Strony

sobota, 9 maja 2026

Ja, ogrodnik

Dziś był dzień pracy w ogródku.

Efekt wygląda tak:


Moja Żona też się przysłużyła:


 

Z drugiej strony mamy warzywa i owoce:

Pomidory

Truskawki

Póki co, mamy kwiatki. Ładne, prawda?

Truskawka

A propos kwiatków,  o mało przegapiłbym kwitnienie bzu. Co jest możliwe, bo na całym drzewku mamy tylko jeden 😮


Bez

Wiosna zawsze mnie zaskakuje




czwartek, 7 maja 2026

Jego Ekscelencja Tusk

Cudowny jest dzisiejszy komunikat Watykanu:

Dziś rano, w czwartek, 7 maja, Ojciec Święty Leon XIV przyjął na Audiencji w Pałacu Apostolskim w Watykanie Jego Ekscelencję Pana Donalda Tuska, Prezesa Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej, który następnie spotkał się z Jego Eminencją Księdzem Kardynałem Pietro Parolinem, Sekretarzem Stanu Jego Świątobliwości, któremu towarzyszył Jego Ekscelencja Ksiądz Arcybiskup Paul Richard Gallagher, Sekretarz do spraw Stosunków z Państwami i Organizacjami Międzynarodowymi


Trochę się tu podśmiewuję, ale to jest dobra stara szkoła dyplomacji, która pozostała już tylko chyba w Watykanie i na angielskim dworze królewskim.


Pozdrowienia




niedziela, 3 maja 2026

Sewilla w Katowicach

Jak ja kocham takie perełki, które mi się od czasu do czasu zdarzają.

Korzystając z majówki, przeglądam otrzymany kilka dni temu album:


We wnętrzu, poza wieloma innymi ciekawostkami, znajduję reprodukcję obrazu z naszego Muzeum Archidiecezjalnego, który znam z czasów, gdy byłem tam dość częstym gościem. Znalazłem nawet ten portret w swoich zdjęciach:

św. Jan od Krzyża

Okazuje się, że autorem obrazu jest Francisco de Zurbarán. Ten sam, którego dzieła miałem okazję kilkanaście dni temu podziwiać w Museo de Bellas Artes de Sevilla.

Dwa Ukrzyżowania Zurbarána w sąsiednich pomieszczeniach

Najsławniejszy jego obraz w Sewilli to Św. Hugo w refektarzu Kartuzów.

Św. Hugo w refektarzu Kartuzów

Francisco de Zurbarán, choć sam był Baskijczykiem, przez wiele lat mieszkał i pracował w stolicy Andaluzji - w Sewilli. Tu też znalazłem jego pomnik - obok Casa de Pilatos.

Zurbarán 

Jak ja kocham takie perełki



 



Wiara ryzykiem

Z dzisiejszej homilii naszego Proboszcza zapamiętałem, że... 

Wiara jest ryzykiem


Muszę powiedzieć, że bardzo się z tym stwierdzeniem zgadzam. Moja wiara jest ryzykiem. Przynajmniej od czasu mojego nawrócenia. Czyli od czasu, gdy przestała być tylko tradycją, religijnością, przyzwyczajeniem i czymś, co wyniosłem (i bardzo dobrze) z domu rodzinnego.

Wiara jest ryzykiem, bo jest drogą, bo jest życiem. Droga życia jest ryzykowana, bo żeby gdzieś dojść, trzeba zaryzykować. 


Oczywiście można się kręcić w kółko i chodzić ciągle po tych samych, wydeptanych ścieżkach, ale wtedy się nigdzie nie dojdzie. Żeby pójść w nowe miejsca, w nowe światy, trzeba zaryzykować. Ryzyko czasem też oznacza, że człowiek pobłądzi, że niepotrzebnie się natrudził, bo i tak trzeba zawrócić i poszukać innej drogi.

Jeśli jest jednak jakieś prawdziwe ryzyko w życiu, które warto podjąć, to jest to ryzyko wiary.

Jezus dziś mówi: "Ja jestem drogą i prawdą, i życiem".

Warto zaryzykować i Mu uwierzyć.



Dobrej niedzieli




piątek, 1 maja 2026

Mój pierwszy Maraton

...na rowerze

42 km

Przejechałem dziś ponad 42 km. Dla mnie to rekord i jestem z siebie bardzo dumny.

Gdzieś w połowie drogi z tłem w paski

Jak widać na grafice trasa zajęła mi 2h 41min, nie licząc postojów i zatrzymań, w tym na lody. 

I tak się zastanawiam. Podobno kilka dni temu w Londynie niejaki Sebastian Sawe z Kenii pobił rekord świata na tym dystansie schodząc poniżej... 2h. Pieszo! Bez roweru. Ja tego nie rozumiem.

Tak czy inaczej, ja chwalę się swoim dzisiejszym rowerowym osiągnięciem.

Jestem cieniem biegaczy 🙂


Dobrej majówki!