Korzystając z przymusowego uziemienia (L4), przeczytałem książkę w sam raz na Wielki Post: Ekstaza miłosiernego Samarytanina ks. Andrzeja Draguły.
![]() |
| ks. Andrzej Draguła. Ekstaza miłosiernego Samarytanina |
Wydaje mi się, że rok temu, również w Wielkim Poście, ubogaciłem się lekturą Syna Marnotrawnego. Biografią ocalenia tego samego Autora.
Ks. Profesor, jak się okazuje, jest dla mnie cennym rekolekcjonistną wielkopostnym.
Nie sposób podsumować przeczytaną książkę. Zbyt wiele w niej cennych myśli, które mam nadzieję, będą we mnie jakoś rezonować.
Jedno jest pewne: przygoda wiary, a taka lektura jest dla mnie jej istotnym elementem, jest fascynująca. Szczególnie, że wiara, którą dzili się Autor nie jest zamknięta do jedynie tej sfery, bo rozlewa się ona na całe życie w różnych jego aspektach. Bardzo lubię w tym przypadku odwołania do sztuki i kultury. Co prawda nie znalazłem w Katedrze w Chartre, będąc tam w zeszłym roku, opisywanego witrażu ze sceną przypowieści, ale z przyjemnością wróciłem do ostatniej mojej wizyty w Muzeum Czartoryskich w Krakowie, gdzie Rembrandt na swój sposób zilustrował ten fragment Ewangelii.
| Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem - Rembrandt Van Rijn |
Niesamowitą robotę w książce robią odwołania do największych myślicieli Kościoł: od Ojców Kościoła po ostatnich Papieży z Janem Pawłem II, Benedyktem XVI, Franciszkiem i Leonem XIV, ale też z odwagą przytoczone myśli Lutra czy innych autorów reformacji.
Mnie w tym kontekście z pewnych powodów zainteresował św. Izydor z Sewilli, o którego istnieniu jeszcze miesiąc temu nie miałem pojęcia.
Niech i do mnie odnoszą się ostatnie zdania książki, które są mi bardzo bliskie:
Dziękuję


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz