Strony

▼

piątek, 12 lipca 2019

Po książęcemu

Trafiliśmy dziś do Liechtensteinu.

Pozdrowienia od Księcia

Niestety, Para Książęca nie zechciała nas przyjąć na pokoje. Ale nie ma co żałować, bo chatkę wybudowali strasznie wysoko - komu chciałoby się tam wdrapywać.

Zamek Liechtenstein

Deszczowy Liechtenstein opuściliśmy i wróciliśmy do Szwajcarii. Z autostrady zjechaliśmy do miasta Chur - chyba najstarszego w całym państwie. Jest to stolica kantonu, w którym mieszkamy, czyli Gryzonii.

Chur

Poza innymi ciekawymi miejscami, zachwyciła nas katedra.

Katedra Najświętszej Maryi Panny

Gdy wracaliśmy do siebie, Bracik wymyślił, by nieco zboczyć do widocznego z drogi zamku. Zamek zamkiem, ale miejsce, do którego trafiliśmy przy okazji po prostu mnie powaliło.

Gdzieś pod, a właściwie nad Surses


Tam trzeba było zatrzymać się na dłużej.

Wino jabłkowe, miejscowy ser i rewelacyjny widok

To się dopiero nazywa książęce życie.



 Pozdrawiam







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz