaśnięcie św. Franciszka Ksawerego.



A w przeciwległej kaplicy podziwiałem Ścięcie św. Jana Chrzciciela.


Dziś właśnie, jak się okazało, Ksiądz Proboszcz zaingurował obchody 325-lecia konsekracji kościoła, która miała miejsce w roku 1701, po raptem kilku latach  budowy tej monumentalnej świątyni.

Kościół św. Mikołaja i św. Franciszka Ksawerego

Pięknie góruje ona nad miasteczkiem.

A gdy wejść do środka, można się zachwycać do woli, nie tylko obrazami Willmanna.

Nawa główna


Pozdrowienia z Otmuchowa



sobota, 7 lutego 2026

Bazylika w Nysie

Ależ dawno tu nie byłem!

Bazylika św. Jakuba i św. Agnieszki w Nysie


Wiem, pora roku i pogoda nie zachęca do podróży. Ale kilka dni temu, gdy gdzieś rzuciłem hasłem "Byle do wiosny!", ktoś mi odpowiedział, że trzeba żyć chwilą obecną, a nie oczekiwaniem. Ma rację.

Nyska Bazylika św. Jakuba i św. Agnieszki zachwyca swoim wnętrzem od pierwszego spojrzenia.

Nawa główna

Bardzo ucierpiała w czasie II wojny światowej, a właściwie w roku 1945 od Armii Sowieckiej, gdy ta już opanowała miasto. Barbarzyńcy ze wschodu zwyczajnie ją spalili wraz z wielkim barokowym ołtarzem i jej innym wyposażeniem, co spowodowało zawalenie się dachu.

Nie zmienia to faktu, że dziś można podziwiać jej odbudowaną bryłę z monumentalnymi kolumnami. 

Nawa boczna w stronę wyjścia

W środku znalazłem też wiele ciekawych detali.


Św. Anna

Boczny ołtarz z krucyfiksem

Inny boczny ołtarz

Nagrobek Baltazara von Promnitza - biskupa wrocławskiego 

Epitafium zapewne innego z wrocławskich biskupów

I jeszcze jeden

Duże wrażenie zrobiło na mnie wyjście ze świątyni.

Wyjście pod chórem

Lubię tego typu miejsca. Dobrze, że są. Są one wyrazem wiary, kultury, historii, wartości, którymi żyły poprzednie pokolenia naszych ojców - Ślązaków.

Są też świadectwem, że byliśmy i jesteśmy częścią wielkiej europejskiej kultury. 

Wiecie jakie miałem pierwsze skojarzenie, gdy wszedłem do wnętrza? Z gotykiem katalońskim i bazyliką Santa Maria del Mar w Barcelonie:

Santa Maria del Mar w Barcelonie

Gdy porównuję teraz zdjęcia, widzę, że skojarzenie było nadmiarowe, ale takie właśnie było.

Tak czy inaczej różne formy Gotyku są cudowne.


Pozdrowienia z Otmuchowa






Etykiety

zdjęcia (3010) wiara (1255) podróże (1076) Pismo Św. (763) polityka (754) po ślonsku (456) rodzina (448) Śląsk (437) Kościół (435) historia (433) zabytki (419) humor (316) Halemba (312) człowiek (288) święci (251) muzyka (242) książka (236) praca (218) gospodarka (182) sprawy społeczne (181) Ruda Śląska (158) muzeum (144) Jan Paweł II (114) ogród (114) Grupa Poniedziałek (111) miłosierdzie (108) filozofia (106) środowisko (93) Covid19 (89) sport (89) wojna (84) dziennikarstwo (80) Papież Franciszek (73) film (73) biurokracja (58) dom (48) Szafarz (47) varia (39) teatr (37) św. Jacek (35) makro (7) Papież Leon (2)