Dziś był dzień pracy w ogródku.
Efekt wygląda tak:
Moja Żona też się przysłużyła:
Z drugiej strony mamy warzywa i owoce:
![]() |
| Pomidory |
![]() |
| Truskawki |
Póki co, mamy kwiatki. Ładne, prawda?
![]() |
| Truskawka |
![]() |
| Bez |
Wiosna zawsze mnie zaskakuje
Dziś był dzień pracy w ogródku.
Efekt wygląda tak:
Moja Żona też się przysłużyła:
Z drugiej strony mamy warzywa i owoce:
![]() |
| Pomidory |
![]() |
| Truskawki |
Póki co, mamy kwiatki. Ładne, prawda?
![]() |
| Truskawka |
![]() |
| Bez |
Wiosna zawsze mnie zaskakuje
Cudowny jest dzisiejszy komunikat Watykanu:
Dziś rano, w czwartek, 7 maja, Ojciec Święty Leon XIV przyjął na Audiencji w Pałacu Apostolskim w Watykanie Jego Ekscelencję Pana Donalda Tuska, Prezesa Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej, który następnie spotkał się z Jego Eminencją Księdzem Kardynałem Pietro Parolinem, Sekretarzem Stanu Jego Świątobliwości, któremu towarzyszył Jego Ekscelencja Ksiądz Arcybiskup Paul Richard Gallagher, Sekretarz do spraw Stosunków z Państwami i Organizacjami Międzynarodowymi
Trochę się tu podśmiewuję, ale to jest dobra stara szkoła dyplomacji, która pozostała już tylko chyba w Watykanie i na angielskim dworze królewskim.
Pozdrowienia
Jak ja kocham takie perełki, które mi się od czasu do czasu zdarzają.
Korzystając z majówki, przeglądam otrzymany kilka dni temu album:
We wnętrzu, poza wieloma innymi ciekawostkami, znajduję reprodukcję obrazu z naszego Muzeum Archidiecezjalnego, który znam z czasów, gdy byłem tam dość częstym gościem. Znalazłem nawet ten portret w swoich zdjęciach:
| św. Jan od Krzyża |
Okazuje się, że autorem obrazu jest Francisco de Zurbarán. Ten sam, którego dzieła miałem okazję kilkanaście dni temu podziwiać w Museo de Bellas Artes de Sevilla.
![]() |
| Dwa Ukrzyżowania Zurbarána w sąsiednich pomieszczeniach |
Najsławniejszy jego obraz w Sewilli to Św. Hugo w refektarzu Kartuzów.
![]() |
| Św. Hugo w refektarzu Kartuzów |
Francisco de Zurbarán, choć sam był Baskijczykiem, przez wiele lat mieszkał i pracował w stolicy Andaluzji - w Sewilli. Tu też znalazłem jego pomnik - obok Casa de Pilatos.
![]() |
| Zurbarán |
Jak ja kocham takie perełki
Z dzisiejszej homilii naszego Proboszcza zapamiętałem, że...
Wiara jest ryzykiem
Muszę powiedzieć, że bardzo się z tym stwierdzeniem zgadzam. Moja wiara jest ryzykiem. Przynajmniej od czasu mojego nawrócenia. Czyli od czasu, gdy przestała być tylko tradycją, religijnością, przyzwyczajeniem i czymś, co wyniosłem (i bardzo dobrze) z domu rodzinnego.
Wiara jest ryzykiem, bo jest drogą, bo jest życiem. Droga życia jest ryzykowana, bo żeby gdzieś dojść, trzeba zaryzykować.
Oczywiście można się kręcić w kółko i chodzić ciągle po tych samych, wydeptanych ścieżkach, ale wtedy się nigdzie nie dojdzie. Żeby pójść w nowe miejsca, w nowe światy, trzeba zaryzykować. Ryzyko czasem też oznacza, że człowiek pobłądzi, że niepotrzebnie się natrudził, bo i tak trzeba zawrócić i poszukać innej drogi.
Jeśli jest jednak jakieś prawdziwe ryzyko w życiu, które warto podjąć, to jest to ryzyko wiary.
Jezus dziś mówi: "Ja jestem drogą i prawdą, i życiem".
Warto zaryzykować i Mu uwierzyć.
Dobrej niedzieli
...na rowerze
![]() |
| 42 km |
Przejechałem dziś ponad 42 km. Dla mnie to rekord i jestem z siebie bardzo dumny.
