Dziś Święto Podwyższenia Krzyża Świętego.
Z jednej strony upamiętnia ono wydarzenie historyczne, gdy św. Helena odnalazła w poczatkach IV w. w Jerozolimie krzyż, na którym zmarł Pan Jezus. Z drugiej strony kieruje nasze myśli na symbol chrześcijaństwa.
Ja jednak dziś myślę, o moich własnym krzyżu: o problemach, cierpieniach, niepowodzeniach, porażkach, zniechęceniach, obawach, niepokojach i grzechach. Trochę tego jest.
Często, zbyt często chcę się własnego krzyża pozbyć. Udaję, że jest lepiej niż jest. Uciekam w namiastki życia nieprawdziwego, bez krzyża. Nie przyznaję się do mojego krzyża. Próbuję go pomniejszać, ignorować. Kreuję sobie życie w iluzji szczęścia, sukcesów, udawanej cnoty.
Dziś chciałbym jednak swój własny krzyż podwyższyć. Uznać jego istnienie. Wrzucić na własne barki, które wiem - nie mają dość siły, by go dźwigać. I z pokorą prosić Jezusa wiszącego na krzyżu, by mi pomógł.
| Gdzieś na Malcie |
Tylko z Nim po krzyżu czeka Zmartwychwstanie!