poniedziałek, 28 września 2026

Kocham Unię Europejską

Sam nigdy nie miałem z tym problemu. Zawsze czułem się Europejczykiem, a od 2004 roku jestem dumnym obywatelem Unii Europejskiej.

Flaga Unii Europejskiej

Tak, Unia Eurpoejska ma swoje słabe strony, czasem utrudniające nam życie.

Bardzo jednak chyba nie doceniamy, jak dobrze nam się w jej strukturach żyje.

W sobotę miałem okazję popłynąć z Kos w Grecji do Bodrum w Turcji i z powrotem. Przypomniałem sobie, jak wygląda przekraczanie granic. Sama podróż promem trwa 30 min., ale...

Generalnie trzeba mieć paszport (choć tu też jest wyjatek i można na dowód osobisty). Przed wejściem na prom kontrola paszportowa. Prom nie duży - ok. 300 osób, więc w kolejne 30 min. udało się załatwić. Potem wysiadasz w Bodrum i... stajesz do kolejki do odprawy paszportowej.


Tu kontrola bardziej drobiazgowa, by cię wpuścili do Turcji: paszport, kamera (trzeba zdjąć nakrycie głowy i okulary), prześwietlanie bagażu, bramka. Kolejne 30 min. zmarnowane.

Teraz tak. Już po drodze trzeba pamiętać, że wyjeżdżasz z Unii Europejskiej i za chwilę połączenia telefoniczne, a przede wszystkim transmisja danych, czyli internet w telefonie będą kosztowały bajońskie sumy.


Wyłączyłem i cały dzień spędziłem bez internetu. Nie zapytasz, co zwiedzić, jak gdzie trafić i nie wyślesz zdjęć do rodziny i znajomych czy na fb. Dałem radę! 😁 

Kilka godzin pozwiedzałem piękne Bodrum - pierwszy raz byłem w Turcji. Miasto bardzo europejskie. Wszyscy mówią po angielsku. Można płacić w euro. Muzeina, gdy jadłem kebaba w restauracji "Harem" 🤣, zagłuszało "Voyage, voyage". Zaś nad miastem góruje Twierdza... św. Piotra wzniesiona przez zakon Joannitów.

Twierdza św. Piotra

No i w drodze powrotnej znów trzeba było przekroczyć granicę Unii Europejskiej. Nawet perfum Żonie kupiłem w sklepie bezcłowym. Dawno też nie pamiętam, a tak było, że  celnik zaglądał i "macał" w moim bagażu, a właściwie w plecaczku, który miałem ze sobą.

A przecież w ramach Unii Europejskiej mogę wsiąść w auto u mnie pod domem i bez żadnej kontroli dojechać do samej Lizbony. Telefon zaś mogę spokojnie pozostawić w trybie automatycznego przełączania się na kolejnych operatorów sieci komórkowej, bez obawy o swoje finanse.

Potrafię to docenić, bo pamiętam czasy, gdy w ogóle nie miałem paszportu i nigdzie nie byłem, a później już takie z godzinami oczekiwania na granicach, z wizami, z kontrolami celnymi i z obawą, że pod dowolnym pretekstem pogranicznik może cię do swojego kraju nie wpuścić. 


Kocham Unię Europejską 🇪🇺




Etykiety

zdjęcia (3141) wiara (1319) podróże (1145) Pismo Św. (790) polityka (775) historia (467) zabytki (465) po ślonsku (462) Kościół (457) rodzina (455) Śląsk (454) humor (329) Halemba (326) człowiek (303) święci (276) muzyka (248) książka (246) praca (220) gospodarka (186) sprawy społeczne (182) muzeum (160) Ruda Śląska (158) Jan Paweł II (119) ogród (118) miłosierdzie (112) Grupa Poniedziałek (111) filozofia (107) wojna (96) środowisko (95) sport (93) Covid19 (89) dziennikarstwo (84) film (76) Papież Franciszek (75) biurokracja (58) Szafarz (51) dom (49) teatr (39) varia (39) św. Jacek (37) Papież Leon (12) makro (7)