W tym roku uroczystość Bożego Ciała na Halembie miała szczególną aurę.
Zdjęcie sprzed kilku lat ze Starej Halemby |
Deszcz zaczął padać właściwie zaraz na początku Mszy Świętej, którą w tym dniu księża co roku odprawiają na osiedlu pomiędzy blokami. Tak więc cała Eucharystia odbyła się pod parasolami. Najtrudniejszy był moment komunikowania, by każdy chętny mógł Pana Jezusa przyjąć, a jednocześnie trzeba było uważać na deszcz, by woda nie zalała hostii.
Po Mszy, pod parasolami wyruszyliśmy w procesji.
Ulewa nie ustępowała, a gdy byliśmy już przy czwartym ołtarzu, wydawało się, że jeszcze się wzmogła. Przemoczeni, ale radośni, że i w trudnych warunkach mogliśmy towarzyszyć Chrystusowi w Eucharystii, weszliśmy wreszcie do kościoła, gdzie zabrzmiało "Te Deum laudamus".
Oby dzisiejsza ulewa w obecności Boga była symbolem "deszczu łaski od Pana". W takim deszczu mogę przemoknąć do suchej nitki.
Pozdrawiam
P.S. Na Starej Halembie na koniec uroczystości widoczny na zdjęciu ks. Proboszcz podsumował, że pomimo deszczu, opalaliśmy się dzisiaj w blasku Boga (tak mi dopowiedziała rodzinka).
P.S. Na Starej Halembie na koniec uroczystości widoczny na zdjęciu ks. Proboszcz podsumował, że pomimo deszczu, opalaliśmy się dzisiaj w blasku Boga (tak mi dopowiedziała rodzinka).
Bardzo fajny wpis. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń