Corocznie w okolicach Wszystkich Świetych i Dnia Zadusznych słucham Requiem Mozarta.
Kilka dni temu w aucie włączyłem na Spotify losową płytę z tą genialną muzyką i... nie podobało mi się. Jakoś takie zbyt powolne, rozlazłe. Wyłączyłem.
Zaś we wczorajszy wieczór miałem okazję w Katowickiej Katedrze wysłuchać mojej ulubionej Mszy Żałobnej w wykonaniu Filharmonii Zabrzańskiej, zabrzańskiego, wspaniałego chóru młodzieżowego Rezonans con Tutti i solistów: Elżbiety Grodzkiej - Łopuszyńskiej - sopran, Roksany Wardengi - alt, Rafała Majznera - tenor i Remigiusza Nowaka - bas, pod batutą Szymona Bywalca.
![]() |
| Requiem Mozarta w Katedrze |
Dali ognia! Tak, jak lubię. Na Dies ire muszą aż ciarki po plecach przechodzić. Cudownie to zrobili.
Dzięki temu, że siedziałem na samym przodzie, nie przeszkadzało echo, które potrafi w naszej katedrze utrudnić odbiór. W moim przypadku było je słychać jedynie po geście dyrygenta zamykającym poszczególne części, gdy przez kolejne 2 sekundy dźwięki jeszcze odbijały się z tyłu w bocznych kaplicach - co w mojej sytuacji tylko dodawało uroku.
Warto jeszcze wspomnieć, że koncert był grany jako swego rodzaju Epitafium Pamięci Dziewięciu Górników z "Wujka", gdyż w tym roku obchodzimy już 45 rocznicę ich tragicznej śmierci w pierwszych dniach Stanu Wojennego.
![]() |
| Pierwszy pomnik im poświęcony w Kaplicy św. Barbary |
To jeszcze pozwolę sobie na kawałek prywaty:
Zdjęcie z naszą wnuczką Leną i jej ciocią (siostrą Synowej), która pięknie śpiewała partię altu.
Requiem Mozarta dla mnie niezmiennie jest nie tyle o śmierci, co o Zmartwychwstaniu. To był cudny wieczór do Zmartwychwstania przybliżający.