![]() |
| Gdzieś w połowie drogi z tłem w paski |
Jak widać na grafice trasa zajęła mi 2h 41min, nie licząc postojów i zatrzymań, w tym na lody.
I tak się zastanawiam. Podobno kilka dni temu w Londynie niejaki Sebastian Sawe z Kenii pobił rekord świata na tym dystansie schodząc poniżej... 2h. Pieszo! Bez roweru. Ja tego nie rozumiem.
Tak czy inaczej, ja chwalę się swoim dzisiejszym rowerowym osiągnięciem.
![]() |
| Jestem cieniem biegaczy 🙂 |
Dobrej majówki!
Jõ Wōm gõdom, jõ we tyj Sewilli czuł sie, jak w dōma.
Po piyrsze, w roztomajtych miejscach, we kościołach i muzeach szło tam znojś nasza Barbōrka.
![]() |
| Św. Barbōrka |
Inkszo ślōnsko Święto, keryj tam fest przajōm, chōby u nos na Annabergu, to Ana.
![]() |
| Św. Ana i św. Paniynka s Dzieciōntkym |
Musza tyż pedzieć, że u nos na Ślōnsku mōmy piykne ańfarty, ale te ze Sewilli misiezdo sōm jeszcze piykniejsze.
![]() |
| Jedyn z setek sewillskich ańfartōw |
![]() |
| Kole Polibudy na wyspie Catuja |
Jezus w dzisiejszej Ewangelii:
Ja jestem bramą.
![]() |
| Jedna z bram w Sewilli |
![]() |
| Za bramą |
![]() |
| Zmartwychwstały z Iglesia Colegial del Divino Salvador |
W dniu wylotu do Polski, bilet do Alcazar mieliśmy dopiero na 13. Po śniadaniu mogliśmy zatem wybrać się jeszcze do Museo de Bellas Artes de Sevilla, czyli do Muzeum Sztuk Pięknych.
I znowu. To co zobaczyłem, przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania.
![]() |
| Podziwiam Niepokalane Poczęcie Bartolomé Esteban Murillo |
Jego obrazów było w muzeum sporo, a wszystkie zachwycające.
![]() |
| Bartolomé Esteban Murillo |
![]() |
| św. Hieronim - Pietro Torrigiano |
Muzeum ma siedzibę w dawnym klasztorze. To również dodaje temu miejscu kolorytu.
![]() |
| Warto spojrzeć w górę |
![]() |
| In oclu oculi - Juan de Valdés Leal |
![]() |
| Museo de Bellas Artes de Sevilla |
Bilety do zamku i pałacu Real Alcázar w Sewilli kupiłem 1,5 miesiąca przed wyjazdem. Okazało się, że była to ostatnia chwila, by je zdobyć i to dopiero na dzień wylotu do domu.
![]() |
| Wejście przez kamienną bramę |
Alcázar to najstarsza w Europie, ciągle w użyciu, rezydencja królewska. Króla ani królowej żeśmy nie spotkali - pewnie przebywali w Madrycie, ale mieliśmy możliwość zwiedzenia ich apartamentów. Z tej części zdjęć nie mam, bo wszystko, włącznie z komórkami, trzeba było schować w szafkach.
![]() |
| Palacio de Don Pedro |
![]() |
| Pod złotą kopułą Salón de Embajadores, czyli Sali Ambasadorów |
![]() |
| Patio da las Doncellas |
![]() |
| Baños de Doña María de Padilla |
![]() |
| Po prawej stronie od Sadzawki Mercurego - piękne ogrody |
W Sewilli trwają coroczne Feria de Abril.
Feria de Abril to głęboko zakorzeniona w andaluzyjskiej tradycji celebracja, która wyewoluowała z XIX-wiecznych targów bydła w najbardziej prestiżowy festiwal kultury Sewilli. Współcześnie jej istotą jest podtrzymywanie dawnych zwyczajów, takich jak widowiskowe parady konne, noszenie kunsztownych strojów flamenco oraz kultywowanie więzi towarzyskich wewnątrz rodzinnych namiotów casetas. (fragment z AI)
Z tej okazji ulice stolicy Andaluzji wczoraj wyglądały tak:
Jak tu nie pokochać takiego miasta?
P.S. Już jestem w domu