Strony

sobota, 30 maja 2026

UPA a Jeremi Wiśniowiecki

Wszystkim tym, którzy tak się podniecają faktem, że Ukraińcy upamiętniają swoich bohaterów z UPA, chciałem przypomnieć, że niejaki Jeremi Wiśniowiecki do dziś ma grobowiec w Sanktuarium na Świętym Krzyżu.

Grobowiec Jeremiego Wiśniowieckiego

Oczywiście z punktu widzenia Polaka, Jeremi Wiśniowiecki był bohaterem narodowym, tak pięknie wychwalanym w "Ogniem i mieczem" Henryka Sienkiewicza.


Święty Krzyż - 2013

Przez całe życie Jeremi Wiśniowiecki bronił Najjaśniejszej Rzeczpospolitej. Był doskonały strategiem i wodzem. Wspierał całym sercem króla Jana Kazimierza. A w późniejszych latach jego syn - Michał Korybut Wiśniowiecki został królem Polski.   


Ołtarz z relikwiami Krzyża Świętego

Wiem jednak, a może to być trudne do przyjęcia,  że jego bohaterskie czyny nie polegały na obdarzaniu miłosierdzem swoich wrogów. Był człowiekiem niezwykle brutalnym (takie były czasy?). To on był jednym z głównych bohaterów stłumienia powstania Chmielnickiego. Łamanie kołem, podpalanie, nabijanie na pal i inne tortury były na porządku dziennym. Tamtymi ziemiami rządzili magnaci, jak Wiśniowieccy właśnie. Kozacy, Tatarzy, chłopi nie mieli nic do gadania. Za cokolwiek skazywano ich na śmierć. Zaś dla szlachty i polskich kolonizatorów tych terenów był obrońcą.

Może warto czasem spojrzeć na historię nie tylko polskimi oczyma. Bo to nie jest tak, że gdy Polacy wszczynają powstanie - to jest to tylko i wyłącznie bohaterstwo. Natomiast, gdy Polacy powstanie tłumią - to historyczna konieczność.


Nie, nie chcę bronić zbrodni band UPA. Chcę tylko powiedzieć, że polska "prawda historyczna" z prawdą nie musi mieć wiele wspólnego. I może warto przynajmniej próbować innych też zrozumieć.


Pozdrawiam



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz