Byłem w sobotę w NOSPR na koncercie kameralnym poświęconym jednemu z najsłynniejszych polskich kompozytorów XX wieku, a szczególnie od początku lat 20.
![]() |
| Przed NOSPR, przed koncertem |
Był szalenie popularny w centrum światowej kultury - w Paryżu.
Przyjaźnił się z Charlie Chaplinem - który właściwie uratował mu życie, gdyż pomógł mu uzyskać wizę amerykańską i dzięki temu mógł wojnę spędzić w USA.
W gronie jego bilskich znajomych byli: Albert Einstein, Tomas Mann, a z muzyków Maurice Ravel, Igor Strawiński czy Artur Rubinstein.
W latach 1932 - 1933 odbył z ogromnym sukcesem światowe tournée: od Ameryki przez Japonię (gdzie osobiście go przyjmował cesarz Hirohito), Chiny, Filipiny, Indie, Egipt i Bliski Wschód. W Europie występował w najbardziej znaczących salach muzycznych w Londynie, Berlinie, Rzymie, Brukseli, Wiedniu, Madrycie i, co oczywiste, w Paryżu.
Nazywał się Aleksander Tansman i żył w latach 1897 - 1986.
Nie znacie? Jak to możliwe?
Ja też do soboty o nim nie słyszałem.
Muzyka nie była łatwa. Już pierwsze dźwięki jego II kwartetu smyczkowego wprawiły mnie w pewną konsternację. Z czasem jednak jakoś oswoiłem się z niestandardowymi brzmieniami.
![]() |
| Kwartet Śląski - tu z pianistą |
Tombeau de Chopin na kwintet smyczkowy, który zamówiło u niego UNESCO na 100 rocznicę śmierci Chopina, już łatwiej przyswajałem.
Również w muzyce trzeba się rozwijać i posłuchać czasem coś nieoczywistego.
Najbardziej jednak zaskoczyło mnie, że tak wielki polski kompozytor, nie jest u nas praktycznie znany. Choć w swoich czasach zrobił zawrotną, światową karierę.

