Strony

▼

poniedziałek, 20 lipca 2015

Niedziela bez Mszy?

Wczoraj, jak tydzień temu wybraliśmy się do Rogoźnicy na niedzielną Mszę Św. na godz. 10.00. Gdy podchodziliśmy pod kościół, przy nabrzeżu miało miejsce dziwne zbiegowisko: policja, pełno ludzi. Myślałem nawet, że może jakiś wypadek. Po chwili, gdy doszliśmy do schodów prowadzących do kościoła, okazało się, że z góry właśnie schodzi procesja.



W ten sposób, ze sztandarami, obrazem Matki Bożej przeszedł obok nas Proboszcz, inni księża i cała parafia wiernych.

Jak to? Miała być Msza Św.!

Jakby naszego zdziwienia było mało, wszyscy wsiedli na łodzie i ta niecodzienna morska procesja trwała dalej.


W sumie dołączyliśmy do peregrynacji, idąc wzdłuż nabrzeża. Z łodzi dochodziły dźwięki modlitwy różańcowej. Dowiedzieliśmy się, że Msza Św. powinna być gdzieś w kaplicy, do której tłum zmierza.
Najbardziej jednak podobało mi się liczne grono pielgrzymów pieszych, znaczy się uczestniczących w uroczystościach wpław.


Po prawie godzinie zrezygnowaliśmy nie wiedząc, jak daleko jeszcze do owej kaplicy i czy w ogóle da się do niej dotrzeć suchą stopą i ... wybraliśmy się na plażę.


Faktycznie na Mszy Św. byliśmy w wersji tradycyjnej w tym samym kościele w Rogoźnicy na godz. 20.00.


Zaś po Eucharystii miało miejsce jeszcze kolejne wydarzenie: koncert tradycyjnego w Dalmacji zespołu pieśni, który przepięknie wykonał między innymi "Barkę". W tym rodzaju muzyki zakochałem się od pierwszego słyszenia, gdy pierwsze nasze wakacje tu spędziliśmy kilka lat temu.


Obok pięknych widoków morza i gór Dalmacja oferuje niesamowite doznania estetyczne. Bo nie ma chyba nic wspanialszego niż wielogłosowy chór męski - w tym twardzi faceci z wybrzeża Chorwacji są naprawdę dobrzy. Pięknie było się wczoraj wieczorem wsłuchać w ich pieśni, a wcześniej jednak spotkać się z Panem w Eucharystii.


Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz