Pierwszy raz pojechaliśmy na Chorwację w 2007. Jeszcze nasi synowie byli mali.
To była miłość od pierwszego wejrzenia. Wracaliśmy potem nad dalmackie wybrzeże niemal co roku. Zaczęliśmy od Zadaru, ale byliśmy też w wielu innych pięknych miejscach. Tak się jednak złożyło, że nigdy nie dotarliśmy aż do Dubrownika.
Dubrownik na wiele lat pozostał marzeniem. Ostatni raz dojechałem na Chorwację 11 lat temu.
I dziś po południu, już bez wielogodzinnej jazdy autem, wylądowaliśmy z Żoną w Dubrowniku.
Marzenia same się nie spełniają. Marzenia warto spełniać.
Pozdrowienia z przepięknego Dubrownika


