Właśnie skończyłem czytać, a właściwie słuchać Wyznania - św. Augustyna.
Wiem, to klasyka literatury chrześcijańskiej, ale jakoś wcześniej nie miałem okazji.
Wiem, na ten temat napisano tysiące tekstów, a na zrębach przemyśleń św. Augustyna opiera się spory kawał teologii.
Ja już raczej nic nowego nie dodam.
Mogę jedynie wyrazić kilka moich odczuć związanych z lekturą:
- Po pierwszych rozdziałach opisujących dzieciństwo i wczesną młodość świętego, podejrzewam, że cierpiał na ADHD 😉
- Zaskoczyło mnie, z jaką pogardą wyrażał się o swojej edukacji, w tym w dziedzinie retoryki. Z jednej strony to rozumiem, bo z czasów sprzed nawrócenia, traktował wszystko z dużą rezerwą. Z drugiej strony, czy gdyby nie jego "świeckie" wykształcenie, którym gardził, byłby w stanie doprowadzić swój umysł i wyrazić potem na piśmie w tak piękny sposób swoje opowieści o Bogu?
- Bardziej go polubiłem od momentu, gdy opisywał swoją przeprowadzkę do Mediolanu. Tam właśnie się nawrócił pod wpływem św. Ambrożego. Może też dlatego, że sam mam bardzo dobre wspomnienia z Mediolanu, gdzie byłem 2 lata temu.
![]() |
| Baptysterium w podziemiach mediolańskiej katedry - być może tu był ochrzczony |
- Ciekawe, że 1600 lat temu podejście do liturgii, sakramentów, publicznego wyznawania wiary, kościelnych zwyczajów było bardzo odmienne od naszego. Jednak zasadnicze prawdy wiary katolickiej były już wtedy i są do dziś niezmienne.
- Jego przemyślenia dotyczące ludzkiej pamięci i samoświadomości, jeśli zdać sobie sprawę, że było to 1,5 tys. lat przed rozwojem zaczątków psychologii, są niesamowite. To samo można powiedzieć o rozważaniach o naturze czasu czy o początku wszechświata - grube wieki przed Einsteinem.
- Zachwyciły mnie jego rozważania o naturze Boga. Choć nie o rozważania teologiczne mi chodzi - choć też, ale o sposób w jaki opisuje swoją wiarę - swoje odniesienia i relację z Bogiem
Momentami trudna, ale przepiękna lektura.
Polecam!

