Sam nigdy nie miałem z tym problemu. Zawsze czułem się Europejczykiem, a od 2004 roku jest dumnym obywatelem Unii Europejskiej.
![]() |
| Flaga Unii Europejskiej |
Tak, Unia Eurpoejska ma swoje słabe strony, czasem utrudniające nam życie.
Bardzo jednak chyba nie doceniamy, jak dobrze nam się w jej strukturach żyje.
W sobotę miałem okazję popłynąć z Kos w Grecji do Bodrum w Turcji i z powrotem. Przypomniałem sobie, jak wygląda przekraczanie granic. Sama podróż promem trwa 30 min., ale...
Generalnie trzeba mieć paszport (choć tu też jest wyjatek i można na dowód osobisty). Przed wejściem na prom kontrola paszportowa. Prom nie duży - ok. 300 osób, więc w kolejne 30 min. udało się załatwić. Potem wysiadasz w Bodrum i... stajesz do kolejki do odprawy paszportowej.
Tu kontrola bardziej drobiazgowa, by cię wpuścili do Turcji: paszport, kamera (trzeba zdjąć nakrycie głowy i okulary), prześwietlanie bagażu, bramka. Kolejne 30 min. zmarnowane.
Teraz tak. Już po drodze trzeba pamiętać, że wyjeżdżasz z Unii Europejskiej i za chwilę połączenia telefoniczne, a przede wszystkim transmisja danych, czyli internet w telefonie będą kosztowały bajońskie sumy.
Wyłączyłem i cały dzień spędzilem bez internetu. Nie zapytasz, co zwiedzić, jak gdzie trafić i nie wyślesz zdjęć do rodziny i znajomych czy na fb. Dałem radę! 😁
Kilka godzin pozwiedzałem piękne Bodrum - pierwszy raz byłem w Turcji. Miasto bardzo europejskie. Wszyscy mówią po angielsku. Można płacić w euro. Muzeina, gdy jadłem kebaba w restauracji "Harem" 🤣, zagłuszało "Voyage, voyage". Zaś nad miastem góruje Twierdza... św. Piotra wzniesiona przez zakon Joannitów.
![]() |
| Twierdza św. Piotra |
No i w drodze powrotnej znów trzeba było przekroczyć granicę Unii Europejskiej. Nawet perfum Żonie kupiłem w sklepie bezcłowym. Dawno też nie pamiętam, a tak było, że celnik zaglądał i "macał" w moim bagażu, a właściwie w plecaczku, który miałem ze sobą.
A przecież w ramach Unii Europejskiej mogę wsiąść w auto u mnie pod domem i bez żadnej kontroli dojechać do samej Lizbony. Telefon zaś mogę spokojnie pozostawić w trybie automatycznego przełaczania się na kolejnych operatorów sieci komórkowej, bez obawy o swoje finanse.
Potrafię to docenić, bo pamiętam czasy, gdy w ogóle nie miałem paszportu i nigdzie nie byłem, a później już takie z godzinami oczekiwania na granicach, z wizami, z kontrolami celnymi i z obawą, że pod dowolnym pretekstem pogranicznik może cię do swojego kraju nie wpuścić.
Kocham Unię Europejską 🇪🇺



