piątek, 5 czerwca 2026

W końcu Dubrownik

Pierwszy raz pojechaliśmy na Chorwację w 2007. Jeszcze nasi synowie byli mali.

To była miłość od pierwszego wejrzenia. Wracaliśmy potem nad dalmackie wybrzeże niemal co roku. Zaczęliśmy od Zadaru, ale byliśmy też w wielu innych pięknych miejscach. Tak się jednak złożyło, że nigdy nie dotarliśmy aż do Dubrownika. 

Dubrownik na wiele lat pozostał marzeniem. Ostatni raz dojechałem na Chorwację 11 lat temu.

I dziś po południu, już bez wielogodzinnej jazdy autem, wylądowaliśmy z Żoną w Dubrowniku.




Marzenia same się nie spełniają. Marzenia warto spełniać.



Pozdrowienia z przepięknego Dubrownika 





Etykiety

zdjęcia (3068) wiara (1284) podróże (1105) Pismo Św. (774) polityka (759) po ślonsku (459) rodzina (451) historia (448) Śląsk (446) zabytki (445) Kościół (444) humor (319) Halemba (317) człowiek (296) święci (259) muzyka (244) książka (241) praca (218) gospodarka (184) sprawy społeczne (181) Ruda Śląska (158) muzeum (157) ogród (117) Jan Paweł II (116) Grupa Poniedziałek (111) miłosierdzie (111) filozofia (106) środowisko (93) sport (92) Covid19 (89) wojna (87) dziennikarstwo (81) film (75) Papież Franciszek (74) biurokracja (58) dom (48) Szafarz (47) teatr (39) varia (39) św. Jacek (36) makro (7) Papież Leon (6)