poniedziałek, 25 stycznia 2016

Dziennikarstwo

Podobno wczoraj był Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu.



Dziennikarzem się nie czuję. Jedynie to tu skromnie prowadzę swojego bloga. Jeśli czytacie, to się po prostu cieszę.

Chcąc nie chcąc przyglądam się pracy dziennikarzy - tych prawdziwych, zawodowych. Zawodowych, bo wyuczyli się zawodu dziennikarza na studiach. Zawodowych, bo żyją z pracy w gazetach, w radiu, w telewizji lub w internecie.

Cieszę się, gdy dziennikarze starają się pokazywać rzeczywistość taką, jaka jest. Lubię, gdy tłumaczą nam - widzom, słuchaczom trudne kwestie, skomplikowane zależności, odkrywają mechanizmy działania. Zachwycam się, gdy dziennikarze potrafią zauroczyć nas światem, pokazać wspaniałego człowieka, porwać obrazem, dźwiękiem, głosem. Wzruszam się, gdy pokazują emocje.
Dobrze, że są jeszcze prawdziwi dziennikarze - wirtuozi swojego rzemiosła, a właściwie artyści.


Wszyscy mamy jednak świadomość, że są też dziennikarze, którzy niestety, jakby to delikatnie ująć, nie pociągają swoją pracą. Mamy tu chyba do czynienia z dwoma schematami.

Pierwszy to zarobek za wszelką cenę. Nawet jako zwykły bloger wiem, jak to działa. Treść, myśl, sens - nie ma znaczenia. Ważny jest krzykliwy tytuł, roznegliżowane zdjęcie, wyssana z palca plotka. Wtedy zwiększa się nakład, mamy więcej kliknięć, rośnie oglądalność i można kiesę nabijać. Pewnie przede wszystkim o to chodzi wydawcom i tak sterują swoimi dziennikarzami, by zwiększać zysk.

Druga kwestia to wielka, ale i ta mniejsza polityka. Z nią, jak ostatnio się przekonujemy, ale nie tylko ostatnio, wiąże się kwestia po prostu angażu danego dziennikarza. Wczoraj pracował, ale głównie chwalił poprzedni rząd, więc dziś już nie pracuje, bo rząd jest nowy. Ci zaś którzy dopiero co zaczęli pracę, nie odważą się na krytykę władzy, bo wiedzą, że kolejna pensja może być powiązana z wypowiedzeniem. Nie trzeba jednak patrzeć na to zjawisko jedynie z ogólnopolskiej perspektywy. Właściwie w każdym mieście jest wydawana gazeta lokalna. Czy ktoś widział tam krytykę burmistrza czy prezydenta? Nie. Bo jak krytykować własnego pracodawcę?

A przecież dziennikarz polityczny czy gospodarczy winien patrzeć władzy na ręce. Powinien zadawać rządzącym niewygodne pytania. Powinien być raczej po stronie ludzi niż po stronie władców.


Mam świadomość, że dziennikarze mają swoje poglądy polityczne. Wydaje mi się jednak, że rzetelna praca dziennikarska polega również na tym, by w kontaktach z politykami się nią nie afiszować. Lubię gdy dziennikarz jest rzetelny, konsekwentny, życzliwy dla swojego rozmówcy, ale konkretnie zadający pytania w imieniu swoich słuchaczy czy oglądających. Jego preferencje polityczne mnie nie interesują.

Oby tacy dziennikarze przetrwali! Czy jeszcze tacy są?


Pozdrawiam



3 komentarze:

  1. Są u nas rzetelni dziennikarze tytuły, stacje? Ci pierwsi to chyba tylko perełki niestety.

    OdpowiedzUsuń
  2. A mnie strasznie razi niechlujstwo: błędy stylistyczne, gramatyczne, ORTOGRAFICZNE. Nawet zwykłe literówki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje się, że takich błędów jest coraz więcej. Oczywiście ja też je popełniam, ale nie jestem zawodowcem.

      Usuń

Etykiety

zdjęcia (1036) wiara (562) podróże (415) polityka (342) Pismo Św. (279) rodzina (271) Śląsk (229) humor (207) po ślonsku (198) historia (186) Kościół (159) człowiek (140) praca (140) Halemba (129) sprawy społeczne (127) zabytki (124) muzyka (91) gospodarka (83) książka (81) Ruda Śląska (80) Jan Paweł II (69) filozofia (69) ogród (69) Grupa Poniedziałek (67) sport (57) dziennikarstwo (45) biurokracja (40) miłosierdzie (40) film (33) święci (33) środowisko (29) muzeum (28) varia (25) Papież Franciszek (21) św. Jacek (19) Szafarz (18) teatr (16)